Neutralność klimatyczna do 2050

Elektromobilność częścią strategii PepsiCo. 30 BEV we flocie. Będzie więcej

PepsiCo równolegle rozwija własną sieć ładowania we współpracy z Elocity oraz Arval
Źródło zdjęcia: Elocity

W przypadku PepsiCo elektryfikacja floty jest częścią szerszego planu. W ramach strategii firma zakłada osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku lub wcześniej, a także redukcję emisji z zakresu 1 i 2 o 50 proc. do 2030 roku względem poziomu z 2022 roku.

W skrócie:

  • PepsiCo elektryfikuje flotę liczącą dziś 1000 aut osobowych
  • Pracownicy firmy korzystają z blisko 100 aut hybrydowych i 30 w pełni elektrycznych
  • Kolejnych 15 ma dołączyć jeszcze w tym roku – zapowiada producent napojów
  • Przedsiębiorstwo rozwija własną sieć ładowania we współpracy z Arval i Elocity
  • Powstały już 43 punkty ładowania przy zakładach, magazynach i biurach
  • Firma zakłada osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku

PepsiCo z mieszanym podejściem

Transport jest jednym z kluczowych elementów tej układanki. Spółka zarządza flotą liczącą ponad 1000 samochodów osobowych i – jak podkreśla cytowany przez Elocity Bartosz Dalba z PepsiCo – zdecydowała się na podejście mieszane: „Przy flocie osobowej, liczącej ponad 1000 pojazdów, zdecydowaliśmy się na podejście zdywersyfikowane i kompleksowe, w oparciu o samochody w pełni elektryczne, hybrydy plug-in, a także paliwa alternatywne”.

Dziś pracownicy firmy korzystają z blisko 100 aut hybrydowych i 30 w pełni elektrycznych (BEV), a kolejnych 15 ma dołączyć jeszcze w tym roku.

Polska czołówka jest gdzie indziej

Na tle rynku widać wyraźnie, że PepsiCo nie należy do liderów pod względem liczby samochodów elektrycznych. Największe floty BEV w Polsce budują przede wszystkim firmy logistyczne.

Najbardziej dynamiczny rozwój widać w segmencie lekkich pojazdów użytkowych. W pierwszym kwartale 2026 roku w Polsce zarejestrowano 563 elektryczne samochody dostawcze, co oznacza wzrost o 54% rok do roku.

InPost już w 2024 roku posiadał około 1300 samochodów elektrycznych i nadal rozwija tę flotę – do połowy 2026 r. dołączy do niej jeszcze m.in. 500 elektrycznych vanów Toyoty. Z kolei DPD Polska podawało, że dysponuje flotą 1,4 tys. aut, z czego 570 stanowią pojazdy elektryczne.

To jednak zupełnie inny model działania. Firmy kurierskie operują głównie w miastach, na powtarzalnych trasach i z relatywnie przewidywalnym przebiegiem. W takich warunkach elektryfikacja jest łatwiejsza do wdrożenia.
PepsiCo działa szerzej – obejmuje flotę aut osobowych, logistykę i różne lokalizacje – dlatego proces musi wyglądać inaczej i przebiega etapami.

Klucz tkwi w ładowaniu

Najważniejsza różnica nie dotyczy jednak samych samochodów, lecz infrastruktury. PepsiCo równolegle rozwija własną sieć ładowania we współpracy z Elocity oraz Arval.

Powstały już 43 punkty ładowania przy zakładach, magazynach i biurach – m.in. w Grodzisku Mazowieckim, Tomaszowie Mazowieckim czy Żninie. Kluczowe jest jednak coś jeszcze: instalacje ładowarek w domach pracowników.

Adrian Nocuń, prezes Elocity, tłumaczy: „Ważne, aby organizacja zbudowała własny, optymalny mix ładowania, dopasowany do specyfiki pracy i potrzeb użytkowników”.

Rynek rośnie, ale nie bez problemów

Segment rośnie dynamicznie – szczególnie w przypadku aut dostawczych – ale firmy nadal podchodzą do elektryfikacji ostrożnie. Powody są dobrze znane: koszt zakupu, infrastruktura i ograniczenia użytkowe.

Dlatego wiele organizacji – podobnie jak PepsiCo – wybiera model przejściowy, łączący elektryki, hybrydy i inne rozwiązania.

Przepisy będą kluczowe dla rynku

Coraz większe znaczenie mają regulacje. Według analiz Transport & Environment planowane przepisy unijne mogą wymusić elektryfikację dużych flot firmowych.

Rozważane jest objęcie obowiązkiem wszystkich firm posiadających ponad 100 pojazdów – od 2030 roku miałyby one kupować wyłącznie samochody elektryczne.

Taki ruch mógłby wygenerować popyt na ponad 2 miliony aut elektrycznych do końca dekady, co stanowiłoby około połowy sprzedaży potrzebnej producentom do spełnienia norm emisji CO₂.

To szczególnie istotne, bo floty firmowe odpowiadają za około 60 proc. sprzedaży nowych samochodów w Europie. Jednocześnie tempo ich elektryfikacji nadal jest zbliżone do rynku prywatnego, a na największych rynkach – nawet niższe.

Ludzie też muszą się „przestawić”

Transformacja flot to nie tylko technologia, ale też zmiana podejścia użytkowników. PepsiCo uruchomiło program Ambasadorów Elektromobilności, w którym uczestniczy blisko 30 pracowników testujących auta elektryczne w codziennej pracy.

Jak podkreśla Bartosz Dalba: „Pilotaż programu umożliwił pracownikom bezpośrednie przetestowanie pojazdów elektrycznych w realnych warunkach pracy. Zebrane doświadczenia potwierdziły, że jest to rozwiązanie praktyczne i użyteczne”. Trudno ukryć, że bez akceptacji użytkowników nawet najlepiej zaprojektowana flota nie działa efektywnie.

Mniej spektakularnie, bardziej realistycznie

Na tle rynku PepsiCo nie imponuje jeszcze liczbą samochodów elektrycznych. Nie jest liderem jak InPost ani nie rozwija floty tak szybko jak firmy kurierskie.

Pokazuje jednak coś innego – bardziej realistyczny model transformacji. Zamiast jednorazowego zakupu dużej liczby aut buduje fundamenty: infrastrukturę, system zarządzania i doświadczenie użytkowników. Nie da się bowiem elektryfikować floty, jeśli pracownicy po prostu nie mają gdzie ładować samochodów.

Oprac. PS

Fot. Elocity

REKLAMA