W skrócie:
- Warszawska czysta strefa od początku budziła skrajne emocje
- Po dwóch latach od jej wprowadzenia, pierwsze dane wskazują na pierwsze, pozytywne efekty
- Średnioroczne stężenie dwutlenku azotu na stacjach znajdujących się w obrębie SCT zmniejszyło się średnio o 18% w latach 2023-2025
- Tak wynika z danych Biura Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej m.st. Warszawy
- Największą poprawę odnotowano ścisłym centrum stolicy
Dwa lata SCT
Warszawska Strefa Czystego Transportu weszła w życie 1 lipca 2024 roku jako pierwsza taka strefa w Polsce. Od początku była przedmiotem gorącej debaty. Zwolennicy przekonywali, że ograniczenie wjazdu najbardziej emisyjnych samochodów poprawi jakość powietrza i zdrowie mieszkańców. Przeciwnicy wskazywali natomiast na utrudnienia dla kierowców oraz wątpliwości dotyczące rzeczywistej skuteczności takiego rozwiązania.
Na początku przepisy objęły stosunkowo niewielką grupę najstarszych samochodów, a jednocześnie przewidziano liczne wyjątki, między innymi dla mieszkańców Warszawy, seniorów czy osób z niepełnosprawnościami. Założenie było proste – ograniczenia miały być wprowadzane stopniowo i zaostrzane dopiero w kolejnych latach.
Dziś, dwa lata po uruchomieniu strefy, pojawiły się pierwsze dane pozwalające ocenić, czy zmiany mogły wpłynąć na jakość powietrza.
W centrum spadek był wyraźnie większy
Z danych Biura Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej m.st. Warszawy, przytoczonych przez SmogLab, wynika, że średnioroczne stężenie dwutlenku azotu na stacjach znajdujących się w obrębie Strefy Czystego Transportu zmniejszyło się średnio o 18% w latach 2023-2025.
Dla porównania, na stacjach pomiarowych zlokalizowanych poza strefą spadek wyniósł około 5% Największą poprawę odnotowano między innymi przy al. Solidarności oraz ul. Grochowskiej.

Dwutlenek azotu jest jednym z głównych zanieczyszczeń emitowanych przez transport drogowy, zwłaszcza przez samochody z silnikami Diesla. To właśnie dlatego jego poziom jest jednym z najważniejszych wskaźników skuteczności stref ograniczających ruch najbardziej emisyjnych pojazdów.
Obiecujący sygnał
Autorzy analizy podkreślają jednak, że nie można jeszcze jednoznacznie stwierdzić, iż cała poprawa jest wyłącznie efektem działania SCT.
Na poziom zanieczyszczeń wpływa bowiem wiele czynników. Znaczenie mają warunki pogodowe, natężenie ruchu, wymiana samochodów na nowsze, rozwój transportu publicznego, elektryfikacja autobusów czy zmiany organizacji ruchu.
Nina Bąk z Clean Cities Polska zwraca uwagę, że obecne wyniki należy traktować jako obiecujący sygnał, a nie ostateczny dowód skuteczności strefy. Jej zdaniem potrzebne są kolejne lata pomiarów i analiz, które pozwolą oddzielić wpływ SCT od pozostałych czynników.
Podobnego zdania jest Polski Alarm Smogowy. Organizacja ocenia pierwsze wyniki z umiarkowanym optymizmem, jednocześnie wskazując, że Warszawa nadal dysponuje stosunkowo niewielką liczbą stacji monitorujących stężenie NO₂. Gęstsza sieć pomiarowa pozwoliłaby dokładniej ocenić skuteczność wprowadzonych ograniczeń.
Dlaczego NO₂ jest tak ważny?
Dwutlenek azotu należy do najlepiej przebadanych zanieczyszczeń komunikacyjnych. Powstaje przede wszystkim podczas spalania paliw w silnikach samochodowych.
Badania epidemiologiczne wskazują, że długotrwała ekspozycja na NO2 zwiększa ryzyko rozwoju astmy u dzieci, przewlekłych chorób układu oddechowego oraz schorzeń sercowo-naczyniowych. Wiąże się także z większym ryzykiem udarów, przedwczesnych zgonów oraz pogorszenia funkcji poznawczych.

Profesor Mariusz Panczyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego cytowany przez portal Smog Lab zwraca uwagę, że jeśli różnice pomiędzy obszarem objętym SCT i pozostałą częścią miasta utrzymają się w kolejnych latach, będzie to oznaczało realne ograniczenie narażenia mieszkańców na zanieczyszczenia pochodzące z ruchu drogowego.
Londyn pokazuje możliwy kierunek
Eksperci często wskazują na doświadczenia Londynu, gdzie strefy ograniczające ruch najbardziej emisyjnych pojazdów funkcjonują od wielu lat i były stopniowo rozszerzane.
Analizy prowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały nie tylko spadek stężeń dwutlenku azotu, ale również poprawę wskaźników zdrowotnych, w tym zmniejszenie liczby hospitalizacji związanych z chorobami układu krążenia i oddechowego.

Zdaniem specjalistów nie można mechanicznie przenosić tych wyników na Warszawę, jednak pokazują one, że efekty podobnych rozwiązań często stają się widoczne dopiero po kilku latach.
Sama strefa nie wystarczy
Eksperci zgodnie podkreślają, że Strefa Czystego Transportu jest tylko jednym z elementów szerszej polityki poprawy jakości powietrza.
Równie istotne są inwestycje w transport publiczny, rozwój infrastruktury rowerowej, wymiana autobusów na elektryczne, uspokajanie ruchu samochodowego, tworzenie terenów zielonych oraz odpowiednia polityka parkingowa. To właśnie połączenie wielu działań ma największą szansę przynieść trwałą poprawę jakości powietrza.
Debata zapewne jeszcze długo się nie skończy
Warszawska SCT od początku była jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów transportowych ostatnich lat. Zwolennicy widzą w niej przede wszystkim narzędzie ochrony zdrowia mieszkańców, przeciwnicy zwracają uwagę na ograniczenia dla kierowców i koszty wymiany samochodów.
Pierwsze wyniki pomiarów nie kończą tej dyskusji, ale dostarczają nowych argumentów. Dane pokazują, że w centrum Warszawy poziom dwutlenku azotu spada szybciej niż poza strefą. Jednocześnie sami autorzy analiz podkreślają, że na ostateczną ocenę skuteczności potrzeba jeszcze kilku lat obserwacji oraz bardziej rozbudowanej sieci pomiarowej.
Już dziś można jednak powiedzieć jedno – na całe szczęście dyskusja o Strefach Czystego Transportu coraz częściej opiera się nie na prognozach, lecz na pierwszych rzeczywistych wynikach pomiarów.
Piotr Sobczyk






