Koniec z bezkarną jazdą „na zderzaku”

Hiszpania wprowadza system autostradowego monitoringu. 200 euro mandatu za zbyt mały odstęp!

Fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości czy kamery na skrzyżowaniach stały się codziennością niemal w całej Europie
Źródło zdjęcia: Freepik

Hiszpania, kraj bardzo często odwiedzany przez Polaków wprowadza nowe rozwiązanie w walce z jednym z najczęstszych wykroczeń na autostradach. Znak S991f informuje kierowców, że na danym odcinku działa system automatycznie kontrolujący odstęp między pojazdami. Za jazdę zbyt blisko poprzedzającego samochodu grozi mandat w wysokości 200 euro i punkty karne.

W skrócie:

  • Hiszpania wprowadza nowe rozwiązanie w walce z jednym z najczęstszych wykroczeń na autostradach
  • Znak S991f informuje kierowców, że na danym odcinku działa system automatycznie kontrolujący odstęp między pojazdami
  • Za jazdę zbyt blisko poprzedzającego samochodu na Półwyspie Iberyjskim grozi mandat w wysokości 200 euro i 4 punkty karne
  • W Polsce zasada zachowania bezpiecznego odstępu na autostradach i drogach ekspresowych obowiązuje od połowy 2021 roku
  • Automatycznego pomiaru u nas nie ma, ale policja prowadzi kontrole

Hiszpania: Nowy znak i automatyczny pomiar

Przez lata kierowcy przyzwyczaili się, że automatyczne systemy kontroli ruchu drogowego służą głównie do wykrywania przekroczeń prędkości. Fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości czy kamery na skrzyżowaniach stały się codziennością niemal w całej Europie.

Teraz coraz większą uwagę zwraca się na inne niebezpieczne zachowanie – jazdę zbyt blisko poprzedzającego pojazdu. To właśnie najechania na tył należą do najczęstszych przyczyn kolizji na drogach szybkiego ruchu.

Hiszpańska Dyrekcja Generalna Ruchu Drogowego (DGT) rozpoczęła montaż specjalnych znaków S991f, które informują kierowców o automatycznej kontroli minimalnej odległości między pojazdami. Znak pojawia się przede wszystkim na autostradach i drogach ekspresowych, gdzie ryzyko poważnych skutków takich zdarzeń jest największe.

Co oznacza znak S991f?

Nowe oznakowanie ma niebieskie tło i należy do grupy znaków informujących o automatycznych systemach kontroli ruchu. Symbol S991f ostrzega kierowców, że na danym odcinku drogi działają urządzenia mierzące odległość pomiędzy pojazdami.

DGT wyjaśnia, że system funkcjonuje podobnie do odcinkowego pomiaru prędkości. Zamiast analizować średnią prędkość, kamery i czujniki oceniają, czy kierowcy utrzymują minimalny wymagany odstęp od samochodu jadącego przed nimi.

Nowe oznakowanie ma przede wszystkim działać prewencyjnie. Kierowca jeszcze przed wjazdem na monitorowany odcinek otrzymuje jasną informację, że jego zachowanie będzie kontrolowane przez system elektroniczny.

Mandat wynosi 200 euro

Hiszpańskie przepisy traktują niezachowanie bezpiecznego odstępu jako poważne wykroczenie drogowe. Kierowca przyłapany na jeździe „na zderzaku” może otrzymać mandat w wysokości 200 euro, czyli około 850 zł według aktualnego kursu walut. Dla tych, którzy zapłacą szybko, przewidziano „preferencyjną” stawkę 100 euro.

Oprócz kary finansowej przewidziano również utratę czterech punktów w hiszpańskim systemie punktowym.
Władze podkreślają, że celem nie jest zwiększenie liczby mandatów, lecz ograniczenie liczby wypadków. Według ekspertów właśnie zbyt mały odstęp często uniemożliwia skuteczną reakcję podczas nagłego hamowania poprzedzającego pojazdu.

Kierowcy mają jednak sporo wątpliwości

Nowy system wywołał w Hiszpanii szeroką dyskusję. Wielu kierowców zwraca uwagę, że w przeciwieństwie do prędkości trudno jest precyzyjnie ocenić odległość od pojazdu jadącego z przodu.

Pojawiają się również pytania o sytuacje, gdy inny samochód nagle wjedzie pomiędzy dwa pojazdy zachowujące wcześniej prawidłowy odstęp lub gdy ruch odbywa się w warunkach dużego natężenia. DGT nie ujawnia szczegółów działania algorytmów odpowiedzialnych za analizę takich sytuacji, podkreślając jedynie, że system ma służyć poprawie bezpieczeństwa.

W Polsce obowiązują podobne przepisy

Choć znak S991f nie występuje na polskich drogach, sam obowiązek zachowania odpowiedniego odstępu jest dobrze znany również polskim kierowcom.

Od czerwca 2021 roku na autostradach i drogach ekspresowych obowiązuje zasada, zgodnie z którą minimalny odstęp od poprzedzającego pojazdu powinien wynosić połowę aktualnej prędkości wyrażonej w metrach. Oznacza to, że przy 100 km/h należy zachować co najmniej 50 metrów odstępu, przy 120 km/h – 60 metrów, a przy maksymalnej dopuszczalnej prędkości 140 km/h aż 70 metrów.

Przepisy nie dotyczą manewru wyprzedzania i sytuacji, gdy ruch odbywa się w korku. Kierowcy często nie zdają sobie sprawy, że obowiązek ten jest już od kilku lat regularnie kontrolowany przez policję.

Policja również mierzy odległość między autami

Polskie służby wykorzystują między innymi urządzenia TruCAM wyposażone w funkcję DBC (Distance Between Cars), pozwalającą mierzyć odstęp pomiędzy pojazdami. Funkcjonariusze często prowadzą takie kontrole z wiaduktów przebiegających nad autostradami i drogami ekspresowymi.

Mandat 500 zł oraz 6 punktów karnych u nas

Eksperci przypominają, że najprostszą metodą oceny bezpiecznej odległości pozostaje zasada dwóch sekund. Wystarczy wybrać przy drodze charakterystyczny punkt – słupek, znak lub wiadukt – i sprawdzić, czy od momentu minięcia go przez poprzedzający pojazd do naszego przejazdu mijają co najmniej dwie sekundy. Przy złej pogodzie lub ograniczonej przyczepności warto ten czas dodatkowo wydłużyć.

To właśnie odpowiedni odstęp, a nie tylko przestrzeganie limitów prędkości, często decyduje o tym, czy kierowca będzie miał szansę uniknąć kolizji w sytuacji awaryjnej.

Piotr Sobczyk

REKLAMA