Szwedzi skalkulowali koszty

Producent ładowarek zwija się ze Szczecina. Przynajmniej 80 osób starci pracę w GARO

Można śmiało stwierdzić, że firma GARO współtworzyła polską elektromobilność
Źródło zdjęcia: GARO

GARO, szwedzki producent stacji ładowania pojazdów elektrycznych, ogłosił decyzję o przeniesieniu produkcji ze Szczecina do Szwecji. Firma tłumaczy ją rosnącymi kosztami pracy i zmianą struktury produkcji, a proces wygaszania działalności potrwa do końca tego roku. Decyzja oznacza likwidację zakładu i zwolnienia, które – według różnych źródeł – mogą objąć od 80 do nawet kilkuset osób.

W skrócie:

  • Rosnące koszty produkcji spowodowały, że GARO – producent stacji ładowania przenosi się z produkcją do Szwecji
  • W zakładzie w Szczecinie pracę straci ok. 80 osób
  • Proces likwidacji zakładu potrwa do końca roku
  • GARO, to jedna z najdłużej funkcjonujących firm w naszym kraju operująca w sektorze elektromobilności

GARO: „To element długoterminowej strategii”

Decyzja ogłoszona przez szwedzką grupę GARO – jednego z najbardziej znaczących graczy w europejskiej elektromobilności. Firma, która od blisko trzech dekad prowadziła produkcję w Polsce, zapowiedziała przeniesienie całego zakładu ze Szczecina do Szwecji. Powód? Rosnące koszty pracy, zmiana struktury produkcji i – jak podkreśla zarząd – konieczność konsolidacji działalności – czytamy w oficjalnym komunikacie.

GARO tłumaczy, że przeniesienie produkcji do Gnosjö i Hillerstorp jest elementem długoterminowej strategii zwiększania efektywności. W komunikacie firma wskazuje też, że „korzyści po stronie kosztów w Polsce zmniejszyły się ze względu na rosnące płace”, a obecne portfolio produktów wymaga znacznie mniejszego nakładu pracy niż wcześniej.

To sprawia z kolei sprawia, że przewaga kosztowa, która przez lata uzasadniała obecność w Szczecinie, praktycznie zniknęła. Jednocześnie centralizacja produkcji w Szwecji ma skrócić procesy, poprawić koordynację między działami i zwiększyć elastyczność operacyjną – kalkuluje producent.

Miejsca pracy do likwidacji

Decyzja oznacza likwidację zakładu w Szczecinie i – jak podaje TVN24.pl za PAP – dotknie to około 80 pracowników. Business Insider Polska, powołując się na lokalny portal wszczecinie.pl, zwraca jednak uwagę, że realna skala zwolnień może być większa, bo jeszcze w 2023 r. firma zatrudniała ok. 160 osób, a po uruchomieniu nowej fabryki planowała wzrost zatrudnienia nawet do ponad 300. Prezes polskiego oddziału, Marek Samborski, w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku napisał, że decyzję przyjęto „z ciężkim sercem”, podkreślając, że przez lata udało się stworzyć „wyjątkowe miejsce pracy”.

Proces wygaszania działalności ma przebiegać etapami przez cały ten rok. GARO zapewnia, że nie wpłynie to na ciągłość dostaw, a priorytetem będzie wsparcie pracowników. Jednocześnie spółka wystawi na sprzedaż nieruchomość w Szczecinie, wycenianą (według komunikatu) na 110-130 mln koron szwedzkich (ok. 10-12 mln euro). Firma zamknie także swoje biuro sprzedaży w Niemczech, co ma przynieść dodatkowe oszczędności rzędu 5 mln SEK rocznie (2 mln zł).

Nie tylko GARO zwija żagle

Warto zauważyć, że to nie pierwsza szwedzka firma, która w ostatnich miesiącach rezygnuje z produkcji w Polsce. Na początku roku podobną decyzję podjęła Troax, producent systemów wyposażenia magazynów. Jak przypomina RMF24.pl, spółka tłumaczyła wówczas, że zamiast „dążyć do niskich kosztów”, stawia na automatyzację i długoterminową stabilność. Trend ten może świadczyć o głębszej zmianie w strategiach skandynawskich firm, które coraz częściej wybierają bliskość centrów rozwojowych i automatyzację zamiast przewagi kosztowej.

Przypomnijmy, że także Scania Production Słupsk zakończyła produkcję autobusów i zamknęła fabrykę na początku 2024 roku, także po ponad 30 latach działalności. Decyzja dotknęła wówczas przeszło 800 pracowników, a ostatni autobus wyjechał z zakładu w grudniu 2023 r. – przyp. red.

GARO – prekursor elektromobilności w Polsce

GARO działało w Polsce od 1996 roku, a od 2012 r. korzystało z zezwolenia na działalność w szczecińskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Jeszcze dwa lata temu firma inwestowała w nową fabrykę, licząc na dynamiczny wzrost rynku elektromobilności.

Dziś ta sama spółka uznaje, że przyszłość jej konkurencyjności leży w konsolidacji i powrocie do kraju pochodzenia. Jak podkreślił w komunikacie pełniący obowiązki CEO Joseph Ree, jest to „strategicznie ważny krok”, który ma wzmocnić strukturę operacyjną i poprawić rentowność – docelowo nawet o 25 mln SEK rocznie (9,8 mln złotych).

Biznes musi się „spinać”

Decyzja GARO to nie tylko kolejna, lokalna historia o zamknięciu zakładu, to także wyznacznik dynamiki, która charakteryzuje dziś rynek elektromobilności – rynek na którym firmy coraz częściej szukają oszczędności i ostrożniej kalkulują koszty oraz przewagi wynikające z lokalizacji produkcji.

Oskar Włostowski

REKLAMA