Flota wolniejsza od infrastruktury

Sieć ładowania w nowej fazie. Powerdot prognozuje do 14 tys. punktów na koniec 2026 r.

Rynek wchodzi w nową fazę, w której kluczowe znaczenie ma nie tylko liczba punktów, lecz ich lokalizacja i moc -podkreśla Powerdot
Źródło zdjęcia: Powerdot

Po trzech latach bardzo dynamicznej rozbudowy publicznej infrastruktury ładowania Polska wchodzi w etap stabilniejszego wzrostu. Według prognozy operatora Powerdot liczba ogólnodostępnych punktów ładowania samochodów elektrycznych ma wzrosnąć do 13,5-14 tys. na koniec 2026 r. Oznaczałoby to przyrost rzędu 15-20% względem końca 2025 r., kiedy funkcjonowało 11 762 punktów. Czego jeszcze należy się spodziewać na rynku?

W skrócie:

  • Liczba ogólnodostępnych punktów ładowania samochodów elektrycznych ma wzrosnąć do 13,5-14 tys. na koniec 2026 r – prognozuje Powerdot
  • To wzrost do 20% względem roku ubiegłego
  • Infrastruktura oddana do użytku w tym roku pochłonie łącznie około 150-190 mln zł
  • Na jeden publiczny punkt ładowania przypada w Polsce około 10 samochodów elektrycznych
  • To poziom niższy niż średnia unijna
  • Koszt budowy stacji DC wynosi ok. 250 tys. zł

Sieć ładowania w nowej fazie

Rok 2025 był jednym z najlepszych w historii rynku. Liczba publicznych punktów ładowania zwiększyła się o 36% rok do roku, a w segmencie szybkich stacji DC dynamika sięgnęła 65%. Na koniec grudnia działało 2 667 ładowarek prądu stałego. W tym samym czasie park samochodów w pełni elektrycznych przekroczył poziom 121 tys. sztuk. Skala inwestycji w latach 2022-2025 była w dużej mierze efektem impulsów regulacyjnych i dostępności finansowania, co przełożyło się na szybkie zagęszczanie sieci.

Niższe tempo ale ze wzrostem

Prognoza firmy Powerdot na 2026 r. zakłada wyraźnie niższe tempo wzrostu, ale nie ma mowy o zatrzymaniu inwestycji. Powerdot szacuje, że infrastruktura oddana do użytku w tym roku pochłonie łącznie około 150-190 mln zł. Kalkulacja opiera się na średnich kosztach rynkowych budowy stacji AC na poziomie około 40 tys. zł oraz DC na poziomie około 250 tys. zł, przy założeniu utrzymania proporcji nowych uruchomień zbliżonej do ubiegłorocznej, w której dominowały szybsze punkty ładowania.

Jednym z argumentów przemawiających za wyhamowaniem dynamiki jest relacja liczby aut do liczby punktów. Szef Powerdot Grigoriy Grigoriev przypomniał, że obecnie na jeden publiczny punkt ładowania przypada w Polsce około 10 samochodów elektrycznych, co oznacza poziom niższy niż średnia unijna.

W praktyce oznacza to, że infrastruktura – przynajmniej w ujęciu statystycznym – wyprzedziła tempo przyrostu floty. To sytuacja odmienna od tej sprzed kilku lat, gdy tempo elektryfikacji budziło obawy o niedostateczną dostępność ładowarek.

Nowa faza dla rynku

Rynek wchodzi w nową fazę, w której kluczowe znaczenie ma nie tylko liczba punktów, lecz ich lokalizacja i moc. Warto przy tym zauważyć, że infrastruktura ładowania jest dziś rozproszona w ponad 6 tys. lokalizacji w całym kraju. Dla porównania liczba stacji paliw w Polsce wynosi około 8 tys., przy czym skala floty spalinowej jest nieporównywalnie większa. Sama liczba lokalizacji nie przesądza o dostępności mocy czy liczbie stanowisk na danym obiekcie, ale pokazuje, jak szybko w ostatnich latach rosła sieć – podkreśla Powerdot.

Stacje z mniejszym dystansem

Zmianę skali dobrze obrazuje analiza wykonana w listopadzie ubiegłego roku przez Powerdot Data Center. Wynika z niej, że średnia odległość między najbliżej sąsiadującymi ze sobą stacjami ładowania w Polsce wynosi obecnie 2 152 metry. W ciągu zaledwie 16 miesięcy dystans ten zmniejszył się o ponad kilometr, czyli o 34%. To pokazuje nie tylko wzrost liczby punktów, ale także coraz gęstszą sieć lokalizacji, co w praktyce ułatwia podróżowanie samochodem elektrycznym w skali kraju.

Inwestycje niepubliczne

Chodzi o ładowarki instalowane w biurach, centrach logistycznych, bazach flotowych czy na osiedlach mieszkaniowych. Wzrost liczby elektrycznych pojazdów dostawczych oraz firmowych samochodów osobowych sprawia, że przedsiębiorstwa traktują infrastrukturę ładowania jako element zaplecza operacyjnego, a nie wyłącznie jako udogodnienie dla pracowników.

Deweloperzy mieszkaniowi z kolei coraz częściej uwzględniają przygotowanie infrastruktury elektroenergetycznej na parkingach podziemnych jako element standardu inwestycji, zwiększający atrakcyjność w oczach potencjalnych klientów.

Infrastruktura autostradowa

W 2026 r. większego znaczenia mają nabrać także projekty zlokalizowane przy autostradach i drogach ekspresowych. Segment „tranzytowy” był dotąd ograniczany przede wszystkim przez dostępność mocy przyłączeniowej i czasochłonne procedury formalne. Branża wskazuje jednak, że odblokowanie części inwestycji oraz możliwość uzyskania wsparcia finansowego mogą przełożyć się na relatywnie szybszy przyrost infrastruktury przy głównych korytarzach transportowych.

Komercyjne lokalizacje

Równolegle rośnie znaczenie lokalizacji komercyjnych. Obecność stacji ładowania na parkingach dużych sklepów i centrów handlowych staje się rynkowym standardem. Według przedstawicieli Powerdot kolejne marki handlu detalicznego będą wchodzić w segment ładowania, traktując go jako element oferty dla klientów, a nie wyróżnik. Infrastruktura przy obiektach handlowych przestaje być dodatkiem i coraz częściej staje się udogodnieniem, którego klienci oczekują.

Zmiana technologiczna

Na rynku usług ładowania widoczna jest również zmiana technologiczna. Rozwiązania takie jak Plug & Charge czy AutoCharge, w których to pojazd komunikuje się bezpośrednio ze stacją i inicjuje sesję ładowania bez użycia aplikacji czy karty, zaczynają zyskiwać na znaczeniu.

W dłuższej perspektywie może to wpłynąć na model konkurencji między operatorami, w którym oprócz ceny energii większe znaczenie zyskają takie czynniki, jak skala sieci, moc dostępnych punktów i współpraca z samochodem. W tym kontekście sygnałem zmian była styczniowa decyzja Shella o zamknięciu jednej ze swoich aplikacji, co może zapowiadać dalszą konsolidację i upraszczanie modeli dostępu do sieci.

Procedury hamują rozwój

Najpoważniejszym ograniczeniem pozostają jednak procedury przyłączeniowe. Zgodnie z obowiązującym prawem operatorzy systemów dystrybucyjnych mają do 18 miesięcy na realizację zakontraktowanego przyłącza, jednak w praktyce proces ten bywa dłuższy nawet o rok. Przedstawiciele branży nie spodziewają się szybkiej poprawy w tym obszarze. W ich ocenie spółki energetyczne są zbyt dużymi organizacjami, by w krótkim czasie mogło dojść do istotnych zmian proceduralnych, a realne przyspieszenie może nastąpić dopiero wraz z większymi inwestycjami w sieć dystrybucyjną i ewentualnymi zmianami w modelu zarządzania OSD.

Czas na nowy etap

Prognoza na poziomie 13,5-14 tys. publicznych punktów ładowania na koniec 2026 r. nie oznacza stagnacji, lecz przejście z fazy bardzo szybkiej ekspansji do etapu bardziej selektywnego rozwoju. W centrum uwagi znajdzie się jakość infrastruktury, jej lokalizacja i integracja z systemem energetycznym, a nie wyłącznie nominalna liczba nowych punktów. Dla rynku elektromobilności oznacza to dojrzewanie – z inwestycji napędzanych przede wszystkim regulacjami w stronę modelu, w którym coraz większe znaczenie mają realne potrzeby użytkowników i rachunek ekonomiczny.

PMA

REKLAMA