MENU
Elektryfikacja nad Renem

Niemcy preferują auta elektryczne. Co trzecie nowe auto ma już napęd na prąd

W październiku auta elektryczne odpowiadały za 37 proc. niemieckiego rynku. Chińscy producenci mają w tym sporą zasługę
Źródło zdjęcia: EPL

Przez dekady Niemcy były symbolem motoryzacji spalinowej, ale dziś stają się jednym z najszybciej elektryfikujących się rynków Europy. W październiku udział samochodów całkowicie bateryjnych osiągnął rekordowe 37 proc., a liczba nowych rejestracji aut na prąd była wyższa niż łączna sprzedaż samochodów benzynowych i wysokoprężnych.

W artykule:

• Rekordowe wyniki osiągnęły auta elektryczne w Niemczech.
• Dlaczego dopłaty stały się motorem wzrostu sprzedaży EV?
• Kto wygrywa wyścig o niemieckiego klienta i kto traci?

Niemcy: co trzecie nowe auto ma już napęd na prąd

Według danych Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego (KBA) w październiku 2026 br. zarejestrowano w Niemczech 254 492 nowe samochody osobowe, czyli o 1,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Za cały wzrost odpowiadały jednak… pojazdy na prąd.

Jak informuje agencja DPA, w ubiegłym miesiącu zarejestrowano około 94 tys. samochodów bateryjnych, co oznacza wzrost o blisko 80 proc. rok do roku. Auta elektryczne odpowiadały już za ponad jedną trzecią wszystkich nowych rejestracji. Jednocześnie liczba rejestracji samochodów benzynowych i Diesli wyraźnie spadła.

Pierwszy taki moment w historii niemieckiej motoryzacji

Portal Electrek zwraca uwagę na szczególnie symboliczny fakt. Już drugi miesiąc z rzędu Niemcy kupili więcej e-samochodów niż benzynowych i wysokoprężnych łącznie. W październiku na drogi wyjechało 94 086 nowych aut elektrycznych, podczas gdy liczba rejestracji pojazdów benzynowych wyniosła 38 516, a Diesli 23 882. Oznacza to, że samochody spalinowe odpowiadały już tylko za 24,5 proc. rynku, podczas gdy same elektryki za 37 proc.

To również rekordowy wynik w historii niemieckiego rynku. Jeszcze w całym 2025 r. udział aut elektrycznych wynosił około 19 proc. Tymczasem po dziesięciu miesiącach 2026 r. zarejestrowano już ponad 698 tys. samochodów elektrycznych, o 60,7 proc. więcej niż rok wcześniej – wylicza portal.

Dopłaty zmieniają rynek

Eksperci nie mają wątpliwości, co stoi za gwałtownym wzrostem popytu. Niemiecki rząd ponownie uruchomił program dopłat do samochodów elektrycznych skierowany przede wszystkim do klientów indywidualnych. Premia może wynieść od 3 tys. do nawet 6 tys. euro w przypadku gospodarstw domowych o niższych dochodach.

Cytowany przez DPA analityk firmy EY, Constantin Gall, ocenia sytuację jednoznacznie: „Rynek działa, ale działa przede wszystkim dzięki dopłatom”. Jednocześnie przestrzega, że po zakończeniu programu wzrost może wyhamować.

Potwierdzają to dane KBA. Rejestracje dokonywane przez klientów prywatnych wzrosły o 20,6 proc., podczas gdy zakupy flotowe i biznesowe spadły o 8,2 proc. To właśnie osoby prywatne stały się głównym motorem elektrycznego boomu.

Kto korzysta na elektrycznej rewolucji?

Paradoksalnie, nie są to wyłącznie niemieccy producenci. Według stowarzyszenia importerów VDIK zagraniczne marki rosną szybciej niż cały rynek. Jak stwierdziła prezes organizacji, Imelda Labbe, „niemiecki rynek samochodów osobowych rozwija się pozytywnie, a producenci międzynarodowi rosną jeszcze szybciej”.

Dziś, co drugi samochód elektryczny sprzedawany w Niemczech pochodzi od marki zagranicznej. Szczególnie mocno zwiększają sprzedaż producenci z Chin. Według analiz EY ich udział w rynku wzrósł z 5,2 do 8,4 proc. Wśród najszybciej rosnących marek wymieniane są BYD, Leapmotor czy Xpeng.

Niemiecka produkcja pod presją

Równolegle przemysł motoryzacyjny mierzy się z trudnościami. Dane niemieckiego stowarzyszenia VDA pokazują, że produkcja samochodów w październiku spadła o 7 proc., do 326,3 tys. pojazdów. Po dziesięciu miesiącach roku niemieckie fabryki wyprodukowały 3,37 mln samochodów, co oznacza spadek o 4 proc. Produkcja pozostaje przy tym o około 15 proc. niższa niż przed pandemią.

Eksperci podkreślają jednak, że problemem nie jest brak zainteresowania samochodami elektrycznymi. Wiele nowych modeli ma długie listy oczekujących, a producenci nie zawsze nadążają z realizacją zamówień. To pokazuje, że popyt już istnieje. Teraz kluczowe staje się pytanie, które firmy będą potrafiły go skutecznie wykorzystać.

Oskar Włostowski

REKLAMA