W skrócie:
- Torcal – pierwszy elektryk z Crewe nie będzie udawał dźwięku silnika
- Zamiast tego stworzy własną, muzyczną tożsamość opartą na perkusji, basie i violi
- Inspiracją były „niesamowite silniki z historii Bentleya” – przekonuje producent
- Pod względem technicznym Torcal blisko spokrewniony jest z Porsche Cayenne Electric – oba modele korzystają z platformy PPE
Torcal podąży własną drogą… muzyczną
Bentley nigdy nie podążał utartymi ścieżkami, ale tym razem odwaga marki z Crewe wchodzi na zupełnie nowy poziom. Torcal – pierwszy elektryczny SUV Bentleya, który zadebiutuje 23 września w Londynie – nie będzie korzystał ani z syntetycznego dźwięku silnika, jak Hyundai Ioniq 5 N, ani z podbitego brzmienia motorów elektrycznych, jak Ferrari Luce. Zamiast tego Bentley proponuje coś, co w świecie motoryzacji brzmi jak manifest. Chodzi o muzyczną interpretację charakteru spalinowego V8.

Jak podaje marka, inspiracją były „niesamowite silniki z historii Bentleya” – od przedwojennych, kompresorowych jednostek z lat 30., przez kultowe 6.75 litrowe V8, aż po współczesny W12. Inżynierowie postawili sobie za cel, by Torcal oferował równie „immersyjne i emocjonalne doświadczenie” podczas przyspieszania, co jego spalinowi poprzednicy. Bentley porównuje to wprost do „słuchania wielkiej orkiestry symfonicznej”.
W tle perkusja
Aby zrozumieć, co właściwie sprawia, że dźwięk V8 porusza kierowców, firma… wstawiła silnik do studia nagraniowego. Analiza wykazała, że „to rytm, a nie czysto mechaniczny ton, jest kluczem do emocjonalnego odbioru”. Bentley zestawił puls V8 z pracą perkusisty i – jak twierdzi – „odkrył uderzające podobieństwa w energii, kadencji i dynamice”.

Co więcej, zauważono, że dźwięk silnika spalinowego nigdy nie jest idealnie powtarzalny. Zawiera drobne fluktuacje, mikro niedoskonałości, które – jak mówi Bentley – „wprowadzają wyraźnie ludzki pierwiastek”. To właśnie te nieregularności stały się fundamentem nowego brzmienia.
Efektem jest Bentley Dynamic Symphony – muzyczny pejzaż, który „nie ma imitować silnika, lecz wywoływać te same emocje”. Dominującą rolę odgrywa perkusja, oddająca „thump and thrum” klasycznego V8. Towarzyszą jej viola i gitara basowa, które mają budować „potężne i poruszające” wrażenie podczas jazdy. Tempo będzie reagować na styl kierowcy – przyspieszenie zwiększy rytm, zwolnienie go uspokoi.
Torcal: dane techniczne
Torcal, mierzący około pięciu metrów długości, będzie produkcyjną interpretacją konceptu EXP 15, który zapowiadał nową epokę designu Bentleya. Nazwa SUV a nawiązuje do hiszpańskiego rezerwatu El Torcal de Antequera, ale również do łacińskiego torquere – „skręcać”, skąd pochodzi słowo moment obrotowy.
Choć sylwetka przypomina Bentaygę, Torcal nie jest jej następcą. Bentley potwierdza, że Bentayga V8 pozostanie w ofercie, a nowa generacja spalinowa pojawi się w 2028 roku. Torcal ma być osobnym, bardziej miejskim, bardziej futurystycznym SUV em, pozycjonowanym nieco niżej w gamie – pisze brytyjski Autocar.

Stylistycznie wyróżnia go podświetlany panel grilla, pionowe LED owe reflektory oraz charakterystyczny tylny „prestigious shield”, inspirowany bagażowymi kuframi z dawnych Bentleyów. To świadome odwołanie do tradycji, ale w nowoczesnej formie.
Pod względem technicznym Torcal blisko spokrewniony jest z Porsche Cayenne Electric – oba modele korzystają z platformy PPE. Bentley otrzyma akumulator 113 kWh i ładowanie z mocą do 390 kW, co w Porsche pozwala na uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. w mniej niż 16 minut.
Standardem będzie napęd na dwie osie. Choć Bentley nie zdradza jeszcze mocy, wiele wskazuje, że celuje w okolice 657 KM – poziom Cayenne S Electric, bardziej zgodny z luksusowym charakterem Torcala niż ekstremalne 1140 KM z wersji Turbo.
Na krótkich dystansach – potem prywatny odrzutowiec
Zasięg? Bentley deklaruje „ponad 300 mil”, czyli około 480 km. Dyrektor designu Robin Page tłumaczył w rozmowie z Autocar: „Nasi klienci mówią jasno: 300-350 mil to idealny punkt. Powyżej tego i tak wybiorą prywatny odrzutowiec”.
Wnętrze pozostaje tajemnicą, choć zdjęcia szpiegowskie ujawniają zakrzywiony, 14,25 calowy ekran znany z Cayenne, podzielony na sekcję infotainment i klimatyzację. Bentley jednak nie zamierza rezygnować z fizycznych przełączników. Page podkreślał: „Ludzie z naszego segmentu są już zmęczeni pełną digitalizacją. To, co nas wyróżnia, to mechaniczne detale, których inni nie potrafią zrobić”.
Torcal miał pojawić się na rynku już rok temu, ale Bentley – podobnie jak Aston Martin, Porsche, Lotus czy Lamborghini – spowolnił elektryczną transformację. Zrezygnowano z planu pełnej elektryfikacji do 2030 roku. Zamiast tego marka będzie wprowadzać jeden nowy model PHEV lub EV rocznie aż do 2035.
Ile będzie kosztować?
Cena Torcala ma wynosić około 170 tys. funtów, plasując go między segmentem premium (BMW iX, Volvo EX90) a ultraluksusowym (Rolls Royce Spectre, Ferrari Luce). Najbliższym rywalem będzie nowy elektryczny Range Rover, który również zadebiutuje jesienią.
Wrzesień zapowiada się więc jako moment przełomowy dla brytyjskiej motoryzacji: w krótkim czasie zobaczymy Torcala, elektrycznego Range Rovera oraz długo wyczekiwany Jaguar Type 01 GT. Liczba seryjnych brytyjskich EV wzrośnie z dwóch do pięciu – a Bentley, zamiast gonić rynek, chce go zdefiniować na nowo. Czy mu się uda? Zobaczymy.
Oskar Włostowski
Fot. Bentley