Aura wygrywa z technologią

ADAC: Deszcz i mgła obnażają słabości systemów wsparcia kierowcy

ADAC podkreśla, że dobrze skalibrowane systemy potrafią realnie zwiększyć bezpieczeństwo nawet w trudnych warunkach. Jednak żaden z testowanych samochodów nie poradził sobie bezbłędnie
Źródło zdjęcia: ©ADAC/André Kirsch

Testy ADAC przeprowadzone w kontrolowanych warunkach deszczu, mgły i oślepiającego słońca pokazują, że nawet najbardziej zaawansowane systemy wspomagania kierowcy potrafią zawieść, gdy pogoda staje się przeciwnikiem. Wnioski? Różnice między producentami są zaskakująco duże, a kierowcy wciąż nie mogą pozwolić sobie na pełne zaufanie elektronice.

W skrócie:

  • Testy ADAC przeprowadzone w kontrolowanych warunkach ujawniły słabości elektroniki w konfrontacji z aurą
  • Deszcz, mgła i oślepiające słońce potrafią realnie wpływać na systemy wspomagania kierowcy
  • Najlepszą ogólną ocenę uzyskał Mercedes CLA
  • Test obalił popularne założenie, że im więcej czujników, tym większe bezpieczeństwo
  • Nio EL6 w gęstej mgle praktycznie „oślepł”

ADAC – co naprawdę potrafią systemy przy złej pogodzie?

W teorii nowoczesne samochody „widzą” więcej niż kierowca. Zestawy kamer, radarów i lidarów mają wykrywać zagrożenia szybciej, reagować precyzyjniej i w razie potrzeby wyhamować auto, zanim zrobi to człowiek. Jednak test ADAC przeprowadzony w specjalnej hali pogodowej AVL w Roding pokazuje, że technologia ma swoje granice, a mgła i ulewa potrafią boleśnie obnażyć niedoskonałości systemów.

Niemiecki automobilklub sprawdził, jak różne modele radzą sobie z wykrywaniem przeszkód przy prędkości 30 km/h w dwóch scenariuszach, czyli z obiektem nieruchomym oraz poruszającym się. Pogodowym testom poddano: Teslę Model Y, NIO EL6, BYD Seal, Mercedesa CLA, Subaru Imprezę i Volkswagena T-ROC.

Warunki były powtarzalne i kontrolowane, tj. od lekkiego deszczu po gęstą mgłę z widocznością poniżej 20 metrów, a nawet symulację oślepienia przez nisko stojące słońce. Jak podkreśla ADAC, celem było sprawdzenie realnej odporności systemów na zakłócenia, które w codziennej jeździe zdarzają się częściej, niż chcielibyśmy przyznać – czytamy w komunikacie automobilklubu.

Więcej sensorów nie znaczy bezpieczniej

Najlepszą ogólną ocenę uzyskał Mercedes CLA. To jedyne auto, które nawet w gęstej mgle potrafiło wykryć przeszkodę i zatrzymać się bez kolizji. ADAC zwraca jednak uwagę na jeden niepokojący epizod, kiedy system rozpoznał pieszego, rozpoczął hamowanie… po czym je przerwał bez wyraźnego powodu. W realnym ruchu taki błąd mógłby skończyć się tragicznie – oceniają niemieccy eksperci.

Test niemieckiego automobilkubu obalił popularne założenie, że im więcej czujników, tym większe bezpieczeństwo. Przykład? Nio EL6, wyposażony w radar, lidar i kamerę. Choć w większości scenariuszy radził sobie poprawnie, w gęstej mgle praktycznie „oślepł”. Przy widoczności poniżej 20 metrów reakcje były opóźnione lub nie pojawiały się wcale, mimo najbardziej rozbudowanego zestawu sensorów w całym teście.

Z kolei popularna Tesla, opierająca się wyłącznie na kamerach, wypadła lepiej, niż można by oczekiwać. Deszcz i lekka mgła nie stanowiły dla niej problemu. W trudniejszych warunkach system potrafił rozpoznać przeszkodę i wydać ostrzeżenie, ale nie inicjował automatycznego hamowania. To pokazuje, że „vision only” może działać, ale wciąż nie zastąpi pełnego pakietu reakcji awaryjnych.

ADAC: Deszcz i mgła obnażają słabości systemów wsparcia kierowcy - ADAC testy pogoda 33
Źródło: ADAC

Za to największym rozczarowaniem okazał się BYD Seal. Według ADAC auto miało problemy w niemal wszystkich warunkach, a w ulewie i gęstej mgle systemy przestawały reagować całkowicie. Co gorsza, kierowca nie otrzymywał żadnego komunikatu o ograniczeniu działania asystentów. To właśnie brak ostrzeżeń ADAC uznał za najbardziej niebezpieczny element całego testu.

Wnioski: technologia pomaga, ale nie prowadzi

ADAC podkreśla, że dobrze skalibrowane systemy potrafią realnie zwiększyć bezpieczeństwo nawet w trudnych warunkach. Jednak żaden z testowanych samochodów nie poradził sobie bezbłędnie. Dlatego kierowcy nie mogą traktować systemów, jako autonomicznego zabezpieczenia — to wsparcie, nie zastępstwo. Automobilklub apeluje również do producentów o jednoznaczne komunikaty dla kierowców, gdy systemy przestają działać lub ich skuteczność jest ograniczona. Brak takich ostrzeżeń, jak w przypadku BYD, może prowadzić do fałszywego poczucia bezpieczeństwa.

Oskar Włostowski

REKLAMA