Jakość ponad wszystko za Wielkim Murem

Chery oferuje dożywotnią gwarancję na akumulator, a rząd chiński usuwa niesolidnych producentów aut

Chery zapewnia, że wszystkie pojazdy NEV z akumulatorami Rhino od BEV po PHEV i EREV spełniają wymogi bezpieczeństwa. Na zdjęciu Jaecoo - jedna z marek z grupy Chery
Źródło zdjęcia: EPL

Chery wprowadza dożywotnią gwarancję na akumulatory trakcyjne, silnik i komputer sterujący, chcąc udowodnić zgodność z najostrzejszym standardem bezpieczeństwa baterii na świecie. Tymczasem chiński rząd usuwa z rynku kolejne marki, pokazując, że w Państwie Środka producent może zniknąć jednym ruchem ministerstwa — a wraz z nim wszystkie te gwarancje.

W skrócie:

  • Chery wprowadza dożywotnią gwarancję na akumulatory trakcyjne, silnik i komputer sterujący w autach NEV z akumulatorami Rhino
  • To ruch skrojony pod nową rzeczywistość regulacyjną w Chinach i rygorystyczne standardy wprowadzone właśnie w tym kraju
  • Producent obiecuje, że w wypadku problemów z baterią klient otrzyma nowe auto
  • Jest warunek: jest się pierwszym właścicielem, a auto nie było używane do celów komercyjnych
  • Rząd chiński pozbywa się z rynku marek, które nie gwarantują odpowiedniego poziomu jakości i bezpieczeństwa

Chery z dożywotnią gwarancją, ale…

Chińska motoryzacja znów próbuje wyprzedzić globalną konkurencję, tym razem nie rekordami zasięgu czy mocą ładowania, lecz deklaracją, która brzmi jak obietnica bez precedensu. Chery Automobile ogłosiło, że dla wszystkich nowych właścicieli swoich pojazdów elektrycznych i hybrydowych wyposażonych w akumulatory Rhino wprowadza dożywotnią gwarancję na akumulator trakcyjny, silnik elektryczny i sterownik ECU – donoszą CarNewsChina oraz Notebookcheck. Warto dodać, że gwarancja obowiązuje pierwszego właściciela, o ile samochód nie jest wykorzystywany komercyjnie.

Chery oferuje dożywotnią gwarancję na akumulator, a rząd chiński usuwa niesolidnych producentów aut - Chery fot. Maciej Gis 1

To ruch skrojony pod nową rzeczywistość regulacyjną w Chinach. Przypomnijmy, że od 1 lipca 2026 r. weszła w życie norma GB38031‑2025 – określana przez chińskie media jako „najbardziej rygorystyczny standard bezpieczeństwa akumulatorów w historii”.

Wymaga ona, aby bateria nie zapaliła się ani nie wybuchła przez co najmniej dwie godziny od momentu wystąpienia zjawiska „thermal runaway”, czyli „ucieczki ciepła – chodzi o to, aby dym nie przedostał się do kabiny przez minimum pięć minut, a także aby akumulator wytrzymał trzy uderzenia stalowej kuli o energii 150 J oraz 300 cykli szybkiego ładowania bez utraty bezpieczeństwa.

Nowe auto w zamian

Chery zapewnia, że wszystkie pojazdy NEV z akumulatorami Rhino – od BEV po PHEV i EREV – spełniają te wymagania. Co więcej, producent deklaruje, że jeśli auto ulegnie uszkodzeniu wskutek wadliwego akumulatora (bez udziału błędu użytkownika), właściciel otrzyma nowy egzemplarz tego samego modelu. To odważna deklaracja, ale też próba zbudowania zaufania w momencie, gdy chiński rynek EV stoi wobec największej w historii zmiany regulacyjnej – oceniają branżowi eksperci.

Chińczycy nie jest jednak jedyną firmą, która próbuje wykorzystać moment. Według GizNewsDaily, NIO lobbuje za wprowadzeniem obowiązkowej 15‑letniej gwarancji na akumulatory dla całego rynku, argumentując, że to jedyny sposób na ochronę wartości rezydualnej aut elektrycznych i stabilizację rynku wtórnego. To inny kierunek niż dożywotnia gwarancja dla pierwszego właściciela, ale pokazuje, że w Chinach trwa wyścig na deklaracje dotyczące trwałości baterii.

Chiński rząd usuwa producentów z rynku

Warto jednak spojrzeć na szerszy kontekst. W czerwcu 2026 r. chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT) wykreśliło z rejestru osiem marek, odbierając im prawo do produkcji samochodów. Wśród nich znalazły się m.in. BAIC Yinxiang, Brilliance, FAW Xiali, Haima, Hawtai, Leopaard, Lifan i Zotye. Decyzja oznacza natychmiastowe zamknięcie linii produkcyjnych – bez prawa do wznowienia działalności – pisał wówczas popularny serwis Gasgoo.

Powody? Według chińskich analityków – chroniczne niedoinwestowanie w technologie, brak własnych rozwiązań, uzależnienie od „składania i przepakowywania” modeli oraz niemożność spełnienia nowych wymogów dotyczących bezpieczeństwa, emisji i elektryfikacji.

Gasgoo podaje, że wiele z tych firm wydawało na R&D zaledwie „dziesiątki milionów juanów”, podczas gdy liderzy inwestują „dziesiątki miliardów”.

To pokazuje brutalną prawdę, że w Chinach producent może zniknąć z rynku z dnia na dzień, jeśli nie nadąża za regulacjami lub nie spełnia wymogów technologicznych. I tu pojawia się zasadnicza refleksja.

Znikające gwarancje

Dożywotnia gwarancja brzmi świetnie, dopóki producent istnieje. Chery jest dziś jednym z najszybciej rosnących chińskich koncernów (państwowa firma, silnie skorelowana z rządem – przyp. red.), ale przykład innych „brandów” pokazuje, że w Państwie Środka nawet firmy o wieloletniej historii mogą zostać wymazane jednym ruchem ministerstwa. Jeśli producent znika, gwarancja staje się pustą obietnicą, a klienci zostają z samochodem, którego nikt nie chce serwisować, a części zamienne przestają istnieć. To ryzyko, które europejscy nabywcy chińskich aut powinni brać pod uwagę, szczególnie teraz, gdy chińskie marki zdobywają rekordowe udziały na Starym Kontynencie.

Oskar Włostowski

REKLAMA