Smartfon drogowym zagrożeniem

ADAC: Miliard telefonicznych wykroczeń w skali roku w Niemczech. 28 metrów jazdy „w ciemno” w dwie sekundy!

W świecie, w którym smartfon stał się przedłużeniem ręki, kierowcy coraz częściej traktują go jak nieodłączny element jazdy
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Niemiecki ADAC alarmuje: skala korzystania ze smartfonów podczas jazdy jest tak duża, że realna liczba wykroczeń może sięgać nawet miliarda rocznie. Polskie dane potwierdzają ten trend – według ITS ponad 80 procent warszawskich kierowców przyznaje się do używania telefonu w czasie jazdy. To problem, który nie tylko rośnie, ale też wciąż jest bagatelizowany.

W skrócie:

  • Skala korzystania ze smartfonów podczas jazdy jest tak duża, że realna liczba wykroczeń może sięgać nawet miliarda rocznie – alarmuje niemiecki ADAC
  • Firma przeanalizowała zachowania ponad 9,5 tysiąca kierowców
  • Wynik? Aż 2,7 procent z nich korzystało z telefonu w sposób niezgodny z przepisami
  • 70 procent badanych popiera wprowadzenie tzw. „Handy-Blitzerów”, czyli automatycznych systemów wykrywających korzystanie z telefonu podczas jazdy

ADAC i dane, które niepokoją

W świecie, w którym smartfon stał się przedłużeniem ręki, kierowcy coraz częściej traktują go jak nieodłączny element jazdy. Problem w tym, że według najnowszej obserwacji ADAC – największego automobilklubu w Europie – ta „codzienność” ma wymiar skrajnie niebezpieczny.

W pięciu niemieckich metropoliach (Berlin, Frankfurt, Hamburg, Kolonia i Monachium) przeanalizowano zachowania ponad 9,5 tysiąca kierowców. Wynik? Aż 2,7 procent z nich korzystało z telefonu w sposób niezgodny z przepisami. To pozornie niewiele, ale po przeliczeniu na całoroczny ruch drogowy daje to liczbę, która brzmi jak błąd w systemie: około miliarda wykroczeń rocznie – podaje ADAC.

Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że większość kierowców trzyma telefon w dłoni, a nie przy uchu. To oznacza pisanie, przewijanie, wyszukiwanie, czyli czynności, które odrywają wzrok od drogi. ADAC przypomina, że przy prędkości 50 km/h zaledwie dwie sekundy patrzenia w ekran oznaczają przejechanie 28 metrów w ciemno. To dystans, w którym może wydarzyć się wszystko: wtargnięcie pieszego, hamowanie poprzedzającego auta, nagła zmiana sytuacji na skrzyżowaniu. To właśnie ten „ślepy odcinek” jest dziś jednym z najczęstszych czynników ryzyka, co potwierdzają także polskie statystyki.

ADAC: Miliard telefonicznych wykroczeń w skali roku w Niemczech. 28 metrów jazdy „w ciemno” w dwie sekundy! - ADAC i smartfon
Źródło: ADAC

Mundurowi przypominają

Polska Policja w swoim komunikacie nie owija w bawełnę: „żadna wiadomość ani połączenie nie są ważniejsze niż ludzkie życie”. Mundurowi podkreślają, że korzystanie z telefonu wydłuża czas reakcji i obniża kontrolę nad pojazdem.

To nie jest abstrakcyjna teoria, to codzienność, którą funkcjonariusze widzą na drogach. Wystarczy kilka sekund nieuwagi, by kierowca minął znak, nie zauważył pieszego lub zareagował zbyt późno na hamowanie poprzedzającego pojazdu. Mandat w wysokości 500 zł i 12 punktów karnych jest tu najmniej istotnym elementem. Najważniejsze jest to, że kierowca, który patrzy w telefon, realnie stwarza zagrożenie dla siebie i innych.

Ten obraz potwierdzają również dane Instytutu Transportu Samochodowego. Według badań cytowanych przez Polskie Radio, ponad 80 procent mieszkańców Warszawy przyznaje, że korzysta z telefonu podczas jazdy. To wynik, który trudno zignorować, zwłaszcza że ITS wskazuje używanie telefonu jako jedną z najczęstszych przyczyn wypadków drogowych. Eksperci, m.in. instruktorzy jazdy i przedstawiciele Policji, podkreślają, że kierowcy często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo smartfon zaburza percepcję. To nie tylko kwestia oderwania wzroku, ale też „tunelowania” uwagi, ponieważ mózg skupia się na treści w telefonie, a nie na analizie sytuacji drogowej.

Kierowcy chcą samokontroli

Co ciekawe, zarówno w Niemczech, jak i w Polsce rośnie poparcie społeczne dla bardziej stanowczych działań. ADAC informuje, że około 70 procent badanych popiera wprowadzenie tzw. „Handy-Blitzerów”, czyli automatycznych systemów wykrywających korzystanie z telefonu podczas jazdy. Niemiecki Mobilitätsclub postuluje nawet, by stworzyć podstawy prawne do ich szerokiego stosowania. W Polsce podobne rozwiązania nie są jeszcze dyskutowane na szeroką skalę, ale biorąc pod uwagę skalę problemu, to tylko kwestia czasu, zanim temat pojawi się w debacie publicznej.

Wspólny mianownik wszystkich tych danych jest jasny, tzn. kierowcy wiedzą, że korzystanie z telefonu jest niebezpieczne, a mimo to robią to nagminnie. To paradoks współczesnej mobilności, gdzie świadomość ryzyka nie przekłada się na zmianę zachowań. A przecież wystarczy jedno spojrzenie w ekran w złym momencie, by zwykła codzienna trasa zamieniła się w tragedię.

Oskar Włostowski

REKLAMA