Dlaczego Warszawa, a nie Paryż czy Londyn?
Na początek należy przypomnieć. Dwa dni po światowej premierze nowego BMW serii 7, kolejne premiery odbyły się w trzech miastach: Pekinie, Nowym Jorku oraz w Warszawie. To nie grzecznościowy gest wobec polskiego rynku jak można by zakładać.
BMW od lat traktuje Polskę jako strategiczny kraj sprzedaży modeli z wyższej półki – jesteśmy trzecim krajem na świecie, w którym program indywidualnej personalizacji aut cieszy się największą popularnością, a sportowe odmiany z literami M na klapie rozchodzą się w tempie, którego mogłyby pozazdrościć rynki zachodnie.
Liczby mówią same za siebie: w 2023 roku „siódemka” zgarnęła 44 procent sprzedaży w segmencie luksusowych limuzyn nad Wisłą, dwa lata później trafiła do 655 nowych właścicieli, a cały koncern zamknął 2025 rok historycznym rekordem przekraczającym 38 tysięcy rejestracji wszystkich marek grupy w Polsce.
BMW serii 7 – Z zewnątrz w końcu jest doroślej
Odważna stylistyka generacji Nowe BMW Serii 7 w odmianie G70 wywołała burzę w Internecie, ale to właśnie ona po cichu przerysowała układ sił w segmencie – od jej debiutu wolumeny sprzedaży stuttgarckiej Klasy S stopniały o połowę, a Audi po prostu wycofało się z wyścigu o A8.
Inżynierowie z Monachium nie zamierzali więc wywracać stolika: zamiast tego wygładzili to, co drażniło, i zaostrzyły to, co podobało się klientom. Przednie reflektory przyjęły bardziej geometryczny kształt, a charakterystyczne „nerki” zostały uzupełnione o poziome żebra, dzięki czemu lepiej łączą się z masywną linią maski.
Tył zyskał wyraźnie poszerzone lampy ciągnące się niemal do centralnego emblematu – to ukłon w stronę stylistyki Neue Klasse, którą widzieliśmy już w elektrycznym iX3. Dla miłośników indywidualizacji przygotowano fabrycznie dostępne 22-calowe koła, dwukolorowe malowanie nadwozia – które po raz pierwszy może być łączone z matowymi, błyszczącymi kolorami lub ich miksem niezależnie czy mówimy o górze czy dole – oraz katalog liczący ponad pół tysiąca wariantów lakieru i 700 konfiguracji wnętrza.
BMW serii 7 – Siedem ekranów i kokpit pisany od białej kartki
Jeśli nadwozie przeszło korektę, to kabina – operację na otwartym sercu. BMW wyrzuciło dotychczasową deskę rozdzielczą i w jej miejsce wstawiło układ Panoramic iDrive działający pod kontrolą systemu operacyjnego BMW X – tego samego, który zadebiutował w opartym na platformie Neue Klasse modelu iX3.
Najbardziej rzucającym się w oczy elementem jest wąski, panoramiczny wyświetlacz przylegający do dolnej krawędzi przedniej szyby. W połączeniu z centralnym, romboidalnym ekranem o przekątnej 17,9 cala, obsługiwanym dotykiem, głosem i haptycznymi pokrętłami, kierowca dostaje wszystkie kluczowe dane bez odrywania wzroku od jezdni.
Premierą w skali całej marki jest natomiast seryjny monitor pasażera o przekątnej 14,6 cala – można na nim oglądać filmy lub grać podczas jazdy, a kamera kabinowa przyciemni obraz, gdy kierowca obróci głowę w jego stronę – co więcej ekran nie uruchomi się bez zapięcia pasów przez pasażera.
Pasażerowie z tyłu natomiast zachowują swój atut – wysuwany z podsufitki telewizor 8K o przekątnej ponad 31 cali, tym razem w duecie z nagłośnieniem Bowers & Wilkins ze wsparciem formatu Dolby Atmos. Ponadto na boczkach drzwi znajdują się dodatkowe ekrany sterujące.

BMW serii 7 – pełna gama napędowa
Niewiele limuzyn na rynku można kupić zarówno z silnikiem Diesla, benzynową szóstką, hybrydą ładowaną z gniazdka albo w pełni elektrycznym napędem. Bazowa wersja 740i xDrive kryje rzędową jednostkę 3.0 o mocy 400 KM ze wsparciem instalacji 48V (miękka hybryda), a od listopada dołączy diesel 740d xDrive rozwijający 313 KM.
W tym samym miesiącu pojawią się hybrydy plug-in: słabsza 750e o mocy 489 KM i mocniejsza M760e generująca 612 KM. Prawdziwy fenomen budzi jednak deklarowany na 2027 rok debiut wariantu M Performance z silnikiem V8 – nieoficjalnie mówi się, że kolejka chętnych formuje się już teraz.
Na biegunie elektrycznym warianty elektryczne BMW serii 7 sięgają po cylindryczne ogniwa nowej generacji, produkowane we współpracy z chorwackim Rimacem, które podniosły gęstość energii o jedną piątą. Efekt: pakiet o pojemności do 112,5 kWh pozwalający pokonać ponad 720 km na jednym ładowaniu – według WLTP – i przyjmujący prąd z mocą do 400 kW. Klienci do wyboru będą mieli trzy wersję elektrycznej siódemki: i7 50 xDrive o mocy 455 KM, i7 60 xDrive o mocy 544 KM oraz najmocniejszy wariant i7 M70 xDrive oferujący 680 KM.

BMW serii 7 – Ile to kosztuje i kiedy można kupować?
Linia montażowa w bawarskim Dingolfing zacznie produkować odświeżone egzemplarze latem, a do polskich salonów trafią one w sierpniu. Konfiguratory BMW serii 7 otworzą się 28 maja dla wersji benzynowej i elektrycznej, a pod koniec września dla diesla oraz hybryd. Wywoławcza cena ustalona na 560 tysięcy złotych (taka sama cena startowa dla benzyny i elektryka) jest o kilkanaście tysięcy niższa od schodzącego modelu – choć realne konfiguracje szybko przekraczają milion złotych.
Na polskim rynku ponad połowa kupujących tradycyjnie wybiera jednostki wysokoprężne i nic nie wskazuje, żeby lifting to zmienił. Tymczasem w Stuttgarcie z pewnością nie śpią spokojnie. Klasa S również przeszła niedawno kurację odmładzającą, ale to BMW od czterech lat dyktuje warunki w tym segmencie. Czy odświeżona „siódemka” utrzyma przewagę? Odpowiedź poznamy najpóźniej za rok.
BMW serii 7 – Galeria















Maciej Gis






