W skrócie:
- Koncerny motoryzacyjne z Kraju Środka zaczęły dyktować warunki gry
- Ich przewaga cenowa nad tradycyjnymi producentami w pół roku wzrosła o 25 proc., a udział w rynku nowych aut zbliża się do 15 proc.
- Chiński odpowiednik jest średnio o 25 tys. zł tańszy od auta europejskiego
- Najważniejszym „polem bitwy” pozostaje segment kompaktowych SUV‑ów w cenie 100-140 tys. zł
Superauto.pl – elastyczna strategia cenowa Chińczyków
Gdy w grudniu 2024 r. na łamach elektromobilni.pl pisaliśmy, że chińskie marki rozpoczęły w Polsce pełnowymiarową ofensywę, wówczas ich średnia cena (nowych samochodów – przyp. red.) ustabilizowała się na poziomie około 120 tys. zł brutto. Na pierwszy rzut oka mogło to sugerować, że producenci z Państwa Środka trzymają się sztywnej strategii cenowej. „Nic bardziej mylnego” – podkreśla w rozmowie z „Pulsem Biznesu” Kamil Makula, prezes Superauto.pl. Jak wynika z analizy jego firmy, ceny modeli najdłużej obecnych na rynku spadły od tego czasu średnio o 5 proc.

Struktura oferty się zmienia
To jednak tylko część obrazu. Równolegle zmienia się struktura samej oferty. W Polsce działa już około 20 chińskich marek, każda z katalogiem liczącym średnio 4-5 modeli. W praktyce daje to 80-100 nowych pojazdów, z których większość pojawiła się w ciągu ostatnich dwóch lat. Według danych IBRM Samar – cytowany przez media – w maju udział chińskich marek w rejestracjach nowych aut osobowych wyniósł 15 proc., a w okresie od stycznia do mają już blisko 13 proc., co oznacza około 32 tys. zarejestrowanych samochodów.

Najlepiej „schodzą” SUV-y
Najważniejszym polem bitwy pozostaje segment kompaktowych SUV‑ów w cenie 100-140 tys. zł. To właśnie tu – jak wynika z danych Superauto.pl – koncentruje się 59 proc. chińskiej oferty. Segment, który przez lata był słabo zagospodarowany przez marki koreańskie, japońskie czy europejskie, okazał się idealnym miejscem do szybkiego zdobywania udziałów. Co więcej, rośnie udział modeli droższych, bo samochody powyżej 180 tys. zł stanowią już 11 proc. oferty, podczas gdy jeszcze pod koniec 2024 r. było to niespełna 1 proc. – wylicza money.pl.

Wojciech Drzewiecki, prezes IBRM Samar, zwraca uwagę, że ekspansja chińskich producentów nie opiera się już na efekcie nowości. „To konsekwentne budowanie skali sprzedaży, agresywna polityka cenowa i szybkie poszerzanie oferty” – mówi w „Pulsie Biznesu”. Dane potwierdzają jego słowa, ponieważ w okresie styczeń-maj rejestracje BYD wzrosły o 224 proc. rok do roku, Omoda o 132 proc., Jaecoo o 35 proc., a MG o 31 proc. Drzewiecki ocenia, że osiągnięcie 20‑procentowego udziału w rynku jest realne, choć zależy od zdolności logistycznych i serwisowych oraz reakcji konkurencji.

Kupujący decydują portfelem
Najmocniejszym argumentem chińskich marek pozostaje jednak cena. Eksperci Superauto.pl cyklicznie porównują pary modeli o zbliżonych parametrach – wielkości, napędzie i wyposażeniu. Najnowsze zestawienie wykazało, że chiński odpowiednik jest średnio o 25 tys. zł tańszy. Jeszcze w listopadzie 2025 r. różnica wynosiła niespełna 20 tys. zł. Oznacza to wzrost przewagi o 25 proc. w zaledwie pół roku. „Widzimy, że mimo dostosowywania cen przez tradycyjnych producentów, Chińczycy wciąż utrzymują znaczącą przewagę” – komentuje Oskar Jedliński z Superauto.pl.
W najnowszym badaniu największą różnicę – ponad 44 tys. zł – odnotowano między Chery Tiggo 9 a KIA Sorento. Najmniejszą, 2,5 tys. zł, w parze Beijing 5 – KIA Sportage. We wszystkich siedmiu analizowanych przypadkach tańszy okazał się model chiński.
Przebudowa rynku
Efekt? Coraz większa dostępność nowych samochodów dla klientów, a dla części kupujących – możliwość wyboru nowego auta zamiast używanego. I to na pewno cieszy samych klientów. I to już nie tylko wojna cenowa, ale głęboka przebudowa rynku. Jak podsumowuje Drzewiecki: „Chińskie marki bardzo szybko przechodzą od fazy wejścia do fazy realnej dominacji”.
Oskar Włostowski






