W skrócie:
- Dacia chce ponownie zaskoczyć rynek tanim elektrykiem
- Nowe auto ma zadebiutować jeszcze w tym roku
- Cena? 16 tys. funtów czyli ok. 77 tys. złotych – potwierdził rumuński producent ze stajni Renault
- Debiut możliwy jeszcze w tym roku
- Czy model osiągnie sukces podobny do Springa?
Dacia – stylistyczne DNA spójne z Twingo?
Rumuńska marka szykuje się do kolejnego przewrotu na rynku taniej elektromobilności. Po tym, jak brytyjski AutoExpress określił debiutującego na Wyspach Springa mianem „game-changera” w segmencie budżetowych EV, marka należąca do Grupy Renault przygotowuje zupełnie nowy, jeszcze tańszy elektryczny model miejski. Jak ujawnił Autocar, samochód został już przyłapany podczas testów, a jego oficjalna premiera nastąpi jeszcze w tym roku, przed październikowym salonem w Paryżu.

Ponoć nowy model powstaje równolegle z kolejną generacją Renault Twingo i wiele elementów stylistycznych zdradza wspólne DNA. Autocar zwraca uwagę na podobnie poprowadzony słupek C, zaokrągloną linię dachu i charakterystyczne tylne okna. Jednocześnie Dacia wyraźnie odcina się od retro‑stylistyki Twingo – z przodu zamiast okrągłych lamp pojawia się wąski, czarny panel znany ze Springa, a z tyłu zrezygnowano z osłony szyby w kształcie „pastylki”. Światła stopu umieszczono wyżej niż w Renault, co nadaje autu bardziej surowy, „terenowy” charakter.
Szybki projekt i wycena
Według informacji Autocar, projekt powstał w zaledwie 16 miesięcy, a auto będzie nieco większe i szersze od Springa. Szef produktu Dacii, Patrice Lévy‑Bencheton, podkreśla, że oba modele nie będą się wzajemnie zastępować – nowość ma czerpać więcej z języka stylistycznego SUV‑ów marki. Choć szczegółów technicznych jeszcze nie ujawniono, spodziewana specyfikacja ma być zbliżona do Twingo: bateria 27,5 kWh i zasięg nieco ponad 160 mil, czyli około 257 km.
Najmocniejszym argumentem pozostanie jednak cena. Dacia potwierdziła, że model będzie kosztował poniżej 18 tys. euro, czyli około 15 600 funtów. To równowartość mniej więcej 77 600–78 100 zł – i jednocześnie kwota wyraźnie niższa niż zapowiadane ceny elektrycznego Twingo, które ma startować poniżej 20 tys. funtów.
W Wielkiej Brytanii dyskusję o tanich EV rozgrzał ostatnio AutoExpress. Redaktor naczelny Steve Fowler pisał, że Spring – wyceniony na około 16 tys. funtów – może być dokładnie tym, czego potrzebuje rynek, zmęczony wysokimi cenami elektryków i spowolnioną sprzedażą.
Fowler zwraca uwagę, że Spring kosztuje mniej niż połowę ceny Vauxhalla Corsy Electric, a nawet mniej niż najtańsze wersje benzynowej Corsy czy Hyundaia i10. Podkreśla też, że choć auto „zbudowano pod cenę”, to w realnym użytkowaniu – jako drugi samochód w rodzinie – może być tańsze w utrzymaniu niż małe SUV‑y spalinowe pokonujące rocznie kilka tysięcy kilometrów.
Paleta modeli rośnie
Dacia nie zamierza jednak poprzestawać na dwóch miejskich elektrykach. Jak przypomina Autocar, w ciągu najbliższych czterech lat marka wprowadzi trzy kolejne modele EV. Jednym z nich będzie elektryczna odmiana nowej generacji Sandero, opartego na platformie CMF‑B, która pozwala łączyć napędy spalinowe, hybrydowe i elektryczne. Sandero ma pozostać „wzorem opłacalności” w swoim segmencie – tytułem, który przez lata zapewniał mu status najtańszego auta w Wielkiej Brytanii.

Równolegle Dacia planuje dalszą ekspansję w segmencie C dzięki modelom Striker i Bigster. Obecnie auta tej klasy odpowiadają za około jedną piątą sprzedaży marki, ale celem jest zwiększenie udziału do jednej trzeciej. Firma podkreśla, że jej przewaga konkurencyjna wynika z „unikalnego modelu biznesowego” i konsekwentnej strategii projektowania pod koszty, co – według danych cytowanych przez Autocar – daje jej około 15‑procentową przewagę kosztową nad rywalami. Efekt jest widoczny również w lojalności klientów: ponad 70 proc. właścicieli Dacii wraca po kolejny samochód tej marki, a kolejne 10 proc. wybiera Renault.
Oskar Włostowski






