Rynek BEV

Lucid z problemami. Sprzedaż “siadła” z powodu…siedzeń. 3 tys. aut w I kwartale

Lucid zapewnia, że usterki zostały już usunięte i podtrzymuje wcześniejsze prognozy produkcyjne na poziomie 25-27 tys. aut w całym 2026 roku
Źródło zdjęcia: Lucid

Pierwszy kwartał 2026 roku miał być dla firmy Lucid kolejnym krokiem w stronę zwiększenia skali działalności i poważnego wejścia do gry z największymi producentami aut elektrycznych. Zamiast tego przyniósł twarde przypomnienie o tym, jak bardzo złożony jest dziś proces produkcji nowoczesnych samochodów – i jak drobny element, wcale nie związany z najnowocześniejszą technologią może narobić problemów.

W skrócie:

  • Lucid w I kw. sprzedał 3 tys. aut, przy produkcji rzędu 5,5 tys. egzemplarzy
  • Powód? Problemy jakościowe dostawcy z siedzeniami drugiego rzędu do modelu Gravity
  • Usterki zostały usunięte. W całym 2026 roku firma chce wyprodukować i 25-27 tys. samochodów

Lucid z jakościowym problemem

W oficjalnym komunikacie firma poinformowała, że w okresie od stycznia do końca marca wyprodukowała 5 500 samochodów, ale dostarczyła klientom tylko 3 093 egzemplarze. Skąd wzięła się ta różnica? Jak podaje producent, „dostawy modelu Gravity zostały zakłócone przez 29 dni z powodu problemu jakościowego u dostawcy siedzeń drugiego rzędu”. W praktyce oznaczało to niemal miesięczne zatrzymanie możliwości realizowania zamówień na jeden z najważniejszych modeli w ofercie.

Lucid – rywal Tesli na zakręcie

Mowa o modelu Gravity, czyli o dużym elektrycznym SUV-ie, który ma być dla Lucida tym, czym dla Tesla był Model Y – samochodem zdolnym wyciągnąć markę z niszy i zapewnić jej rosnące, duże wolumeny sprzedaży. Tymczasem problemy z komponentem tak podstawowym jak fotele pokazały, że w świecie samochodów „definiowanych przez oprogramowanie” i z zaawansowaną elektroniką nadal ogromne znaczenie mają klasyczne, „niepozorne” elementy.

Lucid zapewnia, że usterki zostały już usunięte i podtrzymuje wcześniejsze prognozy produkcyjne na poziomie 25-27 tys. aut w całym 2026 roku. To ambitny cel, biorąc pod uwagę dotychczasową historię marki. W poprzednich latach firma miała wyraźny problem z utrzymaniem tempa wzrostu – po początkowym entuzjazmie i wynikach na poziomie ok. 7 tys. dostaw w 2022 roku przyszło spowolnienie i stagnacja w kolejnych sezonach. Nawet w 2025 roku, mimo prób zwiększenia produkcji, Lucid pozostawał producentem o bardzo ograniczonej skali działania.

Wąska oferta nie wystarcza

To zresztą jeden z fundamentalnych problemów firmy. Jej oferta, choć technologicznie zaawansowana, jest wciąż bardzo wąska. Podstawą pozostaje Lucid Air – luksusowa limuzyna, która zdobyła uznanie za zasięg i efektywność, ale trafia do relatywnie wąskiej grupy klientów. Dopiero Gravity ma szansę zmienić tę sytuację, bo segment dużych SUV-ów jest dziś znacznie bardziej popularny i trafia do szerszego grona klientów.

Tyle że Lucid próbuje wejść do gry w momencie, gdy konkurencja jest już bardzo rozpędzona. Tesla działa z zupełnie inną skalą i ma przewagę kosztową, której młodszy producent nie jest w stanie szybko nadrobić. Z kolei europejscy producenci premium, tacy jak Mercedes czy BMW, rozwijają całe gamy elektrycznych modeli i coraz lepiej łączą elektromobilność z doświadczeniem w produkcji dużych wolumenów. Zwiększają zasięgi swoich aut, proponują coraz nowsze rozwiązania technologiczne, a do tego dają prestiż, ceniony znaczek i rozbudowaną sieć obsługi serwisowej i salonów. Do tego dochodzą producenci z Chin, którzy agresywnie zwiększają swoją obecność na rynkach zachodnich.

Mniejsze marki nie mają łatwo

Na tym tle problemy z siedzeniami w Gravity przestają być tylko incydentem jakościowym – takie zdarzają się przecież nawet największym. Tutaj widać jednak, jak cienka jest granica między planami a rzeczywistością w branży EV. Produkcja samochodów elektrycznych wymaga dziś nie tylko zaawansowanej technologii, ale też perfekcyjnie działającego łańcucha dostaw. A ten – jak widać – potrafi się załamać nawet ze względu na jeden element.

Im mniejsza marka i taka, która jest bardziej „na dorobku”, tym bardziej odczuwalne są wszelkie opóźnienia, obsuwy i problemy. Wpływają nie tylko na przepływy pieniędzy w firmie, ale i na coś, co dla Lucida jest absolutnie kluczowe: na budowanie zaufania wśród potencjalnych i faktycznych nabywców.

Kluczowe miesiące

Dla firmy najbliższe miesiące będą więc kluczowe. Jeśli firma faktycznie wróci na ścieżkę wzrostu i zacznie dostarczać Gravity bez zakłóceń, ma szansę wreszcie zwiększyć skalę działalności i wyjść poza niszę. Jeśli jednak podobne problemy będą się powtarzać, rynek może szybko zweryfikować jej ambicje. W segmencie premium EV nie ma już miejsca na długie okresy „rozruchu” – konkurenci są zbyt szybcy, a klienci coraz mniej wyrozumiali.

Piotr Sobczyk

REKLAMA