Opłaty za autostrady

Autostrada A4 Kraków-Katowice znowu drożeje, ale koniec opłat jest na horyzoncie

Kierowcy korzystający z autostrady A4 między Krakowem a Katowicami muszą przygotować się na kolejną podwyżkę cen. Od 1 kwietnia przejazd tym odcinkiem znowu będzie droższy. Zarządzająca trasą spółka Stalexport Autostrada Małopolska złożyła już formalny wniosek o podniesienie stawek, obejmujący zarówno samochody osobowe, jak i ciężarowe.

Choć Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad może wyrazić negatywną opinię, praktyka z poprzednich lat pokazuje, że realne zablokowanie podwyżki jest w zasadzie niemożliwe.

Zgodnie z wnioskiem, opłata dla samochodów osobowych miałaby wzrosnąć z 17 do 18 zł na każdej z dwóch bramek – w Balicach i w Mysłowicach. Oznacza to, że przejazd całym, liczącym 60,9 km odcinkiem A4 kosztowałby 36 zł zamiast dotychczasowych 34 zł. W przypadku pojazdów cięższych, należących do kategorii 2, 3, 4 i 5, stawka na jednej bramce ma wzrosnąć z 52 do 55 zł, co przekłada się na 110 zł za cały odcinek. Dla kategorii 2 i 3, obejmujących między innymi samochody osobowe z przyczepami oraz część pojazdów dostawczych, utrzymana ma zostać bonifikata w wysokości 22 zł. W praktyce oznacza to wzrost opłaty z 30 do 33 zł na bramce, czyli z 60 do 66 zł za przejazd całej trasy. Nie ma zniżek ani ulg dla samochodów elektrycznych.

Autostrada A4 Kraków-Katowice znowu drożeje, ale koniec opłat jest na horyzoncie - obraz 24

Skąd podwyżki?

Stalexport tradycyjnie uzasadnia podwyżkę rosnącymi kosztami utrzymania infrastruktury oraz koniecznością realizacji inwestycji przed końcem obowiązywania umowy koncesyjnej. Spółka wskazuje na wzrost cen usług budowlanych i materiałów, argumentując, że korekta o 1 zł jest relatywnie niewielka i wciąż daleka od maksymalnych stawek dopuszczonych w umowie z partnerem publicznym. Według zarządcy, te maksymalne stawki mogłyby sięgać nawet 30 zł za przejazd jednej bramki dla samochodów osobowych, co ma dowodzić „umiarkowanego” charakteru planowanej podwyżki.

Równolegle Stalexport podkreśla, że wpływy z opłat są przeznaczane na remonty i modernizację trasy. W 2025 roku do użytku oddano około 35 km nowej jezdni, a w 2026 roku planowane jest wyremontowanie kolejnych 32 km. Oznacza to, że do końca przyszłego roku cały odcinek A4 między Katowicami a Krakowem ma mieć nową nawierzchnię. Spółka przypomina też, że jest zobowiązana przekazać autostradę stronie publicznej w bardzo dobrym stanie technicznym, co – w jej ocenie – uzasadnia dalsze inwestycje aż do samego końca koncesji.

Wygasająca koncesja

Właśnie kwestia koncesji sprawia, że tegoroczna podwyżka może być ostatnią w historii tego odcinka. Umowa koncesyjna, zawarta w 1997 roku, wygasa 15 marca 2027 roku i – co potwierdziło Ministerstwo Infrastruktury – nie zostanie przedłużona. Już dzień później, od 16 marca 2027 roku, zarządzanie autostradą A4 Kraków-Katowice przejmie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Co istotne, po uchyleniu w 2023 roku przepisów umożliwiających pobieranie opłat od pojazdów lekkich na drogach zarządzanych przez GDDKiA, nie będzie podstawy prawnej do dalszego poboru opłat od samochodów osobowych. W praktyce oznacza to, że od wiosny 2027 roku przejazd tym fragmentem A4 stanie się dla nich bezpłatny.

To sprawia, że obecna podwyżka będzie funkcjonować zaledwie przez nieco ponad jedenaście miesięcy. Dla kierowców to pewne pocieszenie, choć kolejny rok nadal będą płacić jedne z najwyższych stawek za kilometr autostrady w Polsce. Z drugiej strony po raz pierwszy od lat widać wyraźną datę graniczną, po której autostrada przestanie być płatna dla samochodów osobowych.

Piotr Sobczyk

REKLAMA