W skrócie:
- Globalna sprzedaż aut elektrycznych znów pobije rekord
- Za dynamicznym wzrostem kryją się wyraźne rysy, takie jak spowolnienie w Chinach i załamanie popytu w USA – wynika Electric Vehicle Outlook 2026 przygotowanego przez BloombergNEF
- Według analityków BNEF, w 2026 roku na globalne drogi wyjedzie ponad 23 miliony nowych samochodów elektrycznych
- To o 11 proc. więcej niż w roku 2025 i 27 proc. całej światowej sprzedaży aut!
- Sprzedaż EV w Stanach Zjednoczonych spadnie w tym roku aż o 19 proc. – twierdzą specjaliści BNEF
BNEF: 23 miliony „elektryków” w tym roku
Kiedy BloombergNEF publikuje swoje coroczne prognozy, branża motoryzacyjna wstrzymuje oddech. Nie inaczej jest tym razem. Tegoroczny Electric Vehicle Outlook 2026 nie pozostawia wątpliwości, że światowa sprzedaż aut elektrycznych znów urośnie, ale nie wszędzie w tym samym tempie. Według analityków BNEF, w 2026 roku na globalne drogi wyjedzie ponad 23 miliony nowych samochodów elektrycznych – to o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. To już 27 proc. całej światowej sprzedaży aut, podczas gdy pięć lat temu udział ten wynosił zaledwie 9 proc.

Największym motorem wzrostu pozostają oczywiście Chiny – kraj, który w 2025 roku odpowiadał za 63 proc. globalnej sprzedaży EV, a według prognoz w 2030 roku nadal będzie odpowiadał za ponad połowę rynku. Co więcej, auta elektryczne stanowią już 64 proc. wszystkich nowych samochodów sprzedawanych w Państwie Środka.

Nawiasem mówiąc, to efekt dojrzałego ekosystemu produkcyjnego, niskich kosztów baterii i bezprecedensowej konkurencji między producentami – przyp. red. Jak podkreśla BNEF, Chiny nadal oferują najniższe ceny akumulatorów na świecie – przewaga, której Europa i Ameryka Północna nie są w stanie szybko zniwelować.
Azja rządzi!
Natomiast prawdziwą rewolucję widać dziś w krajach, które jeszcze niedawno nie pojawiały się w żadnych rankingach elektryfikacji. Singapur, gdzie niemal połowa nowych aut sprzedanych w 2025 roku była elektryczna. Wietnam, który zanotował niemal podwojenie sprzedaży EV do 179 tys. sztuk, z czego aż 98 proc. stanowiły modele lokalnego producenta VinFast.

Turcja, gdzie udział aut elektrycznych wzrósł do 22 proc., a rodzima marka Togg stała się drugim największym graczem na rynku EV, ustępując jedynie BYD. W Tajlandii aż 88 proc. sprzedanych elektryków pochodziło od marek chińskich. To rynki, które – jak zauważa BNEF – nie tylko rosną szybciej niż USA, ale często już dziś mają wyższy poziom adopcji EV.

W tle tych zmian rozgrywa się jednak inna historia: spowolnienie w dwóch kluczowych gospodarkach. W Chinach to efekt dojrzewania rynku i zaostrzenia kryteriów dopłat. W USA – konsekwencja całkowitego wycofania federalnego wsparcia dla elektryfikacji, w tym ograniczenia zapisów Inflation Reduction Act i wycofania krajowych norm efektywności paliwowej.
Według BNEF sprzedaż EV w Stanach Zjednoczonych spadnie w tym roku aż o 19 proc., a do 2040 roku jedynie 24 proc. amerykańskiej floty będzie elektryczne. To wynik, który jeszcze dwa lata temu wydawał się nie do pomyślenia.

Stary Kontynent ma się dobrze
Europa również nie jest wolna od wyzwań. W największych rynkach – Niemczech, Włoszech i Wielkiej Brytanii – auta elektryczne nadal są średnio o 17 proc. droższe od modeli spalinowych. To postęp w porównaniu z 2024 rokiem, kiedy różnica wynosiła 34 proc., ale wciąż za mało, by mówić o pełnej konkurencyjności cenowej. Kluczowym problemem pozostają baterie – ich koszt wciąż stanowi największą część ceny EV, a lokalizacja produkcji w Europie czy USA nie daje efektu skali porównywalnego z Chinami.

Raport BNEF pokazuje też, jak elektryfikacja zmienia globalny rynek paliw. Popyt na paliwa drogowe ma osiągnąć szczyt w 2029 roku, a do 2040 roku elektryfikacja i poprawa efektywności paliwowej ograniczą zapotrzebowanie na ropę o 25,8 mln baryłek dziennie. To czterokrotnie więcej niż łączny spadek w lotnictwie, żegludze i petrochemii.

W 2040 ponad miliard „spalinowców”
Jednocześnie BNEF przypomina, że nawet szybki wzrost sprzedaży nie oznacza szybkiej wymiany całej floty. Do 2047 roku na drogach wciąż będzie więcej aut spalinowych niż elektrycznych, a w 2040 roku ponad miliard pojazdów nadal będzie emitować spaliny. W segmencie ciężarówek, vanów czy autobusów elektryfikacja postępuje, ale wolniej: w 2030 roku elektryczne ciężarówki będą stanowić zaledwie 17 proc. sprzedaży, podczas gdy autobusy miejskie przekroczą 60 proc.
Jak zauważa Aleksandra O’Donovan, szefowa działu EV w BloombergNEF, globalna transformacja „pozostaje na właściwym kursie, choć tempo staje się coraz bardziej nierówne”. Jej zdaniem to właśnie rynki wschodzące – od Azji Południowo-Wschodniej po Amerykę Łacińską – będą w najbliższych latach głównym źródłem wzrostu. Z kolei Andrew Grant, kierujący działem Intelligent Mobility, zwraca uwagę na ogromne inwestycje, jakie będą potrzebne, by obsłużyć rosnącą flotę EV: do 2035 roku wydatki na same pojazdy mają sięgnąć 2,2 bln dolarów rocznie, a infrastruktura ładowania pochłonie kolejne 524 mld dolarów.
Wniosek?
W zasadzie jeden! Elektryfikacja nie zwalnia, choć jej tempo zależy dziś bardziej od polityki i ekonomii niż od technologii.
Oskar Włostowski






