MENU
Fakty zamiast mitów

EV płoną rzadziej niż auta spalinowe. Statystyki z Polski i świata nie pozostawiają wątpliwości

Samochody spalinowe palą się częściej niż elektryki, ale za to łatwiej się je gasi
Źródło zdjęcia: JRG Wągrowiec/PSP

Pożary samochodów elektrycznych budzą emocje, szczególnie wśród sceptyków elektromobilności, ale rzeczywistość i twarde fakty mówią same za siebie. EV płoną rzadziej niż auta spalinowe, a ryzyko ich zapłonu należy do najniższych w motoryzacji. Dane z Polski i zagranicy pokazują, że realne zagrożenie jest marginalne, choć oczywiście wymaga innego podejścia niż w przypadku pojazdów spalinowych.

W skrócie:

  • Pożary samochodów elektrycznych budzą emocje i są medialnie nośne
  • Rzeczywistość i twarde fakty mówią same za siebie. EV płoną rzadziej niż auta spalinowe
  • Dane z Polski i zagranicy pokazują, że realne zagrożenie jest marginalne
  • Gaszenie pojazdów elektrycznych przebiega inaczej niż spalinowych

EV płoną rzadziej. Liczby mówią prawdę

Statystyki nie kłamią. Pożary samochodów elektrycznych zdarzają się rzadziej niż pożary aut spalinowych, choć gdy już do nich dochodzi – są trudniejsze do opanowania. Dane z wielu krajów, instytucji i służb ratowniczych układają się w jeden, spójny obraz. Mianowicie EV nie są bardziej niebezpieczne, lecz wymagają innego podejścia do bezpieczeństwa pożarowego. A najnowsze polskie dane potwierdzają to z wyjątkową klarownością.

Według Energy Saving Trust w latach 2020-2024 na całym świecie odnotowano jedynie 511 pożarów baterii EV, co przekłada się na ryzyko na poziomie… 0,0012 proc. Dla porównania, pojazdy spalinowe mają 0,1 proc. prawdopodobieństwo pożaru, czyli około 100 razy większe, podkreśla organizacja. Mimo że oba wskaźniki są niskie, proporcja jest jednoznaczna. ICE płoną częściej, EV – rzadziej, ale inaczej.

Potwierdza to australijskie stowarzyszenie EV Fire Safe. Liczbę 511 przypadków potwierdza i dodaje, że 489 z nich miało charakter „płomieni kierunkowych przypominających strumień”, a 22 wynikały z „eksplozji chmury gazów i gwałtownej deflagracji”. To ważne, bo pokazuje specyfikę zjawiska: nie pali się „auto”, lecz bateria w stanie niekontrolowanej reakcji chemicznej – pisze EV Infrastructure News.

Z kolei W Wielkiej Brytanii dane z FOI pokazują skalę różnicy, gdzie np. w 2019 r. londyńska straż pożarna interweniowała przy 1 898 pożarach aut spalinowych i zaledwie 54 pożarach EV. Fire Rover podaje jeszcze bardziej obrazowe zestawienie: 25 pożarów EV na 100 tys. sprzedanych pojazdów wobec 1 530 pożarów ICE na 100 tys. W Szwecji – 3,8 pożaru na 100 tys. EV i hybryd, ale aż 68 na 100 tys. aut spalinowych.

A Polska? Polska wypada w tych porównaniach wyjątkowo stabilnie. Zarówno EV, jak i ICE notują 23 pożary na 100 tys. zarejestrowanych pojazdów, co oznacza identyczny poziom ryzyka. Jednak najnowsze dane Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych pokazują, że wraz ze wzrostem liczby EV ryzyko… maleje.

Polska: EV płoną rzadko, a ryzyko spada mimo wzrostu floty

„Pierwszy kwartał 2026 r. potwierdza utrzymującą się, bardzo niską skalę pożarów samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce” – czytamy w najnowszym Raporcie Bezpieczeństwa Pożarowego EV przygotowanym przez F5A New Mobility Research & Consulting oraz Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności.

W okresie styczeń-marzec 2026 r. odnotowano:
• 2315 pożarów pojazdów spalinowych,
• 26 pożarów hybryd,
• 14 pożarów BEV.

To oznacza, że BEV stanowiły jedynie 0,59% wszystkich pożarów pojazdów, a 98,3% dotyczyło aut spalinowych.
Wskaźnik pożarów na 1000 pojazdów wyniósł:
• 0,097 dla BEV,
• 0,097 dla ICE,
• 0,017 dla hybryd.

Albert Kania z PSNM komentuje: „Wraz ze wzrostem floty realne ryzyko pożaru maleje, a nie rośnie”.

To ważna obserwacja: liczba EV w Polsce wzrosła w rok o niemal 2/3 – z ok. 87 tys. do ponad 143 tys. – a mimo to wskaźnik pożarów spadł. Strażacy również potwierdzają stabilność sytuacji. St. bryg. Tomasz Jonio z Komendy Głównej PSP mówi: „Pierwszy kwartał 2026 r. nie przyniósł niczego specjalnego, jeżeli chodzi o pożary pojazdów – w tym BEV i HEV”. Dodaje jednak istotną uwagę: „Odnotowaliśmy dwa pożary tego samego samochodu w odstępie dwóch dni – to cenna lekcja przypominająca, że zagrożenie w przypadku uszkodzenia akumulatora może nadejść z opóźnieniem”. To właśnie zjawisko reignition, czyli ponownego zapłonu, jest jednym z największych wyzwań w gaszeniu EV.

Dlaczego EV płoną inaczej? Mechanizm thermal runaway

Pożary EV nie wynikają z zapłonu paliwa, lecz z reakcji chemicznej w ogniwach baterii. Thermal runaway to proces, w którym uszkodzone lub przegrzane ogniwo zaczyna generować ogromne ilości ciepła i gazów, a następnie „zaraża” kolejne ogniwa. W efekcie bateria staje się własnym źródłem paliwa.

Jak opisuje polski raport: „Gdy ciepło osiąga ekstremalne poziomy, struktury separujące w ogniwach ulegają zniszczeniu, dochodzi do zwarć, a komórki mogą zapalić się lub eksplodować”. Nowoczesne baterie mają liczne zabezpieczenia – od barier izolacyjnych po zaawansowane BMS – ale nie eliminują ryzyka całkowicie.

Gaszenie EV: trudniej, dłużej, inaczej

EV płoną rzadziej, ale gaszenie ich jest bardziej wymagające. Bateria znajduje się głęboko pod podłogą, jest chroniona stalowymi strukturami, a reakcja chemiczna może trwać godzinami. W praktyce:
• potrzebne są tysiące litrów wody,
• dostęp do źródła ognia jest utrudniony,
• istnieje ryzyko płomieni kierunkowych,
• w zamkniętych przestrzeniach może dojść do eksplozji chmury gazów,
• pojazd może zapalić się ponownie po 24 godzinach.

UL Research Institutes podkreśla, że: „Woda z linii gaśniczej powinna być pierwszym wyborem. Dodanie środków pianowych nie zwiększa skuteczności”. A w kwestii koców gaśniczych: „Koc może zwiększyć ryzyko eksplozji, jeśli gazy nie mają gdzie ujść”.

Ryzyko pożaru EV a ubezpieczenia flot

EV są droższe w naprawie, a bateria stanowi większość wartości pojazdu. Dlatego ubezpieczyciele tworzą nowe modele oceny ryzyka, uwzględniając: koszt wymiany baterii, ryzyko uszkodzeń infrastruktury ładowania, konieczność spełnienia norm instalacyjnych, ryzyko pożarów wtórnych, wartość szybkich ładowarek (nawet setki tysięcy złotych). Jednocześnie powstają specjalistyczne polisy obejmujące m.in. monitoring zdrowia baterii czy ochronę infrastruktury ładowania.

Wniosek: niski udział EV w pożarach

Wszystkie zebrane dane – od Australii, przez Wielką Brytanię, Szwecję, USA, aż po Polskę – prowadzą do jednego wniosku:
• EV płoną rzadziej niż auta spalinowe.
• EV płoną inaczej niż auta spalinowe.
• EV wymagają innych procedur bezpieczeństwa niż auta spalinowe.

Jak podsumowuje raport PSNM: „Udział pojazdów elektrycznych w pożarach pozostaje niski, a wskaźniki ryzyka nie odbiegają od innych typów napędu”. To oznacza, że dyskusja o bezpieczeństwie EV powinna opierać się na danych, nie na emocjach. A te dane są wyjątkowo jednoznaczne.

Oskar Włostowski

REKLAMA