W skrócie:
- W 2025 roku sprzedano ponad 20 milionów egzemplarzy aut bateryjnych
- To oznacza, że co czwarty nabywca nowego auta na świecie wybrał zelektryfikowany napęd
- W tym roku sprzedaż samochodów akumulatorowych może przekroczyć 23 mln sztuk – prognozuje IEA
- Trwający kryzys na Bliskim Wschodzie spowodował, że jazda na prądzie stała się bardziej opłacalna niż kiedykolwiek wcześniej – podkreślają analitycy w raporcie Global EV Outlook 2026
- Chiny rządzą. W 2025 roku eksport e-aut z tego kraju wzrósł dwukrotnie, osiągając poziom 2,5 miliona sztuk
Global EV Outlook: 20 milionów „elektryków” w rok
Światowa flota samochodów elektrycznych rośnie w tempie, które zaskakuje nawet optymistów i analityków, osiągając w ubiegłym roku rekordową sprzedaż na poziomie ponad 20 milionów egzemplarzy, co stanowiło 20-procentowy wzrost w skali roku. Choć rok 2026 przyniósł pewne uspokojenie na największych rynkach, fundamenty tej zmiany wydają się nienaruszone – oceniają międzynarodowi eksperci.

Głównym katalizatorem obecnych zmian jest sytuacja geopolityczna, a konkretnie konflikt na Bliskim Wschodzie i zamknięcie Cieśniny Ormuz wywindowały ceny ropy, zmuszając rządy i konsumentów do szukania alternatyw. W samej Unii Europejskiej oszczędności z tytułu kosztów paliwa przy przesiadce na „elektryka” wzrosły w kwietniu tego roku o 35 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Nic dziwnego, że Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) prognozuje, iż do końca obecnego roku globalna sprzedaż sięgnie 23 milionów sztuk – wynika z prognoz.
Chińczycy rządzą!
Prawdziwym „epicentrum tej rewolucji” pozostają niezmiennie Chiny, które w minionym roku odpowiadały za 60 proc. globalnej sprzedaży aut elektrycznych i aż 75 proc. ich światowej produkcji. Państwo Środka dokonało czegoś, co na Zachodzie wciąż wydaje się odległym celem – oceniają eksperci IEA – a mianowicie, zrównało ceny aut spalinowych i elektrycznych. Mało tego! Aż 70 proc. sprzedanych tam w zeszłym roku samochodów na baterie było tańszych niż ich tradycyjne odpowiedniki!

Ta agresywna ekspansja cenowa – jak określają ją analitycy – napędzana mniejszymi kosztami pracy i dominacją w produkcji baterii, wypycha chińskich producentów na rynki zagraniczne. Efekt? W 2025 roku eksport e-aut z Chin wzrósł dwukrotnie, osiągając poziom 2,5 miliona sztuk. Chińskie marki zdominowały już rynek Azji Południowo-Wschodniej, a ich udział w rynkach poza Europą i USA wzrósł z niespełna 5 proc. do 55 proc. w ciągu zaledwie pięciu lat.
Pisaliśmy niedawno, że chińskie marki rosną nie tylko w Europie i w Azji. Analitycy z Gasgoo podają, że w Ameryce Południowej i Środkowej wzrosty BYD i Geely przekroczyły 400 proc., a w Afryce – według firmy DORIS – eksport wzrósł o 168,7 proc. Jednocześnie tradycyjne rynki, takie jak USA czy Rosja, zanotowały gwałtowne spadki.
Reuters powołuje się na prognozy Morgan Stanley, według których chiński eksport samochodów wzrośnie o 33 proc., mimo że sprzedaż krajowa ma spaść o 11 proc. To oznacza, że Chiny będą jeszcze mocniej polegać na rynkach zagranicznych, a Europa pozostanie jednym z kluczowych kierunków, nawet jeśli jej udział procentowy w chińskim eksporcie maleje.
Stary Kontynent ma się dobrze. Polska bryluje
Europa mimo zmieniających się systemów dopłat, utrzymuje silny trend wzrostowy, notując w 2025 roku ponad 30-procentowy skok sprzedaży. Kluczowym czynnikiem były tu zaostrzone normy emisji CO2, które zmusiły producentów do wprowadzenia bardziej przystępnych cenowo modeli. Choć Komisja Europejska zaproponowała w grudniu 2025 roku pakiet Automotive Package, wprowadzający pewną elastyczność w celach na rok 2035, to udział „elektryków” w europejskiej sprzedaży ma przekroczyć 90 proc. do połowy przyszłej dekady.
Z perspektywy polskiego rynku transportowego kluczowe są dane o elektryfikacji ciężarówek. Polska, jako europejski lider logistyki, stoi przed wielkim wyzwaniem – w 2025 roku nasz rząd ogłosił programy wsparcia o wartości 2 miliardów złotych na infrastrukturę ładowania pojazdów ciężkich (HDV) oraz kolejne 2 miliardy na modernizację sieci energetycznej – pisze IEA.
Ciężarówki na prąd z prądem
Jeśli chodzi o sektor pojazdów ciężkich, to tu też rewolucja następuje szybciej, niż zakładano, zwłaszcza w Chinach, gdzie już co czwarta sprzedana ciężarówka ma napęd elektryczny. Całkowity koszt posiadania (TCO) takiego pojazdu w Chinach zrównał się z dieslem już po pięciu latach eksploatacji, głównie dzięki spadającym cenom baterii. Europa również przyspiesza w tym segmencie – liczba punktów ładowania dedykowanych wyłącznie ciężarówkom przekroczyła 1000, a nowo wprowadzone normy CO2 dla pojazdów ciężkich od lipca 2025 roku wymagają 15-procentowej redukcji emisji. Producenci tacy jak Volvo czy Renault zapowiedzieli już modele o zasięgu 600 km, co pozwala na realne wykorzystanie ich w transporcie dalekobieżnym.
Duża dynamika w sektorze akumulatorów trakcyjnych i technologii
Międzynarodowa Agencja Energii zwraca uwagę, że technologia baterii i systemów ładowania przechodzi obecnie najbardziej dynamiczny etap rozwoju. Rok 2025 przyniósł debiut pierwszych systemów o architekturze 1000 woltów oraz technologii ładowania megawatowego, co pozwala skrócić czas postoju przy ładowarce do mniej niż 10 minut. Co ciekawe, na rynku dominuje technologia LFP (litowo-żelazowo-fosforanowa), która napędza już ponad 55 proc. światowej floty „elektryków”, oferując niższe koszty i większe bezpieczeństwo kosztem nieco mniejszej gęstości energii. Innowacje nie kończą się jednak na samym magazynowaniu prądu – czytamy w Global EV Outlook.

Jednocześnie eksperci sygnalizują, że obecnie produkowane samochody stają się „pojazdami definiowanymi programowo” (SDV), gdzie centralne komputery zastępują dziesiątki rozproszonych sterowników. Pozwala to na zdalne aktualizacje (OTA) kluczowych funkcji, od systemów bezpieczeństwa ADAS po zarządzanie wydajnością baterii, co sprawia, że auto z czasem może stawać się lepsze.
Ładowanie domów to też przyszłość
Zdaniem IEA niezwykle obiecującym kierunkiem jest technologia Vehicle-to-Grid (V2G), która zmienia samochód w mobilny magazyn energii wspomagający sieć energetyczną. Pierwsze komercyjne oferty V2G dla klientów indywidualnych pojawiły się w 2025 roku w Wielkiej Brytanii, Francji i Niderlandach. Szacuje się, że właściciel auta uczestniczący w takim systemie może zarobić lub zaoszczędzić od kilkuset do ponad 700 dolarów rocznie, ładując auto w okresach niskich cen energii i oddając ją do sieci w szczytach zapotrzebowania. Choć obecnie tylko niespełna 1,5 proc. modeli posiada pełną zdolność V2G, Unia Europejska wprowadziła wymóg, by od 2027 roku wszystkie nowe ładowarki wspierały dwukierunkowy przepływ prądu.
Mimo że pierwsza połowa 2026 roku przyniosła pewne spowolnienie w USA, gdzie wygaśnięcie ulg podatkowych uderzyło w sprzedaż pod koniec ubiegłego roku, globalna flota „elektryków” oszczędza już 1,7 miliona baryłek ropy dziennie.
IEA przewiduje, że nawet bez nowych impulsów politycznych, liczba samochodów elektrycznych na drogach wzrośnie sześciokrotnie do 2035 roku, osiągając poziom 510 milionów sztuk! Te pół miliarda e-aut to nie jest już tylko kwestia ekologii, ale czystej ekonomii i bezpieczeństwa energetycznego, bo na przykład kraje takie jak Etiopia już w 2024 roku zdecydowały się na całkowity zakaz importu aut spalinowych, by ratować budżet przed kosztami importu paliw. Stoimy u progu nowej ery, w której samochód przestaje być tylko środkiem transportu, a staje się integralnym, inteligentnym elementem systemu energetycznego.
Oskar Włostowski






