W artykule:
- Najwięcej przekroczeń zarejestrował OPP na S2 Warszawa-Zagórze: 37,9 tys.
- W Polsce działa już 116 odcinkowych pomiarów kontrolujących około 660 km dróg
- CANARD ma także 545 fotoradarów, systemy RedLight i nieoznakowane samochody z miernikami prędkości
Odcinkowe pomiary na żniwach
Według danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego za okres od stycznia do sierpnia 2026 roku, zestawionych przez Yanosika, najwięcej przekroczeń prędkości zarejestrował system na trasie S2 Warszawa-Zagórze. Kamery odnotowały tam 37,9 tys. naruszeń.
Drugie miejsce zajmuje S6 na odcinku Rościęcino-Niekanin z wynikiem 34,2 tys. przekroczeń. Dalej są S17 Garwolin-Sulbiny – 28,9 tys., S7 Kępiny-Wola Wacławowska – 20,1 tys. oraz wrocławski odcinek A8, gdzie urządzenia zarejestrowały 18,4 tys. naruszeń.
Sam wynik nie oznacza oczywiście, że na S2 jeżdżą „najmniej przepisowi kierowcy w Polsce”. Duże znaczenie ma natężenie ruchu, długość kontrolowanego fragmentu, obowiązujące ograniczenie oraz to, od kiedy konkretny system działa. Im więcej samochodów przejeżdża przez bramki OPP, tym większa jest potencjalna liczba zarejestrowanych naruszeń.
W sumie wszystkie odcinkowe pomiary działające w Polsce wykryły od stycznia do sierpnia 482 tys. przypadków przekroczenia prędkości.

OPP działa inaczej niż zwykły fotoradar
Klasyczny fotoradar mierzy prędkość w jednym konkretnym miejscu. Odcinkowy pomiar jest trudniejszy do „ominęcia” chwilowym hamowaniem przed kamerą. System odczytuje tablicę rejestracyjną przy wjeździe na kontrolowany fragment i ponownie przy wyjeździe. Na podstawie czasu przejazdu oraz długości odcinka obliczana jest średnia prędkość. Jeśli przekracza dopuszczalną wartość, zdarzenie trafia do systemu Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD).

Na przykład system na S2 Warszawa-Zagórze kontroluje fragment o długości 10,3 km. Z kolei OPP na S17 między Garwolinem i Sulbinami obejmuje ponad 6 km drogi.
Odcinkowych pomiarów jest już ponad sto
Jeszcze kilka lat temu OPP był na polskich drogach stosunkowo rzadkim widokiem. Teraz system został mocno rozbudowany. CANARD dysponuje obecnie 116 odcinkowymi pomiarami prędkości, które obejmują kontrolą około 660 km dróg. W ramach ostatniej dużej rozbudowy zamontowano 43 kolejne zestawy, przede wszystkim na autostradach i drogach ekspresowych.

To właśnie dlatego w czołówce zestawienia coraz częściej pojawiają się trasy szybkiego ruchu. Nowe systemy działają m.in. na S2, S6, S7 czy S17, gdzie natężenie ruchu jest duże, a kierowcy mogą bez problemu rozwijać wysokie prędkości.
Fotoradary nadal są znacznie liczniejsze
OPP dużo „pracują”, ale zdecydowanie najwięcej urządzeń CANARD nadal stanowią klasyczne fotoradary. Obecnie działa ich 545. Rejestrują prędkość chwilową i wykonują zdjęcie pojazdu wraz z numerem rejestracyjnym.
W ramach rozbudowy finansowanej z Krajowego Planu Odbudowy zamontowano również 70 nowych urządzeń punktowego pomiaru prędkości. Ostatnie z nich odebrano w czerwcu 2026 roku.

W pierwszej połowie roku same fotoradary zarejestrowały ponad 401 tys. przekroczeń. Najbardziej aktywne urządzenia znajdowały się wtedy w Krzyszkowicach, Rumianku i przy ul. Zamenhoffa w Świdnicy.
Czerwone światło też jest pilnowane automatycznie
Prędkość to tylko część systemu. CANARD coraz mocniej rozwija również RedLight, czyli urządzenia rejestrujące wjazd na czerwonym świetle.Obecnie automatyczny nadzór działa na 60 skrzyżowaniach. System wykorzystuje kilkaset kamer wysokiej rozdzielczości, które obserwują poszczególne pasy ruchu i sygnalizatory.
Podobna technologia pojawiła się również na przejazdach kolejowo-drogowych. CANARD kontroluje obecnie 10 takich miejsc. Kierowca może więc zostać zarejestrowany nie tylko za przejazd przez skrzyżowanie na czerwonym, lecz także za zignorowanie sygnalizacji przed torami.
Są jeszcze nieoznakowane BMW
Do całego systemu dochodzą kontrole mobilne. CANARD korzysta z 33 nieoznakowanych radiowozów, np. BMW 330i. Samochody wyposażono w urządzenia Videorapid 2A, lub w laserowe mierniki LTI 20/20 TruCam II z możliwością rejestracji obrazu. Samochody są kierowane m.in. tam, gdzie ustawienie stacjonarnego fotoradaru jest niemożliwe albo gdzie mieszkańcy zgłaszają problem z nadmierną prędkością.
Sieć zrobiła się naprawdę gęsta
Kilkadziesiąt tysięcy przekroczeń na pojedynczym odcinku pokazuje, że nawet dobrze oznakowane kamery nie wystarczają, by wszyscy kierowcy pilnowali średniej prędkości.
A takich miejsc będzie trudno nie zauważyć: 116 działających OPP oznacza już setki kilometrów dróg pod stałym nadzorem. Czasy, gdy wystarczyło zwolnić na kilkadziesiąt metrów przed fotoradarem, coraz częściej po prostu się kończą.
Piotr Sobczyk
