Elektryfikacja lodowców

Kanada uruchamia pierwszy na świecie elektryczny Ice Explorer

Eksploracja lodowców nabiera zupełnie nowego znaczenia. Wszystko dzięki elektryfikacji

Na jednym z najstarszych lodowców Ameryki Północnej zachodzą zmiany, ale nie geologiczne. Pursuit Attractions i Noble Northern uruchomiły pierwszy na świecie w pełni elektryczny Ice Explorer, który wozi turystów po Athabasca Glacier w niemal absolutnej ciszy i z wyraźnie mniejszym śladem węglowym.

Kanadyjskie Columbia Icefield (lodowce), liczące około 10 tysięcy lat, zmienią się nie do poznania. Firmy Pursuit Attractions and Hospitality oficjalnie wprowadziły do floty pierwszy na świecie w pełni elektryczny tzw. Ice Explorer, który od tego sezonu obsługuje regularne przejazdy po słynnym Athabasca Glacier w Jasper National Park. Jak podkreśla Electric Car Report, to przełomowy moment dla zrównoważonej turystyki w jednym z najbardziej wrażliwych ekologicznie miejsc w Ameryce Północnej.

Projekt powstał we współpracy z Noble Northern, firmą z Manitoby specjalizującą się w ciężkich pojazdach elektrycznych. Inżynierowie nie ograniczyli się wyłącznie do konwersji napędu. Z oryginalnego, wysłużonego dieslowskiego Ice Explorera pozostawiono jedynie górną kabinę pasażerską. Cała reszta, tj. od ramy po układ napędowy, została zbudowana od nowa. Z kolei portal InsideEVs podkreśla, że nowa konstrukcja jest o ponad 30 procent lżejsza niż pierwotna, a według danych Pursuit i Noble Northern w niektórych elementach redukcja masy przekracza nawet 50 procent. Lżejsze podwozie, nowy układ zawieszenia pneumatycznego i specjalnie zaprojektowany napęd mają zapewnić lepszą efektywność i stabilność na skalisto‑lodowej powierzchni.

Bateria jak mała elektrownia

Sercem pojazdu jest ogromny akumulator o pojemności 528 kWh, wyposażony w zaawansowany system zarządzania temperaturą, który pozwala utrzymać pełną sprawność nawet w ekstremalnie niskich temperaturach. Jak wyjaśnia prezes Noble Northern, Tye Noble, bateria wystarcza na około 30-35 kursów po lodowcu bez konieczności ładowania. Energia odzyskiwana jest również podczas zjazdów dzięki rekuperacji, co zmniejsza zużycie hamulców i dodatkowo wydłuża zasięg.

Na dachu pojazdu zamontowano dwanaście dwustronnych paneli fotowoltaicznych, które w słoneczne dni dostarczają dodatkowe sześć kilowatów mocy. Noble zwraca uwagę, że jeszcze pięć lat temu taka instalacja na pojeździe tej klasy byłaby nie do pomyślenia. Dziś stanowi ważny element pilotażowego programu, który ma sprawdzić, jak technologia EV radzi sobie w jednym z najbardziej wymagających środowisk na świecie.

Cisza i jeszcze raz cisza

Najbardziej odczuwalna zmiana dotyczy jednak samych pasażerów. Zamiast charakterystycznego dudnienia ogromnego diesla, na lodowcu panuje cisza, przerywana jedynie odgłosami pękającego lodu i wiatru. Stuart Back, COO Pursuit Banff Jasper Collection, podkreśla, że to celowy krok, bowiem jeden pojazd pozwala zbierać doświadczenia i stopniowo wprowadzać kolejne zmiany w całej flocie.

Elektryfikacja Ice Explorera wpisuje się w szerszą strategię zrównoważonego rozwoju Pursuit, nazwaną „Promise to Place”. Firma już wcześniej modernizowała swoje pojazdy, montując w sześciu z nich silniki spełniające normę EPA Tier 3 (obowiązujące także w USA – przyp. red.), a w czterech – jeszcze czystsze jednostki Tier 4. Zastąpienie generatorów dieslowskich instalacją na propan pozwoliło dodatkowo zmniejszyć emisje obiektu o ponad 30 procent. Według modelowych wyliczeń cytowanych przez Electric Car Report, elektryczny Ice Explorer może ograniczyć emisję CO₂ o 200-300 kilogramów dziennie w porównaniu z tradycyjnym pojazdem na tej samej trasie.

 Jaki jest cel projektu?

Pilotaż ma odpowiedzieć na pytanie, czy pełna elektryfikacja transportu po lodowcu jest możliwa na większą skalę. Jeśli testy zakończą się sukcesem, to kanadyjski projekt może stać się wzorem dla operatorów turystycznych działających w ekstremalnych warunkach, tj. od lodowców po pustynie wysokogórskie – oceniają eksperci.

Oskar Włostowski

REKLAMA