W skrócie:
- Wrocław wstrzymał prace nad Strefą Czystego Transportu (SCT)
- Powód? Brak przekroczeń normy emisji dwutlenku azotu – to oficjalna wersja
- Eksperci miażdżą decyzję urzędników i powołują się na twarde dane naukowe
- „Drugim dnem” może być obawa powtórki krakowskiego scenariusza
- Ekspozycja na NO2 przyczynia się do kilkuset przedwczesnych zgonów rocznie w stolicy Dolnego Śląska – alarmują eksperci
- Mieszkańcy badają jakość powietrza na własna rękę. W Szwajcarii
Wrocław: O co chodzi?
Wrocławski ratusz postanowił zaciągnąć hamulec ręczny w procesie, który jeszcze dwa lata temu wydawał się nieunikniony. Jak informuje portal tuWrocław.com, wiceprezydentka Renata Granowska oficjalnie ogłosiła wstrzymanie prac nad Strefą Czystego Transportu. Urzędnicy argumentują ten ruch brakiem przekroczeń stężeń dwutlenku azotu w 2024 roku oraz ogromnymi kontrowersjami społecznymi. W kuluarach mówi się jednak wprost o strachu przed powtórką scenariusza z Krakowa, gdzie wprowadzenie podobnych restrykcji wywołało falę protestów i polityczne trzęsienie ziemi.
Ratusz przyznaje także, że bez wsparcia z poziomu krajowego i szerokich kampanii informacyjnych, projekt ten nie ma obecnie szans na uzyskanie społecznej akceptacji. Mieszkańcy obawiają się przede wszystkim wykluczenia komunikacyjnego osób mniej zamożnych, dla których wymiana starszego auta na nowszy model jest finansową barierą nie do przejścia.
W tym miejscu warto przypomnieć – o czym pisał m.in. portal elektromobilni.pl – że na przestrzeni ostatnich lat o przymiarkach Wrocławia do wprowadzenia SCT na terenie miasta, a Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności prowadziło nawet proekologiczne projekty i współpracę z włodarzami stolicy Dolnego Śląska, aby ułatwić ten proces – możliwość powstania strefy w stolicy Dolnego Śląska ogłoszono na konferencji prasowej 21 grudnia 2022 r., która odbyła się we wrocławskim Urzędzie Miasta.
Wyniki bazują na normach, które odejdą do lamusa
Jednak ta „opiekuńcza” postawa miasta spotyka się z miażdżącą krytyką ekspertów. Jak donosi Onet, Krzysztof Smolnicki, lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego, określa decyzję władz mianem krótkowzrocznej i podyktowanej wyłącznie politycznym kalkulacjami.
Smolnicki zwraca uwagę na bolesny paradoks, a mianowicie to, że miasto, które przez siedem lat nie potrafiło uporać się z problemem „kopciuchów” we własnych zasobach komunalnych, teraz deklaruje, że w zaledwie trzy i pół roku rozwiąże problem tlenków azotu bez wprowadzania systemowych ograniczeń w ruchu samochodowym.
W podobnym tonie wypowiada się Filip Jarmakowski z Polskiego Alarmu Smogowego, cytowany przez portal Smoglab.pl, który przypomina, że obecne zadowolenie urzędników z wyników pomiarów jest oparte na normach, które wkrótce odejdą do lamusa.

Kluczem do zrozumienia powagi sytuacji są twarde dane naukowe, które rzadko pojawiają się w oficjalnych komunikatach ratusza. Według Smoglab.pl, badania przeprowadzone przez Uniwersytet Wrocławski w 2024 roku rzucają zupełnie inne światło na jakość powietrza, którym oddychają wrocławianie.
Choć miasto mieści się w obecnej normie 40 µg/m³ dwutlenku azotu, to nowa unijna dyrektywa AAQD, która wejdzie w życie w 2030 roku, obniża ten limit do 20 µg/m³. Przy takim progu przekroczenia odnotowano by na aż 40 z 48 wrocławskich osiedli.
Co więcej, te 20 mikrogramów to wciąż wartość dwukrotnie wyższa niż ta, którą Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje za bezpieczną dla ludzkiego organizmu. Milczenie miasta w tej sprawie jest przez społeczników odbierane jako działanie na szkodę mieszkańców, którzy nieświadomie narażają swoje zdrowie.
Liczba zgonów nie przeraża
Najbardziej wstrząsające dane dostarcza jednak Łukasz Adamkiewicz z Europejskiego Centrum Czystego Powietrza (ECAC). Jak pisze Onet, bazując na modelowaniu dostosowanym do specyfiki Wrocławia, wyliczono, że ekspozycja na NO2 przyczynia się do 502 przedwczesnych zgonów rocznie w stolicy Dolnego Śląska. To ponad dwa razy więcej, niż zakładano w poprzednich latach.
Lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego używa tu mocnego porównania: to tak, jakby co roku w mieście spadały trzy duże samoloty pasażerskie, a ich pasażerowie ginęli bez śladu w statystykach, co jednak nie wywołuje adekwatnej reakcji władz. Problem dotyczy zwłaszcza śródmiejskich osiedli, gdzie zanieczyszczenia komunikacyjne odpowiadają za 6 do 11 procent wszystkich zgonów naturalnych.
Mieszkańcy Wrocławia, zniecierpliwieni biernością urzędników, zaczęli brać sprawy w swoje ręce. Organizacje takie jak Rodzice dla Klimatu, Fundacja Ekorozwoju czy Rowerowy Wrocław, zainicjowały własne badania jakości powietrza. W 50 punktach pomiarowych w całym mieście pobrano próbki, które trafiły do akredytowanego laboratorium w Szwajcarii.
Wyniki tych niezależnych analiz mają być kluczowym argumentem w debacie publicznej i dowodem na to, że problem spalin jest znacznie poważniejszy, niż sugerują to oficjalne stacje pomiarowe. Jak zauważa Filip Jarmakowski z PAS, po 2030 roku sytuacja prawna miast drastycznie się zmieni. Mieszkańcy chorujący z powodu smogu nie będą musieli już żmudnie udowadniać związku przyczynowo-skutkowego, co otworzy drogę do masowych odszkodowań od gmin, które zaniechały działań naprawczych.
Polityczna kalkulacja kontra profilaktyka zdrowotna
Wrocław, wycofując się z SCT, kupił sobie chwilę spokoju społecznego, ale jednocześnie wszedł na ścieżkę ryzykownej gry z czasem – przekonują społecznicy. Tym czasem urzędnicy zapowiadają, że będą monitorować sytuację rok do roku, a jeśli dane z 2026 roku wykażą przekroczenia, prawo zmusi miasto do powrotu do koncepcji strefy w 2028 roku.
Jednak, jak podkreśla Krzysztof Smolnicki na łamach tuWrocław.com, działania podejmowane w ostatniej chwili, w atmosferze pośpiechu i przymusu, będą znacznie mniej skuteczne i trudniejsze do zaakceptowania przez obywateli niż ewolucyjny proces, który mógłby zacząć się już teraz. Trudno nie odnieść wrażenia, że na ten moment Wrocław pozostaje miastem, w którym polityczna kalkulacja wzięła górę nad profilaktyką zdrowotną, a „czyste powietrze” jest tylko kwestią odpowiednio dobranego punktu odniesienia w tabelach wyników.
Oskar Włostowski





