W skrócie:
- Liczba publicznych punktów ładowania przekroczyła w 2025 roku 1,22 mln w 32 europejskich krajach
- Średnia moc ładowania w Europie wzrosła do 43 kW
- Udział ładowarek o mocy powyżej 150 kW sięgnął w Europie 11,8 proc. wszystkich punktów – wynika z raportu gridX
- Infrastruktura DC rozwija się ponad dwa razy szybciej niż tradycyjne ładowarki AC
Europa nastawiona na moc
Do niedawna rynek elektromobilności przypominał sprint, gdzie obserwowaliśmy szybki wzrost sprzedaży aut elektrycznych i równie dynamiczną rozbudowę infrastruktury uzupełniania energii. Dziś to tempo wyraźnie spada, ale – jak wynika z raportu „Charging Report 2026” przygotowanego przez gridX – nie jest to oznaka kryzysu, lecz naturalny etap dojrzewania rynku.

Ale po kolei. W 2025 roku liczba rejestracji samochodów na baterie wzrosła o 27,7 proc. rok do roku, wobec ponad 35 proc. wcześniej. Jednocześnie udział BEV w całkowitej sprzedaży aut osobowych w Europie osiągnął 11,3 proc. To wciąż wzrost, ale już bardziej stabilny i przewidywalny – pisze EV Infrastructure News.
I taki sam trend widać w infrastrukturze. Liczba publicznych punktów ładowania przekroczyła 1,22 mln w 32 analizowanych krajach, rosnąc o 19,1 proc. rok do roku. To wyraźne spowolnienie względem niemal 37 proc. wzrostu w 2024 roku. Jednak – i tu pojawia się kluczowa zmiana – nie liczba punktów jest dziś najważniejsza.
Branża stawia na moc
Średnia moc ładowania w Europie wzrosła do 43 kW, a udział ultraszybkich ładowarek o mocy powyżej 150 kW sięgnął 11,8 proc. wszystkich punktów – wynika z raportu gridX. Co więcej, infrastruktura prądu stałego (DC) rozwija się ponad dwa razy szybciej niż tradycyjne ładowarki AC – wzrost o 38,5 proc. wobec 15,3 proc. To oznacza fundamentalną zmianę podejścia.
Zamiast budować jak najwięcej punktów, operatorzy koncentrują się na tym, by ładowanie było szybsze i bardziej efektywne. Szczególnie widać to przy autostradach i w dużych miastach, gdzie zapotrzebowanie jest największe – zauważa EV Infrastructure News.
Większa dostępność EV
Jednocześnie same samochody elektryczne stają się coraz bardziej dostępne. W 2025 roku na rynek trafiły 63 nowe modele BEV, a ich łączna liczba wzrosła do 463. Średnia cena spadła o około 2800 euro, osiągając poziom 65 100 euro, a zasięg utrzymuje się na poziomie blisko 400 km. To realnie zmniejsza barierę wejścia dla klientów.
Rozwój przebiega nierównomiernie
Europa coraz wyraźniej dzieli się na kilka obozów. Norwegia pozostaje liderem pod względem adopcji – aż 178,4 nowych BEV na 1000 mieszkańców i 24 proc. udziału w całej flocie. Z kolei Niderlandy mają najgęstszą sieć ładowarek – ponad 202 tys. punktów i 11 na 1000 mieszkańców. Z drugiej strony, w wielu krajach infrastruktura wyprzedza popyt albo odwrotnie – rozwój aut elektrycznych jest szybszy niż budowa ładowarek. To efekt różnych strategii inwestycyjnych i polityk państw.

Na tym tle coraz mocniej wyróżnia się Europa Środkowo-Wschodnia. Polska, Łotwa, Estonia i Rumunia należą dziś do najszybciej rosnących rynków infrastruktury szybkiego ładowania. W Polsce liczba szybkich ładowarek DC wzrosła o ponad 100 proc. rok do roku, co pokazuje skalę nadrabiania zaległości. Ale największym wyzwaniem nie jest już ani popyt, ani liczba ładowarek…
Problemy przyłączeniowe
Z raportu gridX wynika, że operatorzy infrastruktury ładowania (CPO) zgodnie wskazują ograniczenia sieci jako główną barierę rozwoju. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli firma chce postawić ultraszybką ładowarkę, często nie ma do tego wystarczającej mocy przyłączeniowej.
Dlatego coraz większą rolę odgrywają systemy zarządzania energią (EMS) oraz magazyny energii (BESS). Pozwalają one „wirtualnie” zwiększać możliwości sieci – poprzez dynamiczne zarządzanie obciążeniem, magazynowanie energii i jej wykorzystanie w szczytowych momentach.
Jak podkreślają autorzy raportu, do końca dekady magazyny energii mogą stać się standardowym elementem stacji ładowania. Ich rola będzie podwójna: obniżanie kosztów przyłączenia oraz generowanie dodatkowych przychodów poprzez udział w rynku energii.
To prowadzi do jeszcze jednej, mniej oczywistej zmiany, bowiem stacje ładowania przestają być tylko infrastrukturą dla kierowców. Stają się elementem systemu energetycznego – aktywnym uczestnikiem rynku, który może zarabiać na elastyczności, bilansowaniu i handlu energią. W tym kontekście obecne spowolnienie wzrostu przestaje wyglądać jak problem. To raczej moment przejścia – z fazy ekspansji do fazy optymalizacji – oceniają autorzy raportu.
Najnowsze dane z Polski
Przypomnijmy, pod koniec marca 2026 r. po polskich drogach jeździły 263 084 samochody osobowe z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych, osobowych e-aut liczyła 131 863 szt., a park hybryd typu plug-in – 131 221 szt. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 12 630 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec marca 2026 r. w Polsce funkcjonowały 12 543 ogólnodostępne punkty ładowania pojazdów elektrycznych. 48 proc. z nich (5980 szt.) stanowiły szybkie punkty ładowania prądem stałym (DC), a 52 proc. – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.
Oskar Włostowski






