W skrócie:
- Węgrzy sprawdzili zasięg samochodów elektrycznych bez zatrzymywania testu przy kilku procentach baterii
- W letniej edycji testu Węgierskiego Stowarzyszenia Elektromobilności wystartowało 45 pojazdów
- Wyniki pokazały nie tylko różnice w zużyciu energii, ale też zaskakująco duże rezerwy ukryte poniżej wskazania 0%
- Obok osobówek w teście znalazły się dostawczaki i…ciężarowa Scania
Węgrzy poszli na całość
Testy zasięgu samochodów elektrycznych najczęściej kończą się przy kilku procentach naładowania. Dalszy dystans jest wtedy obliczany na podstawie średniego zużycia energii. Węgierskie Stowarzyszenie Elektromobilności, czyli Magyar Elektromobilitás Egyesület, przyjęło bardziej bezpośrednią metodę. Każdy samochód miał jechać tak długo, aż całkowicie się zatrzyma.

W letniej edycji testu wystartowało 45 pojazdów. Obok popularnych samochodów osobowych znalazły się elektryczny dostawczy Citroen e-Jumpy, Kia PV5 Cargo oraz Scania R400 E z naczepą i masą całkowitą wynoszącą 38 ton.
Najpierw autostrada, później jazda do zatrzymania
Konwój wyruszył z Fót pod Budapesztem. Wszystkie pojazdy wcześniej naładowano do 100% na stacjach E.ON Drive Infrastructure. Trasa prowadziła autostradami M3 i M30 w stronę granicy ze Słowacją. Najbardziej oszczędne samochody dotarły aż za Koszyce.
Kierowcy mieli utrzymywać 130 km/h wszędzie tam, gdzie pozwalały na to przepisy i natężenie ruchu. Klimatyzacja musiała być włączona, a nawrót następował przy 45% naładowania. Po zjeździe z autostrady samochody kontynuowały jazdę po drogach lokalnych, najpierw do wskazania 0%, a następnie aż do całkowitego zatrzymania.

Warunki nie były jednak idealne. W kierunku wschodnim wiał wiatr przekraczający 30 km/h. Podczas pierwszej części trasy pomagał samochodom, ale w drodze powrotnej wyraźnie podnosił zużycie energii. Wiele aut nie dotarło z powrotem do bazy i zatrzymało się w okolicach miejscowości Aszód lub Gödöllő.
Tesla najlepsza wśród porównywalnych samochodów
Węgierskie stowarzyszenie obliczyło teoretyczny zasięg autostradowy na podstawie pojemności netto akumulatora i zużycia energii zmierzonego na szybkim odcinku trasy. Nie korzystano przy tym ze wskazań zużycia podawanych przez komputery pokładowe.
Najlepszy porównywalny wynik wśród samochodów osobowych osiągnęła Tesla Model 3 Premium RWD. Przy zużyciu 15,19 kWh/100 km jej obliczony zasięg autostradowy wyniósł 515 km. Samochód przejechał 489 km po autostradzie, kolejne 48 km do pojawienia się 0% i jeszcze 40 km poniżej tej wartości. Cała próba zakończyła się po 582 km.

Bardzo dobry wynik osiągnęło Audi A6 Avant e-tron quattro. Średnie zużycie wyniosło 20,27 kWh/100 km, a teoretyczny zasięg autostradowy 463 km. Audi zakończyło jazdę po 476 km.
BMW iX xDrive50 zużywało 23,44 kWh/100 km i uzyskało teoretycznie 444 km na autostradzie. Łącznie pokonało 483 km. BMW i4 eDrive40 osiągnęło odpowiednio 18,82 kWh/100 km, 428 km zasięgu autostradowego i 466 km całkowitego dystansu.
Hyundai Ioniq 6 po modernizacji zużył 18,34 kWh/100 km. Obliczony zasięg autostradowy wyniósł 427 km, natomiast samochód ostatecznie zatrzymał się po 455 km. Niemal identyczną efektywność osiągnęła Kia EV4 Hatchback LR: 18,25 kWh/100 km, 419 km teoretycznego zasięgu i 459 km przejechane do zatrzymania.
Mercedes przejechał najdalej, ale złamał zasady
Największy całkowity dystans uzyskał Mercedes CLA 250+ EQ. Samochód pokonał 586 km po autostradzie, następnie 41 km do wskazania 0% i jeszcze 22 km z pustą baterią na wyświetlaczu. Zatrzymał się dopiero po 655 km. Obliczone zużycie wyniosło 13,58 kWh/100 km, a teoretyczny zasięg autostradowy aż 623 km.
Tego rezultatu nie można jednak bezpośrednio porównywać z pozostałymi. Według organizatorów kierowca przez znaczną część trasy nie korzystał z klimatyzacji, choć wymagał tego regulamin. CLA pokazało ogromny potencjał napędu, ale nie może zostać uznane za zwycięzcę testu.
Mercedes EQS 450+ przejechał łącznie 579 km, z czego 558 km po autostradzie. Jego zużycie wyniosło 18,74 kWh/100 km, a teoretyczny zasięg 564 km. Także ten rezultat został opatrzony zastrzeżeniem, ponieważ samochód poruszał się wolniej od założonego tempa. Według organizatorów osiągał około 124 km/h zamiast wymaganych 130 km/h.
Podobne zastrzeżenie dotyczy Toyoty C-HR+, której teoretyczny zasięg wyniósł 414 km, a całkowity dystans 437 km. Samochód poruszał się z prędkością około 120 km/h.
Ile elektryk przejedzie po pojawieniu się 0%?
Najciekawsze wyniki dotyczą dystansu pokonanego po wskazaniu pustej baterii. Poszczególne marki stosują inne bufory bezpieczeństwa, dlatego 0% nie zawsze oznacza natychmiastowe zatrzymanie.
Najdalej po pojawieniu się 0% pojechał Ford Mustang Mach-E Premium RWD – aż 50 km. Łączny dystans samochodu wyniósł 457 km, choć teoretyczny zasięg autostradowy obliczono na 403 km.

Tesla Model 3 Premium RWD przejechała poniżej 0% jeszcze 40 km, Suzuki eVitara 38 km, Hyundai Ioniq 5 LR AWD 35 km, Kia EV4 34 km, a Tesla Model 3 LR AWD 33 km. Po 29 km rezerwy zachowały Hyundai Ioniq 6 po modernizacji, natomiast Tesla Model Y Standard Range RWD przejechała 31 km.
Nie oznacza to, że kierowca może bezpiecznie doliczyć taki dystans podczas podróży. Po zjeździe z autostrady auta jechały wolniej, a wielkość rezerwy może zależeć od temperatury, kondycji baterii, oprogramowania i wcześniejszego zużycia energii.
Najoszczędniejsze = niekoniecznie z najdalszym zasięgiem
Najniższe porównywalne zużycie osiągnęła Tesla Model 3 Premium RWD – 15,19 kWh/100 km. Niewiele więcej potrzebowały Tesla Model Y Standard Range RWD – 15,85 kWh/100 km, Tesla Model Y Standard Long Range RWD – 15,89 kWh/100 km oraz Tesla Model 3 Long Range AWD – 16,52 kWh/100 km.

Na drugim końcu zestawienia samochodów osobowych znalazł się KGM Torres EVX z wynikiem 24,37 kWh/100 km. BYD Sealion 7 AWD zużył 23,15 kWh/100 km, a Tesla Model S 90D – 23,20 kWh/100 km. Dostawczy Citroen e-Jumpy potrzebował 36,25 kWh/100 km.
Osobną kategorię stanowiła 38-tonowa Scania R400 E. Elektryczny zestaw zużywał średnio 91,64 kWh/100 km i przejechał 520 km. Teoretyczny zasięg wyliczony na podstawie pojemności baterii i zużycia wyniósł 521 km. Średnia prędkość ciężarówki na badanym odcinku sięgnęła 79 km/h.
Nie wszystkie wyniki zostały opublikowane
Organizatorzy wykluczyli kilka samochodów z porównania. Kia EV6 nie dostarczyła spójnych danych, a jej zapis GPS działał jedynie okresowo. Renault Zoe, Kia EV3, Volvo EX30 oraz BYD Dolphin Surf przez dużą część trasy jechały z prędkością około 100 km/h lub niższą, dlatego ich wyniki nie byłyby porównywalne z rezultatami pozostałych uczestników.
Węgrzy zwracają też uwagę na różnice pomiędzy prędkością licznikową a rzeczywistą. W wielu samochodach wskazanie 130 km/h oznaczało według GPS około 126-127 km/h. Tesle, których prędkościomierze są bardzo dokładne, poruszały się bliżej rzeczywistych 130 km/h i mogły przez to zużywać nieco więcej energii.
Test nie odbył się w warunkach laboratoryjnych, a kierowcy nie zawsze jechali dokładnie w taki sam sposób. Mimo tego sprawdzian pokazał dwie istotne rzeczy. Nowoczesne elektryki potrafią przejechać autostradą ponad 400 km, a najbardziej efektywne modele przekraczają 500 km. Jednocześnie wskazanie 0% nie musi oznaczać natychmiastowego zatrzymania, choć sprawdzanie wielkości ukrytego bufora na własnym samochodzie zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem.
Piotr Sobczyk
Fot. elmob.hu