W skrócie:
- BMW przygotowuje się do najważniejszego debiutu w historii przejętej przez siebie marki Alpina
- Klasyczna V8 pojawi się w roku przyszłym
- W perspektywie planowana jest również elektryczna odmiana
- Obowiązuje ta sama zasada, co w BMW, czyli otwartość technologiczna – twierdzi przedstawiciel marki
Alpina BEV na przekór założycielom
Kiedy w 2022 roku rodzina Bovensiepenów sprzedała BMW prawa do marki Alpina, wielu fanów uznało to za symboliczny koniec pewnej epoki. Jak przypomina BMW Blog, decyzja nie była jednak romantyczna, lecz brutalnie pragmatyczna, bo elektryfikacja i coraz ostrzejsze normy emisji sprawiły, że dla niewielkiego producenta dalszy rozwój stał się po prostu niemożliwy. Andreas Bovensiepen mówił wprost, że filozofii „bez kompromisów” nie da się pogodzić z erą „elektryków” – nie wtedy, gdy stworzenie unikalnego charakteru auta wymaga ogromnych zasobów software’owych, których Alpina nie miała.

BMW widziało to inaczej. Przejęło markę, włączyło ją w struktury koncernu i oddało w ręce człowieka, który o elektryfikacji wie więcej niż większość branży – Maximiliana Missoniego, byłego szefa designu Polestara, a dziś odpowiedzialnego w BMW za stylistykę modeli klasy wyższej i Alpiny.
Podczas rozmowy przy okrągłym stole na Concorso d’Eleganza Villa d’Este 2026 (wydarzenie miało miejsce w ubiegły weekend – przyp. red.) — gdzie pokazano jednorazowy koncept Vision BMW ALPINA z silnikiem V8 – Missoni nie pozostawił wątpliwości, mówić, że „(..) obowiązuje ta sama zasada, co w BMW, czyli otwartość technologiczna. Nawet Alpina będzie oferować oba układy napędowe” – powiedział.
Elektryczna Aplina naturalnym elementem oferty
Dopytywany o szczegóły, wyjaśnił, że klienci dostaną pełne portfolio napędów dostępnych w odpowiednich modelach BMW, a następnie „otrzymają alpinowskie dopracowanie – maksimum mocy, osiągów, komfortu i luksusu”. Innymi słowy: elektryczna Alpina nie będzie już problemem, lecz naturalnym elementem oferty.

Pierwszy seryjny model nowej ery pojawi się w 2027 roku. Jak podaje BMWB Blog, będzie oparty na serii 7, ale nie na obecnym G70 – wewnętrznie projekt nosi oznaczenie G72. Co ważne, nie skończy się na jednej wersji, jak dawniej w przypadku B7. BMW rozważa nowe oznaczenia, takie jak 80 czy 100, choć wciąż nie wiadomo, czy nazwa B7 powróci.

Fundament bez wtyczki ale….
Jedno jest też pewne, że na start Alpina pozostanie wierna tradycji. Szef marki Oliver Viellechner powiedział w rozmowie z redakcją Top Gear, że „czyste V8 bez wtyczki” to fundament oferty. „Elektryk” dołączy później – nie z powodu wahania, lecz strategii. Viellechner podkreśla, że rynki takie jak Chiny nie zaakceptują dziś marki opartej wyłącznie na silnikach spalinowych. „Potrzebujemy wariantów bezemisyjnych. Na początku nie będą kluczowe, ale nie da się dziś startować jako marka tylko spalinowa”.

To dokładnie ten sam wniosek, do którego doszli Bovensiepens. Z tą różnicą, że oni nie mieli już narzędzi, by pójść dalej. BMW – owszem. I dlatego już w przyszłym roku zobaczymy coś, czego założyciele Alpiny nie byli w stanie stworzyć: elektryczną Alpinę, która ma być czymś więcej niż „przebrandowanym BMW”.
Oskar Włostowski






