Dualizm postaw na drogach

Trendline: 23% kierowców przestrzega limitów prędkości w polskich miastach! Najmniej w Europie!

Nadzór nad prędkością musi być jeszcze skuteczniejszy. Musimy przestać traktować prędkość jako „niegroźne wykroczenie” - twierdzi ITS
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Dziś (15 kwietnia br.) obchodzimy Światowy Dzień Trzeźwości, a 16 kwietnia – Europejski Dzień Kontroli Prędkości. To okazja, by poznać obraz naszych kierowców na podstawie najnowszych badań europejskiego projektu Trendline. W kategorii trzeźwości i zapinania pasów wyrastamy na europejskiego prymusa, to co do prędkości jesteśmy na szarym końcu Europy. W naszych miastach limity prędkości przestrzega zaledwie 23 proc. kierowców!

W skrócie:

  • W naszych miastach limity prędkości przestrzega zaledwie 23% kierowców – wynika z badania Trendline
  • To najgorszy wynik w Europie!
  • 1% wzrostu średniej prędkości przekłada się na aż 4 proc. wzrost liczby wypadków śmiertelnych
  • 99,8% kierowców samochodów osobowych w Polsce porusza się bez śladu alkoholu w organizmie – twierdzi z kolei ITS

Trendline zbadał trendy

Największe w historii badanie wskaźników bezpieczeństwa ruchu drogowego, czyli europejski projekt Trendline przedstawia dane o szachowaniach polskich kierowców na drogach. Wyniki zebrane m.in. przez ekspertów Instytutu Transportu Samochodowego (ITS) w latach 2022-2025 pokazują dualizm postaw.

Dni trzeźwości i prędkości

15 kwietnia przypada Światowy Dzień Trzeźwości. Polscy kierowcy nie maja się czego wstydzić. Z badań ITS wynika, że aż 99,8 proc. kierowców samochodów osobowych w Polsce porusza się bez śladu alkoholu w organizmie. Ten wynik stawia Polskę w ścisłej europejskiej czołówce. Co istotne, sukces ten osiągnięto przy jednym z najbardziej rygorystycznych limitów w Europie.

Miejscy piraci

Zupełnie inny obraz wyłania się w przeddzień 16 kwietnia – Europejskiego Dnia Kontroli Prędkości, bowiem o ile trzeźwość i pasy (stosowane przez 97 proc. osób w autach osobowych) stały się normą, o tyle prędkość pozostaje naszą „piętą achillesową”.

Najbardziej alarmujące są dane z obszarów zabudowanych. Podczas gdy w innych krajach unijnych wskaźnik przestrzegania limitu 50 km/h przez kierowców samochodów osobowych waha się między 31 a 76 proc., w Polsce zaledwie 23 proc. kierowców samochodów osobowych jedzie w mieście przepisowo. Oznacza to, że blisko 80 proc. kierowców przekracza prędkość tam, gdzie ryzyko potrącenia pieszych jest największe.

Noga z gazu, mniej ofiar

Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego – POBR ITS przypomina o tzw. „Power Model”, który naukowo opisuje skutki tzw. „ciężkiej nogi” za kierownicą. Zgodnie z nim, 1 proc. wzrostu średniej prędkości przekłada się na aż 4 proc. wzrost liczby wypadków śmiertelnych. Zależność ta jest najsilniejsza właśnie w miastach. Z kolei Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) szacuje, że gdyby każdy kierowca w Europie zdjął nogę z gazu, rocznie moglibyśmy ocalić życie 2200 osób.

Mniej pijemy, szybciej jeździmy

Dane z projektu Trendline (realizowanego w latach 2022-2025 i będącego kontynuacją projektu Baseline – przyp. red.) pokazują, że polscy kierowcy wykonali ogromny progres w zakresie trzeźwości i stosowania pasów bezpieczeństwa. Fakt, że 99,8 proc. badanych nie spożywa alkoholu przed jazdą, to sukces wieloletniej edukacji, przepisów i intensywnego nadzoru – powiedziała Anna Zielińska, współautorka raportu z ITS-u.

Niestety, wciąż nie doceniamy zagrożenia, jakie niesie prędkość w obszarze zabudowanym. 16 kwietnia to nie tylko dzień wzmożonych kontroli policji, ale przede wszystkim moment, w którym musimy sobie uświadomić, że jazda 60 km/h zamiast 50 km/h w mieście drastycznie zmniejsza szanse pieszego na przeżycie. Droga hamowania zwiększa się o około 9 metrów, a prawdopodobieństwo śmierci pieszego wzrasta z 60 proc. przy prędkości zderzenia 50km/h do 85 proc. przy prędkości zderzenia 60 km/h – dodała Zielińska.

Nadzór musi być skuteczniejszy

Z perspektywy bezpieczeństwa mamy do czynienia z paradoksem. Polak za kierownicą zachowuje się odpowiedzialnie, gdy chodzi o alkohol czy telefon (z którego nie korzysta 97 proc. badanych), ale traci tę odpowiedzialność naciskając pedał gazu, szczególnie w miastach. Wynik 21 proc. kierowców wszystkich rodzajów pojazdów, którzy przestrzegają limity w obszarze zabudowanym to najgorszy rezultat w Europie i jasny sygnał, że nadzór nad prędkością musi być jeszcze skuteczniejszy. Musimy przestać traktować prędkość jako „niegroźne wykroczenie”. Z danych POBR wynika, że niedostosowanie prędkości do warunków ruchu stanowi od lat drugą główną przyczynę wypadków drogowych – podkreśliła Dagmara Jankowska-Karpa, współautorka raportu z ITS-u.

Źródło: ITS

REKLAMA