Gdynia dołącza do rosnącej sieci wodorowej ORLEN. Nowa stacja przy ul. Wielkopolskiej 239 jest przystosowana do tankowania samochodów osobowych, autobusów i ciężarówek. Jak podaje koncern w komunikacie prasowym, obiekt wyposażono w dwa punkty tankowania 350 bar dla aut osobowych i 700 bar dla pojazdów ciężkich, a jego dobowa wydajność wynosi 630 kg wodoru. Tankowanie samochodu zajmuje około pięciu minut, autobusu około piętnastu.
To pierwsza stacja wodorowa ORLEN w północnej Polsce i jednocześnie siódma ogólnodostępna w kraju, po Poznaniu, Katowicach, Wałbrzychu, Włocławku, Pile i Płocku. Od 2022 roku działa także mobilna stacja w Krakowie, obsługująca tamtejszą komunikację miejską.
Wodór z krajowych HUB-ów i europejskie standardy
Wodór dostarczany do Gdyni pochodzi z HUB-ów ORLEN we Włocławku i Trzebini. Transport odbywa się za pomocą naczep wodorowych o pojemności 500-900 kg, które będą wymieniane w miarę zużycia paliwa. Stacja powstała w ramach projektu „PureH2”, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej, i spełnia najwyższe normy bezpieczeństwa – wyposażono ją m.in. w czujniki wodoru i złącza zrywne. W okresie wakacyjnym na ulicach Gdyni pojawi się autobus wodorowy kursujący pilotażowo, tankowany właśnie na nowo otwartej stacji – informuje koncern.
Wodorowej strategii ORLEN ciąg dalszy
Nowa stacja to kolejny element szeroko zakrojonej strategii wodorowej Grupy ORLEN. Koncern deklaruje, że do 2035 roku łączna moc elektrolizerów w Polsce i regionie osiągnie około 0,9 GW, co pozwoli produkować ponad 130 tys. ton odnawialnego wodoru rocznie. Część projektów będzie realizowana w formule waste‑to‑hydrogen, wykorzystującej odpady komunalne jako surowiec.
Przypomnijmy, w czerwcu 2025 r. ORLEN informował, że projekty Green H2 i Hydrogen Eagle otrzymały łącznie 1,7 mld zł bezzwrotnego wsparcia z Krajowego Planu Odbudowy. Jak podkreślał wówczas prezes Ireneusz Fąfara, środki te mają przyspieszyć rozwój infrastruktury produkcji wodoru i wzmocnić europejską sieć dostaw tego paliwa. Hydrogen Eagle zakłada budowę zdywersyfikowanych źródeł wodoru odnawialnego i niskoemisyjnego, natomiast Green H2 obejmuje instalację 100‑megawatowego elektrolizera w Gdańsku, zasilanego energią z OZE.

Transformacja energetyczna w liczbach
W pierwszym kwartale tego roku ORLEN przeznaczył 5,4 mld zł na inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne i źródła niskoemisyjne – pisaliśmy o tym w ubiegłym miesiącu na Elektromobilni.pl. Największym projektem pozostaje morska farma wiatrowa Baltic Power, która ma ruszyć jeszcze w 2026 roku i dostarczać energię dla ok. 1,5 mln gospodarstw domowych. W maju 2026 r. w Płocku uruchomiono instalację HVO o wydajności 300 tys. ton biopaliw rocznie, redukujących emisję CO₂ o ok. 90 proc. względem oleju napędowego.
Równolegle rozwijana jest infrastruktura transportu zeroemisyjnego. ORLEN Charge podpisał umowę na uruchomienie 160 szybkich ładowarek w Niemczech, a w Polsce otwarto kolejne punkty ładowania i stacje wodorowe – w tym tę najnowszą, gdyńską. To odpowiedź na unijne regulacje AFIR, które wymagają zapewnienia infrastruktury HPC i wodorowej wzdłuż sieci TEN‑T odpowiednio do 2025 i 2027 roku.
Gdynia jako symbol nowego etapu?
Jak najbardziej, bo nowa stacja wodorowa w Gdyni nie jest jedynie kolejnym punktem na mapie. To impuls, że wodór przestaje być futurystyczną obietnicą, a staje się realnym elementem krajowego systemu transportowego. ORLEN konsekwentnie buduje infrastrukturę, która ma obsłużyć zarówno transport publiczny, jak i ciężki – segmenty, w których wodór może przynieść największe korzyści środowiskowe – oceniają branżowi eksperci.
A ile to kosztuje?
W Polsce tankowanie wodoru wciąż pozostaje drogie np. w porównaniu z energią elektryczną, choć pod względem wygody przypomina korzystanie z tradycyjnych paliw. Cena 1 kg wodoru wynosi obecnie około 69 zł, a pełne zatankowanie auta takiego jak choćby Toyota Mirai (zbiornik ok. 5,6 kg) kosztuje blisko 400 zł. Przy średnim zużyciu 0,8-1 kg wodoru na 100 km przejechanie tego dystansu kosztuje od 55 do 69 zł. Zaletą technologii jest bardzo krótki czas tankowania – uzupełnienie paliwa trwa zaledwie 3-5 minut, czyli niewiele dłużej niż tankowanie konwencjonalnego pojazdu – zwracają eksperci z Instytutu Transportu Samochodowego.
Oskar Włostowski






