Rynek automotive

Chińskie samochody zdobywają Europę. Udziały rosną szybciej niż zakładano

W 2025 roku eksport chińskich pojazdów osiągnął poziom 7,1 mln sztuk
Źródło zdjęcia: EXLANTIX

Jeszcze kilka lat temu były ciekawostką, dziś stają się jednym z głównych czynników zmieniających europejski rynek motoryzacyjny. Chińskie marki zwiększają sprzedaż, rozszerzają ofertę i budują sieci dystrybucji, a dane pokazują, że to dopiero początek większej zmiany.

W skrócie:

  • Jeszcze kilka lat temu były ciekawostką
  • Dziś stają się jednym z głównych czynników zmieniających europejski rynek motoryzacyjny
  • O czym mowa? Oczywiście o chińskich autach!
  • W 2025 roku eksport pojazdów z Państwa Środka osiągnął poziom 7,1 mln sztuk
  • Oznacza wzrost o 21% r/r oraz ponad dwukrotne zwiększenie wolumenu względem 2022 roku
  • Udział chińskich marek w sprzedaży nowych samochodów w Europie w 2025 roku wyniósł 5,8%

Chińskie samochody w natarciu

Chińscy producenci samochodów od kilku lat systematycznie zwiększają swoją obecność poza rynkiem krajowym. Wynika to przede wszystkim z rosnących mocy produkcyjnych w Chinach oraz spowolnienia popytu wewnętrznego, które wymusza poszukiwanie nowych rynków zbytu. Jednocześnie napięcia handlowe ze Stanami Zjednoczonymi ograniczają możliwości eksportu na tamten rynek, co dodatkowo kieruje uwagę producentów na Europę.

Efekty tej strategii są widoczne w liczbach. W 2025 roku eksport chińskich pojazdów osiągnął poziom 7,1 mln sztuk, co oznacza wzrost o 21% rok do roku oraz ponad dwukrotne zwiększenie wolumenu względem 2022 roku. Tak szybka dynamika sprawia, że Chiny umacniają się jako największy eksporter samochodów na świecie, wyprzedzając Japonię.

Udział w rynku rośnie wykładniczo

Jeszcze bardziej widoczna jest zmiana udziału chińskich marek w sprzedaży nowych samochodów w Europie. W 2020 roku było to 0,5%, w 2021 roku 1,0%, a w 2022 roku 1,8%. W kolejnych latach tempo wzrostu wyraźnie przyspieszyło: 2,5% w 2023 roku, 2,9% w 2024 roku i już 5,8% w 2025 roku.

Prognozy wskazują, że to nie koniec przyspieszenia. W 2026 roku udział ma wzrosnąć do 7,0%, a według analiz S&P Global Mobility w 2035 roku może osiągnąć 15,5%. Taki poziom oznaczałby, że co szóste nowe auto sprzedawane w Europie pochodziłoby od producenta z Chin.

Za wzrostem udziałów stoi kilka czynników: agresywna polityka cenowa, szybkie wprowadzanie nowych modeli – szczególnie elektrycznych i hybryd plug-in – oraz coraz lepsze dopasowanie produktów do oczekiwań europejskich klientów.

Zmiana skali: od niszy do dziesiątek milionów aut

Rosnący udział w sprzedaży przekłada się bezpośrednio na liczbę samochodów obecnych na drogach. W 2025 roku w Europie jeździło około 6 mln pojazdów pochodzących z Chin. W perspektywie dekady ma nastąpić skokowy wzrost – do ponad 28 mln w 2035 roku.

To oznacza nie tylko większą widoczność chińskich marek, ale też realny wpływ na rynek wtórny, serwis, ubezpieczenia czy strukturę flot. Wraz ze wzrostem liczby pojazdów rośnie znaczenie infrastruktury posprzedażowej, dostępności części i wartości rezydualnych – obszarów, w których chińscy producenci jeszcze kilka lat temu praktycznie nie istnieli.

Europa nie jest jednolita

Rozkład udziałów chińskich marek w Europie jest bardzo nierównomierny. W 2025 roku najwyższy udział w sprzedaży nowych samochodów odnotowano w Norwegii – 13,7%. To rynek specyficzny, silnie zelektryfikowany i otwarty na nowych graczy, co sprzyja chińskim producentom.

W Polsce udział wyniósł 8,2%, co plasuje ją powyżej średniej europejskiej. Z kolei jednym z najniższych wyników charakteryzuje się Estonia – 2,1%. Wysokie wartości występują także w Hiszpanii, Włoszech czy Wielkiej Brytanii, gdzie chińskie marki szybko zdobywają klientów w segmencie aut elektrycznych i budżetowych SUV-ów.

Różnice wynikają m.in. z poziomu elektryfikacji rynku, polityki dopłat, struktury cenowej oraz siły lokalnych marek – jeśli występują, w naturalny sposób bardziej „chronią” rynek przed nowymi graczami.

Rynek wielu marek, ale kilku liderów

W 2025 roku w Europie dostępnych było 40 chińskich marek samochodowych. Mimo dużej liczby brandów sprzedaż jest silnie skoncentrowana. Pięć największych – MG, BYD, Jaecoo, Omoda i Leapmotor – odpowiadało za 84% całkowitego wolumenu.

To pokazuje, że rynek w praktyce kształtują gracze dysponujący największym zapleczem finansowym i technologicznym. MG korzysta z rozbudowanej sieci dealerskiej i rozpoznawalnej marki w Europie, BYD buduje przewagę technologiczną w elektromobilności, a marki należące do wielkiego koncernu Chery (Jaecoo i Omoda) szybko rozwijają ofertę SUV-ów. Mniejsi producenci, za którymi nie stoją tak zasobne koncerny, pozostają w cieniu i często działają punktowo, testując wybrane rynki.

Presja na europejskich producentów

Rosnąca obecność chińskich marek już dziś wpływa na strategie europejskich producentów. Najbardziej widoczne jest to w segmencie samochodów elektrycznych, gdzie chińskie modele często oferują korzystniejszy stosunek ceny do wyposażenia i zasięgu.

Według danych JATO Dynamics chińskie samochody elektryczne bywają nawet o kilkanaście procent tańsze od europejskich odpowiedników w tej samej klasie. To zmusza producentów z Europy do rewizji polityki cenowej oraz przyspieszenia prac nad tańszymi platformami EV.

Dodatkowym czynnikiem jest reakcja regulacyjna. Unia Europejska wciąż prowadzi postępowania dotyczące subsydiowania chińskich producentów, co skutkuje dodatkowymi cłami na importowane pojazdy elektryczne. To z kolei może zmienić tempo ekspansji, ale raczej jej nie zatrzyma – część firm już zapowiada budowę fabryk w Europie, aby ominąć bariery celne, lub wręcz takie inwestycje rozpoczęła (Xpeng, BYD, GAC, SAIC, Dongfeng).

Początek długofalowej zmiany

Zestawienie wszystkich danych prowadzi do jednego wniosku: chińska obecność w Europie przeszła już etap eksperymentalny i teraz wchodzi w fazę strukturalnej zmiany rynku. Wzrost udziałów z 0,5% do 5,8% w ciągu pięciu lat, prognozy na poziomie 15,5% oraz rosnąca liczba pojazdów w eksploatacji pokazują skalę tego procesu.

To nie jest krótkoterminowy trend, a raczej efekt długofalowej strategii przemysłowej i eksportowej. Dla europejskich producentów oznacza to konieczność konkurowania nie tylko jakością czy technologią, ale również kosztem i tempem działania.

Jeśli prognozy S&P Global Mobility się potwierdzą, w ciągu najbliższej dekady chińskie marki staną się jednym z filarów europejskiego rynku motoryzacyjnego – obok producentów lokalnych, japońskich i koreańskich i przestaniemy postrzegać je jako „egzotyczną nowość”. To już się dzieje.

Piotr Sobczyk

REKLAMA