MENU
Technologie przyszłości

Silnik, który uwolni motoryzację? YASA chce wyrwać branżę z zależności od Chin

Yasa próbuje zbudować silnik elektryczny o wysokiej gęstości mocy, który nie potrzebuje metali ziem rzadkich
Źródło zdjęcia: Mercedes-Benz

Brytyjska YASA – należąca do Mercedes Benz Group – pracuje nad silnikiem elektrycznym, który może zmienić globalną motoryzację. W jaki sposób? Odpowiedź to Project Resilience, który ma ograniczyć lub całkowicie wyeliminować metale ziem rzadkich, uniezależniając produkcję od najbardziej skoncentrowanego łańcucha dostaw na świecie. Jeśli technologia się powiedzie, będzie to przełom nie tylko techniczny, lecz także geopolityczny – oceniają eksperci.

W skrócie:

  • YASA pracuje nad silnikiem elektrycznym, który może zmienić globalną motoryzację
  • Brytyjska firma należąca do Mercedes Benz Group chce zbudować jednostkę, która nie potrzebuje metali ziem rzadkich
  • Zastosowana technologia oparta na osiowym strumieniu magnetycznym pozwala uzyskać bardzo wysoką gęstość mocy przy jednoczesnym ograniczeniu masy i wymiarów
  • Gdyby prace zakończyły się sukcesem, wówczas zależność od Chin na pewno by nie zniknęła, ale zostałaby mocno zredukowana
  • Państwo Środka odpowiadało w 2024 r. za ok. 60 proc. światowego wydobycia metali ziem rzadkich wykorzystywanych w magnesach wykorzystywanych m.in. właśnie w silnikach elektrycznych

YASA wywróci stolik?

Brytyjska firma YASA (należąca do Mercedes‑Benz Group) próbuje zrobić coś kosmicznego – zbudować silnik elektryczny o wysokiej gęstości mocy, który nie potrzebuje metali ziem rzadkich. Jeśli projekt zakończy się sukcesem, to może być jedna z najważniejszych technologicznych zmian w historii elektromobilności. I nie chodzi tu wyłącznie o parametry techniczne, lecz o geopolitykę, bezpieczeństwo surowcowe i przyszłość całej branży.

YASA od lat specjalizuje się w konstrukcjach o osiowym strumieniu magnetycznym. To technologia, która pozwala uzyskać bardzo wysoką gęstość mocy przy jednoczesnym ograniczeniu masy i wymiarów. Silnik bardziej przypomina płaski dysk niż klasyczną cylindryczną jednostkę. W październiku zeszłego roku firma pokazała prototyp o masie zaledwie 12,7 kg, który osiągnął krótkotrwałą moc 750 kW, co odpowiada gęstości mocy na poziomie 59 kW/kg. Producent określił ten wynik jako „nieoficjalny rekord świata”.

Dwie technologie

Jednak Project Resilience, wspierany przez brytyjski program DRIVE35, idzie znacznie dalej. YASA rozwija dwie równoległe technologie: jedną pozbawioną ciężkich metali ziem rzadkich, drugą – całkowicie wolną od jakichkolwiek metali ziem rzadkich. Jak podkreśla Tom Hillman, szef działu symulacji silników w YASA: „Przemysł motoryzacyjny musi przygotować się na przyszłość, w której dostępność, wpływ na środowisko i bezpieczeństwo dostaw będą równie ważne jak osiągi” – czytamy w komunikacie firmy.

To nie jest próba stworzenia jednego uniwersalnego rozwiązania. Hillman dodaje, że: „różne zastosowania wymagają różnych kompromisów między osiągami, sprawnością, kosztami i wolumenem produkcji, dlatego rozwijamy dwie uzupełniające się technologie.”

Dlaczego metale ziem rzadkich są problemem?

Silniki elektryczne o wysokiej gęstości mocy korzystają dziś z magnesów neodymowo‑żelazowo‑borowych (NdFeB). Aby zachowały właściwości w wysokich temperaturach, dodaje się do nich ciężkie metale ziem rzadkich – przede wszystkim dysproz i terb. To pierwiastki, których wydobycie i przetwarzanie jest trudne, kosztowne i obciążające środowisko.

Jeszcze większym problemem jest koncentracja łańcuchów dostaw. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) – Chiny odpowiadały w 2024 r. za ok. 60 proc. światowego wydobycia metali ziem rzadkich wykorzystywanych w magnesach. Na etapie rafinacji ich udział wynosił już 91 proc, zaś w produkcji spiekanych magnesów trwałych – aż 94 proc. IEA prognozuje, że do 2030 r. popyt na neodym, prazeodym, dysproz i terb wzrośnie o kolejną jedną trzecią. Od 2015 r. zapotrzebowanie na tę grupę surowców już się podwoiło.

W kwietniu 2025 r. pisaliśmy na Elektromobilni.pl, że Chiny wprowadziły kontrolę eksportową siedmiu ciężkich metali ziem rzadkich oraz części magnesów. Dostawy do Europy i USA gwałtownie spadły, a producenci samochodów zaczęli mieć problemy z utrzymaniem produkcji. Reuters informował wówczas, że niektóre fabryki ograniczały pracę lub czasowo ją wstrzymywały.

Dodatkowo IEA ocenia, że pełne wdrożenie chińskich ograniczeń mogłoby zagrozić produkcji poza Chinami o wartości 6,5 bln dolarów rocznie, z czego ponad 3 bln dolarów przypada na motoryzację.

Skąd biorą się metale ziem rzadkich?

Choć nazwa sugeruje ich rzadkość, to metale ziem rzadkich występują w skorupie ziemskiej stosunkowo często. Problemem jest ich rozproszenie i trudność w wydobyciu. Najważniejsze źródła to oczywiście Chiny – dominują zarówno w wydobyciu, jak i rafinacji. Koleiny gracz to USA – kopalnia Mountain Pass, choć większość surowca i tak trafia do Chin na dalsze etapy przetwarzania. Dalej jest Australia – rosnący producent, ale nadal zależny od chińskiej rafinacji. Potem kolejno: Malezja, Wietnam, Birma – mniejsze, ale równie istotne źródła.

I jak zwracają uwagę eksperci, największym wyzwaniem nie jest samo wydobycie, lecz separacja i rafinacja – procesy chemiczne wymagające dużych nakładów energii i generujące odpady. To właśnie te etapy są dziś niemal całkowicie kontrolowane przez Chiny.

Dlaczego YASA może zmienić rynek?

W świetle powyższego, zamiast próbować odbudować zachodni łańcuch dostaw metali ziem rzadkich, YASA proponuje inne podejście, tj. zastąpić materiały, które tworzą zależność. Portal Rare Earth Exchanges komentuje to wprost: „nie chodzi o odbudowę łańcucha dostaw, lecz o zaprojektowanie technologii, która go nie potrzebuje.”

Jeśli uda się stworzyć silnik o wysokiej gęstości mocy bez metali ziem rzadkich, nie oznacza to końca magnesów NdFeB. Jednak nawet częściowa substytucja – w samochodach, robotyce, przemyśle – może znacząco zmniejszyć zapotrzebowanie na chińskie magnesy – oceniają eksperci Rare Earth Exchanges.

Modułowa architektura – klucz do skalowania

Obie technologie YASA mają korzystać ze wspólnego stojana typu YASA (Yokeless And Segmented Armature). To konstrukcja pozbawiona klasycznego jarzma, która pozwala ograniczyć masę żelaza nawet o 80 proc. W praktyce oznacza to możliwość stworzenia modułowej rodziny silników, w której różne rotory – z magnesami lub bez – można dobierać do konkretnych zastosowań – czytamy w komunikacie. Jak podkreśla Advanced Propulsion Centre UK: „To inwestycja w zdolność Wielkiej Brytanii do projektowania i produkcji technologii, które zdefiniują pojazdy przyszłości.”

Oskar Włostowski

Fot. Mercedes-Benz

REKLAMA