W skrócie:
- Ładowanie samochodu elektrycznego za około 1,18 zł/kWh na ładowarce DC?
- To możliwe, ale w Niemczech
- Tamtejsi kierowcy korzystający z aplikacji Lidl Plus mogą ładować auta za 0,27 euro/kWh
- W Polsce ceny ładowania DC przy obiektach handlowych najczęściej mieszczą się w przedziale od około 2,40 do 2,75 zł za kWh
- Skąd takie różnice?
Lidl zaskoczył ceną
Początek sezonu wyjazdowego to okres, w którym wielu kierowców samochodów elektrycznych zwraca szczególną uwagę na ceny energii przy publicznych stacjach ładowania. Koszt podróży elektrykiem nadal pozostaje niższy niż jazda samochodem spalinowym, ale różnice między operatorami potrafią być znaczące. Tym większe zainteresowanie wzbudziła najnowsza promocja niemieckiego Lidla.
Sieć uruchomiła specjalną ofertę dla użytkowników aplikacji Lidl Plus korzystających jednocześnie z usługi Lidl Pay. W takim przypadku ładowanie samochodu na stacjach DC kosztuje zaledwie 0,27 euro za kWh, czyli 1,14 zł według obecnego kursu walut. Standardowa cena wynosi 0,44 euro za kWh, a więc 1,86 zł. Co ważne, promocyjna stawka obejmuje również szybkie ładowarki prądu stałego.
Dla porównania, w Polsce ceny ładowania DC przy obiektach handlowych najczęściej mieszczą się w przedziale od około 2,40 do 2,75 zł za kWh. Oznacza to, że niemiecka promocja Lidla pozwala ładować samochód ponad dwukrotnie taniej niż przeciętne stawki spotykane nad Wisłą.
Niemcy są dziś zupełnie innym rynkiem elektromobilności
Choć różnica cenowa robi wrażenie, warto spojrzeć na szerszy kontekst. Niemcy należą obecnie do największych rynków samochodów elektrycznych w Europie. Według danych niemieckiego urzędu KBA, na początku 2026 roku po tamtejszych drogach poruszało się ponad 2 mln samochodów elektrycznych BEV. Oznacza to około 24,4 auta elektrycznego na każde 1000 mieszkańców.
W Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego oraz Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności na koniec kwietnia 2026 roku zarejestrowanych było 135 413 osobowych samochodów elektrycznych BEV. To około 3,6 pojazdu na 1000 mieszkańców. Oznacza to, że Niemcy mają niemal siedmiokrotnie większe nasycenie rynku samochodami elektrycznymi niż Polska.

Ta różnica ma kluczowe znaczenie dla opłacalności podobnych promocji. W kraju, gdzie użytkowników samochodów elektrycznych są miliony, ładowarka przy markecie staje się skutecznym narzędziem przyciągania klientów. Kierowca przyjeżdża na zakupy, podłącza samochód i spędza w sklepie kilkadziesiąt minut. Sieć handlowa zyskuje dodatkowy ruch i buduje lojalność klientów.
Nie chodzi tylko o samochody elektryczne
Istotną rolę odgrywają również koszty funkcjonowania infrastruktury. W Polsce ceny energii elektrycznej pozostają jednymi z najwyższych w Europie, a operatorzy stacji muszą uwzględniać nie tylko koszt samego prądu, ale także opłaty dystrybucyjne, koszty przyłączenia do sieci, dzierżawy lokalizacji oraz obsługi systemów płatniczych.
Dodatkowo polski rynek ładowania DC nadal znajduje się w fazie intensywnego rozwoju. Operatorzy inwestują w nowe lokalizacje, zwiększają moce przyłączeniowe i rozbudowują sieci stacji. Część tych kosztów musi zostać uwzględniona w cenie energii sprzedawanej kierowcom.
W Niemczech rynek jest bardziej dojrzały, liczba użytkowników większa, a infrastruktura rozwijana od wielu lat. Dzięki temu operatorzy mogą częściej wykorzystywać promocje jako narzędzie marketingowe, a nie tylko źródło bezpośredniego przychodu.
Czy podobne promocje pojawią się w Polsce?
Wiele wskazuje na to, że tak. Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych konkurencja pomiędzy operatorami będzie rosła. Już dziś można obserwować okresowe promocje organizowane przez największe sieci ładowania, a także coraz częstsze programy lojalnościowe dla stałych klientów. Sporo z nich nabrało tempa za sprawą rozwoju sieci Tesla Supercharger i otwarciu jej na auta elektryczne innych marek. Często to Supercharger jest obecnie liderem cenowym w naszym kraju, z cenami dla kierowców aut innych marek od ok. 1,6 zł za kWh i 1,10 zł za kWh dla Tesli (zależnie od ładowarki i pory dnia, a więc i zapotrzebowania).

W przyszłości ładowarka przy markecie może stać się równie ważnym elementem walki o klienta jak promocje na paliwo czy programy rabatowe. Niemiecki Lidl pokazuje, że szybkie ładowanie nie musi kosztować ponad 2 zł za kWh. Pytanie nie brzmi więc, czy podobne akcje pojawią się w Polsce, ale kiedy rynek osiągnie skalę, która pozwoli uczynić je opłacalnymi dla operatorów i sieci handlowych.
Na razie kierowcy planujący podróże na zachód Europy mogą jednak skorzystać z bardzo konkretnej okazji. Ładowanie za około 1,18 zł/kWh na szybkiej ładowarce DC to dziś jedna z najciekawszych ofert dostępnych na europejskim rynku elektromobilności.
Piotr Sobczyk






