W ARTYKULE:
- 14 pożarów BEV w Q1 2026 – to 0,59% wszystkich pożarów pojazdów
- 2315 pożarów spalinowych i 26 hybrydowych w tym samym okresie
- Wskaźnik pożarów na 1000 BEV spadł z 0,126 do 0,097 r/r
- Park elektryków w Polsce wzrósł z 87 tys. do ponad 143 tys. sztuk
- Skumulowanie od 2020 r.: 120 pożarów BEV vs. ponad 58 tys. spalinowych
Strach przed pożarem samochodu elektrycznego jest jednym z najczęściej przywoływanych argumentów przeciwko elektryfikacji transportu. Tymczasem rzeczywistość, przynajmniej ta mierzona statystyką interwencji strażackich, wygląda zupełnie inaczej. Najnowszy kwartalny raport, opracowywany przez F5A New Mobility Research & Consulting we współpracy z Państwową Strażą Pożarną i Polskim Stowarzyszeniem Nowej Mobilności (PSNM), dostarcza twardych danych obalających mit o wyjątkowej palności elektryków.
W pierwszym kwartale 2026 roku polscy strażacy zanotowali łącznie 2355 pożarów pojazdów. Spośród nich 2315 dotyczyło samochodów spalinowych (ICE), 26 hybrydowych (HEV), a jedynie 14 – pojazdów całkowicie elektrycznych (BEV). W procentach: auta elektryczne odpowiadały za niepełna 0,6% zdarzeń, podczas gdy samochody z silnikiem benzynowym lub dieslem – za ponad 98,3%. Nie odnotowano żadnego pożaru pojazdu wodorowego.

Pożary na 1000 pojazdów
Kluczowym wskaźnikiem pożarów, który eliminuje efekt skali, jest liczba pożarów na 1000 zarejestrowanych pojazdów danego typu. W Q1 2026 dla BEV wyniósł on 0,097 – tyle samo co dla pojazdów spalinowych. Jednak zestawienie z analogicznym kwartałem 2025 roku ujawnia istotny trend: rok wcześniej wskaźnik dla elektryków wynosił 0,126. Innymi słowy – im więcej aut elektrycznych jeździ po polskich drogach, tym rzadziej dochodzi do pożarów w przeliczeniu na pojazd.
Wyjaśnienie jest proste: w ciągu zaledwie roku park osobowych i dostawczych BEV w Polsce urósł niemal dwukrotnie – z około 87 tysięcy do ponad 143 tysięcy sztuk. Liczba pożarów wzrosła nominalnie (z 11 do 14 zdarzeń kwartalnie), ale ryzyko jednostkowe wyraźnie maleje. To klasyczny efekt dojrzewania technologii i poprawy jakości akumulatorów. Najniższy wskaźnik wśród wszystkich typów napędu odnotowano dla hybryd – 0,017.
„Dane za Q1 2026 są bardzo spójne z tym, co obserwujemy od kilku lat. Udział pojazdów elektrycznych w pożarach pozostaje niski, a wskaźniki ryzyka nie odbiegają od innych typów napędu. Co istotne, nawet jeśli liczba zdarzeń rośnie nominalnie, to jednocześnie spada wskaźnik pożarów na 1000 pojazdów. Oznacza to, że wraz ze wzrostem floty realne ryzyko pożaru maleje, a nie rośnie” – podkreśla Albert Kania z F5A New Mobility Research & Consulting.

Jedynie 19 pożarów z meleksami
Do danych odnieśł się także st. bryg. Tomasz Jonio z Komendy Głównej PSP. W bazie PSP figuruje 19 pożarów BEV – jednak cztery z nich dotyczyły meleksów i pojazdów przemysłowych, niebędących typowymi samochodami osobowymi. Uwagę zwraca też odnotowanie dwóch pożarów tego samego pojazdu w odstępie zaledwie dwóch dni – przypadek przypominający, że uszkodzone ogniwa litowo-jonowe mogą ulegać tzw. reaktywacji termicznej i ponownie zapłonąć wiele godzin po pozornym ugaszeniu. Właśnie dlatego standardy działania straży zakładają długotrwały monitoring i chłodzenie akumulatora.
Warto przypomnieć, że polskie służby ratownicze mają już wdrożone dedykowane procedury dotyczące pożarów samochodów elektrycznych. Dokument „Standardowe zasady postępowania podczas zdarzeń z samochodami z napędem elektrycznym oraz hybrydowym”, opracowany w 2023 roku przy współudziale PSNM, jest regularnie aktualizowany i – jak potwierdza sam Jonio – działa skutecznie w praktyce.
„Raport Bezpieczeństwa Pożarowego EV” jest wydawany kwartalnie i pozostaje unikatowym w skali europejskiej narzędziem monitorowania tego zjawiska. Gromadząc dane od 2020 roku, pozwala na analizę długoterminowych trendów: od początku tego okresu odnotowano łącznie 120 pożarów BEV wobec ponad 58 tysięcy pożarów pojazdów spalinowych. Bilans mówi sam za siebie.
Maciej Gis






