Infrastruktura ładowania

MOYA energia uruchamia pięć hubów ładowania 400 kW. Nowa infrastruktura przy kluczowych trasach

MOYA Energia rozbudowuje sieć ładowania. Na mapie Polski pojawiły się nowe stacje o mocy 400 kW
Źródło zdjęcia: MOYA Energia

Polska sieć ładowania pojazdów elektrycznych wzbogaciła się o kolejne ultraszybkie punkty. MOYA energia – marka należąca do Anwim S.A. – uruchomiła pięć nowych hubów o mocy do 400 kW, łącznie dodając do swojej infrastruktury 24 punkty ładowania. To jeden z największych jednostkowych kroków rozwojowych sieci w Polsce w bieżącym roku.

Nowe huby od MOYA energia powstały w Wałczu, Woźnikach, Łomży, Białymstoku oraz Suwałkach (Poddubówek). Lokalizacje zostały dobrane nieprzypadkowo – wszystkie leżą przy drogach ekspresowych lub krajowych o dużym znaczeniu tranzytowym, co czyni je naturalnym wyborem dla kierowców pokonujących długie trasy.

Hub w Wałczu stanął przy skrzyżowaniu drogi ekspresowej S10 i drogi krajowej nr 22 – jednym z ważniejszych węzłów komunikacyjnych Wielkopolski i Pomorza Zachodniego. Wyposażono go w dwie ładowarki o mocy 400 kW, oferujące cztery punkty ładowania. Z kolei hub w Woźnikach, zaledwie 6 km od Gniezna przy trasie S5, liczy trzy stacje 400 kW – zaprojektowane z myślą o obsłudze intensywnego ruchu na jednej z głównych arterii komunikacyjnych centralnej Polski.

Pozostałe trzy lokalizacje to rozbudowa już istniejącej infrastruktury MOYA energia. W Łomży dotychczasową stację 120 kW uzupełniono o dwie nowe ładowarki. W Białymstoku, przy ul. Bitwy Białostockiej, obok stacji 120 kW uruchomiono trzy kolejne urządzenia. Najbardziej spektakularnej rozbudowie uległa lokalizacja w Poddubówku koło Suwałk, przy trasie S61 – dotychczasową stację 180 kW rozbudowano o trzy nowe ładowarki 400 kW. Via Baltica zyskała tym samym kolejne mocne ogniwo w łańcuchu infrastruktury dla elektryków.

Moya

400 kW – co to oznacza w praktyce?

Moc 400 kW to aktualnie górna granica publicznych stacji ładowania dostępnych na polskim rynku. Dla użytkownika oznacza ona możliwość naładowania baterii nowoczesnego elektryka – np. Hyundaia Ioniq 6, Kii EV6 czy BMW iX – o kilkaset kilometrów zasięgu w czasie krótszym niż 20 minut, przy założeniu akceptacji takiej mocy przez pojazd. W praktyce realne czasy ładowania zależą od pojemności i stanu baterii, temperatury zewnętrznej oraz maksymalnej mocy akceptowanej przez konkretny model auta – jednak ultraszybkie ładowarki radykalnie skracają postoje w porównaniu ze starszą infrastrukturą 50–150 kW.

Warto odnotować, że polska flota EV coraz śmielej wchodzi w segment pojazdów akceptujących wysokie moce ładowania. Według danych PSNM i EV Klub Polska, łączna liczba osobowych samochodów elektrycznych (BEV) zarejestrowanych w Polsce przekroczyła już 60 000 sztuk, a ich właściciele coraz częściej wybierają pojazdy z szybszymi układami ładowania.

AFIR w tle: regulacje unijne jako katalizator inwestycji

Rozbudowa sieci MOYA energia to nie tylko odpowiedź na popyt, lecz również realizacja wymogów unijnego rozporządzenia AFIR (Alternative Fuels Infrastructure Regulation). Dokument ten nakłada na państwa członkowskie UE obowiązek zapewnienia minimalnej gęstości infrastruktury ładowania wzdłuż sieci TEN-T – kluczowych europejskich korytarzy transportowych. Na drogach sieci bazowej TEN-T każde 60 km musi pojawić się punkt ładowania o mocy co najmniej 150 kW (docelowo 300 kW od 2030 r.).

Rozporządzenie AFIR wprowadza nowe, jasno określone wymagania dla infrastruktury ładowania w Europie, a MOYA energia traktuje je jako naturalny kierunek rozwoju rynku. Uruchomienie ładowarek o mocy 400 kW to element naszej strategii budowy nowoczesnej, ogólnopolskiej sieci ładowania, zapewniającej wysoką dostępność mocy i komfort użytkowania, szczególnie na trasach o dużym znaczeniu tranzytowym – mówi Paweł Grzywaczewski, członek zarządu Anwim S.A.

MOYA energia uruchamia pięć hubów ładowania 400 kW. Nowa infrastruktura przy kluczowych trasach - obraz 7

Sieć rośnie – 63 lokalizacje i plany na prawie 400 punktów do końca roku

Po uruchomieniu nowych hubów sieć własna MOYA energia obejmuje 63 lokalizacje i 196 punktów ładowania prądu stałego i przemiennego, z mocami od 60 do 400 kW. Spółka zapowiada dalszą rozbudowę: do końca 2026 r. liczba punktów ma się niemal podwoić – do blisko 400. W planach jest uruchomienie ok. 40 nowych hubów, każdy oferujący od 4 do nawet 10 punktów ładowania. Inwestycje mają być realizowane przy autostradach A1, A2 i A4 – co oznacza pokrycie najważniejszych korytarzy komunikacyjnych kraju.

Równolegle dynamicznie rośnie sieć partnerska dostępna w aplikacjach Super MOYA i MOYA firma. W ciągu dwóch lat liczba partnerskich punktów wzrosła do prawie 11 000, co czyni MOYA energię jednym z operatorów o najszerszym zasięgu roamingowym w Polsce. Jest to istotna przewaga dla użytkowników ceniących elastyczność i dostęp do infrastruktury w całym kraju.

Ceny i promocja: 2,19 zł/kWh przy nowych hubów

Z okazji otwarcia nowych hubów MOYA energia przygotowała ofertę promocyjną ważną do końca czerwca 2026 r. W Wałczu i Woźnikach cena ładowania wynosi 2,19 zł/kWh, a w rozbudowanych lokalizacjach (Łomża, Białystok, Suwałki-Poddubówek) – 2,39 zł/kWh. Użytkownicy aplikacji Super MOYA mogą liczyć na dodatkowy bonus w wysokości 5 gr/kWh w formie punktów lojalnościowych, wymienianych na produkty gastronomiczne lub rabaty na kolejne ładowania – obniżające wartość transakcji nawet o 50%.

Na tle średnich cen ładowania na publicznych stacjach szybkich w Polsce (oscylujących w granicach 2,20–2,80 zł/kWh w zależności od operatora i mocy) oferta promocyjna MOYA energia plasuje się konkurencyjnie, szczególnie dla użytkowników korzystających z programu lojalnościowego.

MOYA energia uruchamia pięć hubów ładowania 400 kW. Nowa infrastruktura przy kluczowych trasach - MOYA energia 1

Podsumowanie

Inwestycja MOYA energia wpisuje się w szerszy trend budowania w Polsce sieci ultraszybkich hubów ładowania przy kluczowych trasach tranzytowych. Wraz z Eneą, Orlenem Charge, GreenWay czy Ionity, MOYA energia tworzy coraz gęstszą sieć punktów, która zbliża Polskę do standardów zachodnioeuropejskich. Dla kierowców elektrycznych oznacza to jedno: podróże po Polsce stają się coraz wygodniejsze i bardziej przewidywalne.

Maciej Gis

REKLAMA