Nowa Tesla Roadster według najnowszych zapowiedzi ma trafić do produkcji w 2028 roku i przyspieszać od 0 do 60 mil na godzinę (96 km/h) w czasie poniżej jednej sekundy. Pojazd ma wykorzystywać zimne silniki odrzutowe opracowane we współpracy ze SpaceX oraz system wentylatorów generujących podciśnienie pod podwoziem. Obietnice są ekstremalne, ale historia tego modelu pokazuje, że drogi amerykańskiego producenta od prototypu do taśmy montażowej bywają wyjątkowo kręte.

W skrócie:
- Produkcyjna wersja superauta Tesla Roadster ma zadebiutować na rynku w 2028 roku.
- Najmocniejsza odmiana ma osiągać 60 mph w czasie poniżej 1 sekundy dzięki technologii SpaceX.
- Planowane są trzy wersje: Performance, Thrust oraz jednomiejscowy Rocket („Invite Only”).
- Eksperci i fani podchodzą do zapowiedzi ostrożnie, pamiętając o wieloletnich opóźnieniach.
Sześćdziesiąt mil na godzinę w mgnieniu oka. Jak to możliwe?
Zapowiedzi dotyczące osiągów, jakie ma zaprezentować nowa Tesla Roadster, wykraczają poza dotychczasowe granice motoryzacji. Auto ma osiągać przeciążenia boczne dochodzące do 2 g, co według deklaracji producenta ma rzucić wyzwanie prawom fizyki. Kluczem do uzyskania przyspieszenia poniżej jednej sekundy ma być specjalny pakiet opcjonalny opracowany z firmą SpaceX.

Konstrukcja ma wykorzystywać 10 dysz zasilanych sprężonym powietrzem. Zapas gazu przechowywany będzie w dwóch zbiornikach o pojemności 600 litrów każdy, a system ma uzupełniać ciśnienie automatycznie podczas normalnej jazdy. Rozwiązanie to ma nie tylko wspomagać przyspieszanie i hamowanie, ale wręcz umożliwiać krótkie oderwanie pojazdu od ziemi i manewrowanie w powietrzu.
Przyklejona do asfaltu dzięki wentylatorom
Aby utrzymać potężną moc na drodze, Tesla Roadster otrzyma system aktywnego „dociągu” do nawierzchni. Rozwiązanie oparte na potężnym wentylatorze generującym podciśnienie pod podwoziem ma zapewnić ogromny docisk niezależnie od aktualnej prędkości pojazdu. Koncepcja ta, znana chociażby z brytyjskiego McMurtry Spéirling, pozwala na uzyskanie niespotykanej przyczepności w zakrętach.
Według zapowiedzi oferta obejmować będzie trzy warianty:
- Performance – wersja bazowa, wymagająca wpłaty rezerwacyjnej w wysokości 50 tys. dolarów.
- Thrust – odmiana z silnikami zimnego gazu przyspieszająca do setki w poniżej sekundę, wyceniona na poziom rezerwacji 250 tys. dolarów.
- Rocket – ekstremalna, jednomiejscowa wersja z pełnym systemem odlotowym, dostępna wyłącznie na zaproszenie („Invite Only”).
Długa historia obietnic i zapomnienia pierwotni właściciele
Historia obecnego projektu sięga 2017 roku, kiedy to po raz pierwszy zaprezentowano prototyp drugiej generacji. Wówczas zapowiadano przyspieszenie od 0 do 60 mph w 1,9 sekundy. Termin premiery był jednak wielokrotnie przesuwany. Cała saga marki zaczęła się natomiast znacznie wcześniej – pierwsza Tesla Roadster ujrzała światło dzienne w 2006 roku, oferując czas 3,7 sekundy do setki i udowadniając, że auta elektryczne mogą być szybsze od spalinowych supersamochodów.

Co ciekawe, posiadacze oryginalnych egzemplarzy z lat 2008-2012 borykają się dziś z licznymi problemami. Jak donoszą zagraniczne media techniczne, użytkownicy pierwszych aut czują się zaniedbani przez koncern, ponieważ nie mogą nawet umówić wizyty serwisowej przez oficjalną aplikację, a producent nie wytwarza już części zamiennych. Utrzymaniem tych unikalnych aut przy życiu zajmują się głównie niezależne warsztaty, takie jak serwis byłego pracownika Tesli, Carla Medlocka w Seattle.
Pytania bez odpowiedzi: bateria, moc i realizacja zamówień
Mimo efektownych zapowiedzi dotyczących dysz odrzutowych i kosmicznych osiągów, producent nadal nie ujawnił kluczowych parametrów technicznych. Nie znamy pojemności akumulatorów, oficjalnego zasięgu ani dokładnej mocy układu napędowego. Nie określono również, gdzie dokładnie odbywać się będzie produkcja ani jak rozpatrywane będą rezerwacje złożone przez klientów jeszcze w 2017 roku.

Premiera zaplanowana na 2028 rok pozostawia spore pole do wątpliwości. Najbliższe lata pokażą, czy szalone zapowiedzi inżynieryjne uda się przekształcić w homologowane auto dopuszczone do ruchu drogowego, czy też projekt napotka kolejne bariery technologiczne i formalne.
Redakcja elektromobilni.pl
