Niemiecka elektromobilność weszła w drugi kwartał roku z imponującym wynikiem. Federalna Agencja Sieciowa (Bundesnetzagentur) poinformowała, że w rejestrze publicznie dostępnych punktów ładowania widnieje już 200 255 lokalizacji, z czego 149 002 to złącza AC, a 51 253 – to szybkie punkty DC. Dane obejmują stan na 1 kwietnia 2026 r. i – jak zaznacza urząd – zawierają również zgłoszenia z procedur jeszcze niezamkniętych. Łączna moc dostępna na niemieckich ładowarkach wynosi już sumarycznie 8,5 GW, co oznacza skok o 28 proc. względem kwietnia 2025 r., kiedy było to niespełna 6,7 GW – czytamy na stronie urzędu.
Serwis Electrive.com zwraca uwagę, że przekroczenie progu 200 tysięcy punktów oznacza 17‑procentowy wzrost rok do roku, a tylko między 1 lutego a 1 kwietnia przybyło 3 902 nowe punkty. Największą część infrastruktury nadal stanowią ładowarki AC, z dominującą klasą mocy 15-22 kW, która obejmuje już 110 780 urządzeń. Segment 3,7-15 kW urósł do 35 428 punktów, a najmniejsza grupa – do 3,7 kW – liczy 2 794 sztuki.
Mocny wzrost DC
Najbardziej dynamiczny rozwój dotyczy jednak szybkiego ładowania. W klasie powyżej 299 kW liczba punktów wzrosła aż o 41 proc., osiągając 17 689 sztuk. W przedziale 149-299 kW odnotowano wzrost o 30 proc. (19 684 punktów), a w segmencie 59-149 kW – o 35 proc. (4 256 punktów). To właśnie te moce zaczynają definiować nowy standard podróży autami elektrycznymi w Niemczech.
Liderem wśród operatorów pozostaje EnBW mobility+, które ma 11 825 punktów i ponad 1,06 GW mocy zainstalowanej. Za nim plasują się E.ON Drive (4 772 punkty) oraz Tesla Germany (3 665 punktów), przy czym Tesla zajmuje drugie miejsce pod względem mocy – 906 MW. W rankingu landów niezmiennie prowadzi Nadrenia Północna‑Westfalia (39 520 punktów), przed Bawarią (38 269) i Badenia‑Wirtembergią (34 412).
Polska nie musi się wstydzić, ale nie może być jeszcze dumna
Na tym tle polski rynek wygląda zupełnie inaczej, choć również notuje solidne tempo wzrostu. Według Licznika Elektromobilności PZPM i PSNM, na koniec kwietnia tego roku zarejestrowanych było 147 596 całkowicie elektrycznych samochodów osobowych i użytkowych, a cała flota osobowych BEV liczyła 135 413 sztuk. W pierwszych czterech miesiącach roku przybyło 15 386 nowych BEV – o 46 proc. więcej niż rok wcześniej.
Równolegle rozwija się infrastruktura. Pod koniec kwietnia działało 12 779 publicznych punktów ładowania, z czego 48 proc. stanowiły szybkie ładowarki DC (6 183 sztuki), a 52 proc. – AC o mocy do 22 kW. W przypadku 21 proc. punktów DC możliwe jest także alternatywne ładowanie AC. Mimo że liczby rosną, to skala pozostaje nieporównywalna z niemiecką – tam liczba szybkich punktów DC jest ponad osiem razy większa, a całkowita moc infrastruktury przekracza polską o rząd wielkości.
Producenci obniżają ceny i poszerzają ofertę
Rynek pojazdów również przyspiesza. Jak podkreśla Jan Wiśniewski z PSNM, kwiecień był kolejnym miesiącem z lepszym wynikiem rejestracji BEV niż rok wcześniej, mimo wyczerpania budżetu programu „NaszEauto”. Z kolei Jakub Faryś z PZPM zwraca uwagę, że producenci obniżają ceny i poszerzają ofertę, aby realizować cele klimatyczne – co widać choćby w rosnącej liczbie PHEV, których w Polsce jest już 137 709, czyli niemal tyle samo co BEV.
Także w transporcie publicznym trwa dobry, by nie powiedzieć rekordowy rok. Od stycznia do kwietnia na drogi wyjechało ponad 330 autobusów bateryjnych, niemal tyle co w całym 2025 r. i o dwie trzecie więcej niż w 2024 r. To efekt kontynuacji dostaw w ramach programu „Zielony Transport Publiczny” – oceniają eksperci PSNM.
Oskar Włostowski





