Akcja serwisowa japońskiego giganta

Toyota i utrata mocy w elektrykach. 21 tysięcy aut do korekty oprogramowania

Producenci wciąż uczą się zarządzania nowymi architekturami napędów
Źródło zdjęcia: Toyota

Toyota ogłasza akcję serwisową obejmującą niemal 21 tys. elektrycznych modeli bZ, Lexus RZ i Subaru Solterra z powodu ryzyka nagłej utraty mocy. To kolejny głośna akcja przywoławcza w tym roku, w którym problemy techniczne dotykają niemal wszystkich producentów aut elektrycznych – od Nissana po Teslę.

W skrócie:

  • W USA Toyota uruchomiła sporą akcję serwisową
  • Do warsztatów musi zjechać 21 tys. modeli BEV japońskiego producenta
  • Jakich? bZ, Lexus RZ i Subaru Solterra
  • W autach wykryto błąd w oprogramowaniu sterownika wysokiego napięcia akumulatorów trakcyjnych
  • Europa na razie pozostaje poza zakresem kampanii, ale sytuacja może się zmienić – zauważają analitycy
  • Problemy serwisowe dotykają niemal wszystkich producentów aut elektrycznych z Teslą włącznie

Toyota utraciła moc

Toyota, Lexus i Subaru ogłaszają akcje serwisowe swoich „elektryków”. Najnowsza kampania, zgłoszona do amerykańskiej National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA), obejmuje 20 991 egzemplarzy modeli Toyota bZ, Lexus RZ i Subaru Solterra z rocznika 2026. Jak wynika z dokumentów NHTSA (kampania o numerze 26V393) dotyczy błędu w oprogramowaniu sterownika wysokiego napięcia akumulatora trakcyjnego, który może prowadzić „do nagłej utraty mocy napędowej podczas jazdy”. To scenariusz, który – jak podkreśla urząd – zwiększa ryzyko kolizji.

Wszystkie trzy modele korzystają z tej samej platformy e‑TNGA oraz identycznego sterownika baterii, dlatego Toyota szacuje, że każdy egzemplarz objęty kampanią zawiera wadliwe oprogramowanie. Rozwiązanie jest proste, ale wymaga wizyty w serwisie.

Dealerzy wgrają nową wersję oprogramowania. Niestety aktualizacji nie da się przeprowadzić zdalnie, co odróżnia tę akcję od wielu współczesnych kampanii, które wykorzystują OTA, czyli (z ang. Over The Air), tj. są naprawiane poprzez zdalną aktualizację. Listy do właścicieli mają trafić do skrzynek pocztowych klientów za Oceanem 3 sierpnia 2026 r. Toyota podaje numery wewnętrzne akcji 26LA07 i 26TA11, Subaru – WRG26 – czytamy na stronie NHTSA.

Czy tylko w Stanach?

Co ciekawe, na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nie ma informacji o akcji przywoławczej japońskich marek, co każe sądzić, że polskie i europejskie wersje są wolne od wady. Niekoniecznie!

Choć kampania dotyczy na razie wyłącznie rynku USA, to NHTSA zwraca uwagę, że wszystkie pojazdy powstają w fabryce Motomachi w Japonii, która produkuje również wersje na inne rynki. Już teraz podobne akcje ogłoszono w Japonii (4 808 aut) oraz Australii (1 101 egzemplarzy Toyoty bZ4X i cztery Lexusy RZ). Europa na razie pozostaje poza zakresem kampanii, ale – jak zauważają analitycy – sytuacja może się zmienić.

Przypomnijmy, że to kolejny rozdział w historii problemów tria e‑TNGA. W 2025 r. Toyota musiała wezwać do serwisów 94 320 egzemplarzy tych samych modeli z powodu usterki układu ogrzewania. Mimo to rok 2026 przyniósł marce wyraźne odbicie: po modernizacji, zwiększeniu zasięgu i wdrożeniu portu NACS, Toyota bZ stała się trzecim najlepiej sprzedającym się „elektrykiem” w USA, ustępując jedynie Modelowi Y i Modelowi 3 – wynika z danych Electric Car Report oraz zestawień sprzedażowych rynku amerykańskiego.

Fala globalnych wezwań do serwisów. Toyota nie jest wyjątkiem

Rynek EV w 2026 r. pokazuje, że elektryfikacja dojrzewa – a wraz z nią rośnie liczba kampanii bezpieczeństwa. W ostatnich miesiącach głośne akcje ogłosiło wielu producentów.

Nie tak dawno Nissan musiał zatrzymać część nowo wyprodukowanych egzemplarzy LEAF w Japonii z powodu wadliwych płyt elektrod, które – jak informował Electrek – mogą prowadzić do zwarcia. Jaguar wprowadził ograniczenia ładowania do 90 proc. dla modelu I‑PACE po serii zgłoszeń dotyczących przegrzewania baterii, co odnotował branżowy EV Risk Index. Tesla z kolei przeprowadziła kampanię obejmującą około 46 tys. Cybertrucków, dotyczącą wad kleju i elementów wykończenia – pisaliśmy o tym na elektromobilni.pl.

Lista jest jednak znacznie dłuższa. EV Inside wylicza na przykład, że Chrysler wezwał właścicieli Pacifici Plug‑in Hybrid, zalecając im… nie ładować samochodu i parkować go na zewnątrz z powodu ryzyka pożaru baterii. Lucid ogłosił dwie akcje: jedną dla Air Pure (ryzyko utraty mocy przez uszkodzenie inwertera), drugą dla Gravity (usterka tylnego pasa bezpieczeństwa).

Audi musiało skontrolować 20 tys. egzemplarzy e‑Tronów z powodu możliwości odłączenia pedału hamulca od wzmacniacza. Mercedes z kolei poprawia śruby mocujące koła w G‑Class EV (3 500 aut), a Jeep naprawia problem z klapą bagażnika w ponad 11 tys. Wagoneer S.

Wszystkie te przypadki – od błędów oprogramowania po kwestie mechaniczne – pokazują, że producenci wciąż uczą się zarządzania nowymi architekturami napędów. „Elektryki” są bardziej zależne od oprogramowania niż jakakolwiek wcześniejsza generacja samochodów, a każdy błąd w sterownikach potrafi unieruchomić auto równie skutecznie jak awaria mechaniczna.

Oskar Włostowski

REKLAMA