W skrócie:
- Fathom ma zrewolucjonizować rynek pickupów za Oceanem
- Argumenty? Prostota i cena mniejsza niż 30 tys. USD
- Auto dostanie nową platformę Universal EV
- Model będzie dostępny w wersji RWD z jednym silnikiem oraz AWD z dwoma motorami
- Zasięg? Około 300 mil, ale za dopłatą
- Debiut? Zamówienia rozpoczną się na początku 2027 roku
Fathom: elektryk, który może namieszać
Ford od miesięcy buduje napięcie wokół Fathoma, czyli nowego, elektrycznego pickupa, który ma być pierwszym modelem skonstruowanym na zupełnie nowej platformie Universal EV. To projekt, który w założeniach ma być dla Forda tym, czym sto lat temu był Model T: przełomem w sposobie projektowania, produkcji i wyceniania samochodów. Napięcie przed debiutem podniósł dodatkowo prezes Forda, który opublikował właśnie na platformie X zdjęcia z jazd po Las Vegas zakamuflowanego modelu Fathom.

Cena przed debiutem, czyli 111 tys. złotych w przeliczeniu
Według danych z Ford Authority, cena Fathoma została wstępnie ustalona na 28 350 dolarów, a z opłatą destynacyjną 29 945 dolarów. Po przeliczeniu to odpowiednio około 105 188 zł oraz 111 163 zł (wg przelicznika kursowego na dzień 4 września 2026). I to są kwoty, które lokują elektrycznego pickupa w zupełnie innym segmencie cenowym niż większość dostępnych dziś EV.
Platforma, która ma odchudzić produkcję
Fathom jest pierwszym pojazdem zbudowanym na nowej platformie Universal EV, tj. architekturze, która ma radykalnie uprościć produkcję. Serwis Evcube.Net podaje, że Ford zastosował 48‑woltową instalację elektryczną, która pozwala skrócić wiązki przewodów o około 4000 stóp (ponad 1200 metrów), a proces tłoczenia zastępuje 146 tłoczonych elementów dwoma dużymi odlewami aluminiowymi .
To nie jest efektowna technologia, którą można pokazać w reklamie, ale właśnie takie zmiany decydują o tym, czy elektryczny pickup może kosztować nie 250 tys. zł, lecz niewiele ponad 100 tys. zł.

Jim Farley, CEO Forda, określił Fathoma jako „moment na miarę Modelu T” — próbę zbudowania taniego, masowego EV od podstaw, zamiast adaptowania konstrukcji spalinowych. „To świadome podejście do reinwencji produkcji, redukcji złożoności i stworzenia przystępnego cenowo, wysoko rentownego EV” — relacjonował serwis The Electric Duo, opisując prezentację modelu z 6 sierpnia 2026 r.- oceniają dziennikarze z Motor Trend.
Osiągi i technologia: szybki, prosty, użytkowy
Ford nie ujawnił pełnych danych technicznych. Wiadomo jedynie, że Fathom będzie dostępny w wersji RWD z jednym silnikiem oraz AWD z dwoma motorami – indukcyjnym z przodu i synchronicznym z tyłu. Według Ford Authority, przyspieszenie ma być zbliżone do Forda Mustanga EcoBoost, czyli około 4,5 sekundy do 60 mph (96 km/h) .
Zasięg? Amerykanie potwierdzili jedynie, że wariant około 300 mil (ok. 483 km) będzie dostępny, choć za dopłatą. Serwis 4wdTalk podkreśla, że to jedna z najważniejszych niewiadomych, bo obok ładowności, uciągu, pojemności baterii i prędkości ładowania, których Ford na razie nie ujawnia.
W kabinie znajdzie się oczywiście Apple Maps jako podstawowy system nawigacji i to bez dodatkowych opłat, co jest istotną różnicą względem innych modeli Forda, gdzie po roku trzeba wykupić subskrypcję. Standardem będzie także BlueCruise, czyli jazda półautonomiczna na autostradach, choć pełna aktywacja po okresie próbnym będzie płatna – wylicza Car and Driver.
Rozmiar i praktyczność: bliżej Mavericka niż F‑150
Fathom ma być zbliżony rozmiarowo do Forda Mavericka, czyli kompaktowego pickupa, który w USA stał się hitem dzięki niskiej cenie i prostocie. Według Ford Authority, Fathom będzie podobny pod względem długości i szerokości, ale zaoferuje kabinę o wielkości zbliżonej do Forda Rangera, czyli pełnoprawny układ pięciu miejsc .
Evcube.Net dodaje, że pasażerowie mają mieć więcej miejsca niż w Toyocie RAV4, a auto otrzyma zarówno frunk, jak i klasyczną skrzynię ładunkową – zestaw, który w segmencie tanich EV jest rzadkością .
Konkurencja: kto naprawdę walczy o klienta za 100-120 tys. zł?
W segmencie elektrycznych pickupów poniżej 30 tys. dolarów konkurencja jest dziś zaskakująco realna, choć wciąż młoda. To przede wszystkim Slate Truck. I to on jest bezpośrednim rywalem, wycenionym na 24 950 dolarów (ok. 92 500 zł). To konstrukcja bardziej kompaktowa, z mniejszym zasięgiem (205 mil), ale celująca w podobny profil klienta: niska cena, prostota, użytkowość. Według branżowym mediów, Slate nie oferuje wielu udogodnień, które Ford planuje w Fathomie, tj. jak pełny system audio czy elektryczne szyby .

Jest też konkurencja wewnętrzna. Mowa o wspomnianym Mavericku w wersji spalinowej. Jego cena startuje od 28 145 dolarów (ok. 104 tys. zł), czyli niemal identycznie jak Fathom. To pokazuje, jak agresywnie Ford wycenia swój elektryczny model. W praktyce Fathom ma być alternatywą dla klientów, którzy dotąd wybierali najtańsze pick-upy spalinowe.
Czy Fathom będzie hitem?
Ford ma przed sobą trudne zadanie, bo chce stworzyć elektrycznego pickupa, który nie tylko będzie tani, ale też realnie użyteczny. Na razie Fathom wygląda jak najbardziej pragmatyczny projekt w segmencie, bez fajerwerków, bez ekstrawagancji, za to z naciskiem na koszty, prostotę i masową produkcję. I masowego klienta.
Oskar Włostowski







