MENU
Insfrastruktura ładowania

ORLEN uruchamia kolejne huby 600 kW. Są też megawatowe ładowarki

ORLEN uruchamia kolejne huby ładowania w Polsce

Na mapie ORLEN Charge pojawiły się kolejne duże huby przy głównych trasach. W Stobiecku Szlacheckim przy A1 i Sobieszczanach-Kolonii przy S19 dostępne są punkty CCS o mocy do 600 kW, a obok nich stanowiska MCS przeznaczone przede wszystkim dla elektrycznych ciężarówek.

W artykule

  • Nowe huby działają przy A1 w Stobiecku Szlacheckim oraz przy S19 w Sobieszczanach-Kolonii.
  • Najmocniejsze złącza CCS oferują do 600 kW, a system MCS w aplikacji ORLEN Charge pokazuje 1,2 MW.
  • To kolejny etap rozbudowy sieci dużych, wielostanowiskowych hubów przy najważniejszych trasach.
ORLEN uruchamia kolejne huby 600 kW. Są też megawatowe ładowarki - obraz 45
fot: ORLEN

Sieć szybkiego ładowania przy polskich trasach robi kolejny krok. Po hubach uruchamianych wcześniej m.in. w Grucznie, Olsztynku czy przy innych Miejscach Obsługi Podróżnych, ORLEN udostępnił kolejne duże lokalizacje.

Pierwsza znajduje się przy autostradzie A1 w Stobiecku Szlacheckim, w rejonie Radomska. Infrastruktura działa po obu stronach autostrady – na MOP Stobiecko Szlacheckie Wschód i Zachód. Druga lokalizacja pojawiła się na trasie S19 w Sobieszczanach-Kolonii, na południe od Lublina. Także tutaj kierowcy jadący w obu kierunkach mają dostęp do infrastruktury dużej mocy.

W aplikacji ORLEN Charge przy obu lokalizacjach widoczne są złącza CCS o mocy do 600 kW oraz MCS o mocy 1,2 MW.

huby

600 kW brzmi imponująco

W przypadku samochodów osobowych najciekawsze są stanowiska CCS. Maksymalna moc 600 kW znacznie przekracza możliwości większości obecnie sprzedawanych elektryków. Nawet bardzo szybko ładujące się samochody z instalacją 800 V najczęściej osiągają dziś wartości rzędu 250-350 kW, a tylko nieliczne nowe konstrukcje zaczynają zbliżać się do 400 kW i więcej.

Nie oznacza to jednak, że instalowanie mocniejszych urządzeń nie ma sensu. Po pierwsze daje zapas dla kolejnych generacji samochodów, a po drugie duży hub musi obsługiwać wiele pojazdów jednocześnie. Znaczenie ma więc nie tylko maksymalna wartość zapisana na ładowarce, ale również moc dostępna dla całej lokalizacji i sposób jej rozdzielania między stanowiska. Samochód, który może przyjąć maksymalnie 200 kW, podłączony do punktu 600 kW nadal będzie ładował się maksymalnie z mocą, na jaką pozwalają jego akumulator, temperatura baterii i aktualny poziom naładowania.

W Stobiecku: więcej niż samo 600 kW

Huby w Stobiecku Szlacheckim są bardziej rozbudowane, niż może sugerować pojedyncza wartość widoczna na mapie. Po każdej stronie A1 dostępne są punkty CCS o różnych mocach. Publiczne dane infrastruktury wskazują m.in. cztery stanowiska 400 kW, dwa 600 kW oraz dodatkową infrastrukturę dla transportu ciężkiego.

Najmocniejsze stanowisko wykorzystuje standard Megawatt Charging System (MCS), czyli system opracowany przede wszystkim dla elektrycznych samochodów ciężarowych. W aplikacji ORLEN Charge widnieje obecnie moc 1,2 MW. Sam ORLEN przy uruchamianiu infrastruktury informował natomiast, że instalacja w Stobiecku została przygotowana technicznie do ładowania z mocą sięgającą 1,5 MW. Różnica wynika więc z tego, że czym innym jest aktualna konfiguracja punktu widoczna dla kierowcy, a czym innym maksymalna moc, do której przygotowana jest cała infrastruktura.

Po co ciężarówce ponad megawat?

Przy samochodzie osobowym moc przekraczająca 1 MW na razie nie ma większego zastosowania. W ciężkim transporcie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Elektryczny ciągnik siodłowy może mieć akumulator o pojemności kilkuset kilowatogodzin. Ładowanie takiej baterii z mocą 150 czy 200 kW trwałoby zbyt długo, aby elektryczna ciężarówka mogła sprawnie pracować na dalekich trasach.

Stąd rozwój standardu MCS. Docelowo ma on pozwalać na przekazywanie mocy liczonej w megawatach i uzupełnianie dużej części energii podczas obowiązkowej przerwy kierowcy. To także jeden z powodów, dla których nowe huby powstają właśnie przy A1 i S19 – trasach istotnych nie tylko dla samochodów osobowych, ale także dla transportu ciężkiego.

ORLEN uruchamia kolejne huby 600 kW. Są też megawatowe ładowarki - IMG 2265

Sobieszczany to kolejny duży punkt na wschodzie Polski

Nowa lokalizacja w Sobieszczanach-Kolonii jest ciekawa również ze względu na położenie. S19 jest jednym z głównych elementów Via Carpatia, czyli korytarza północ-południe prowadzącego przez wschodnią część kraju. Według danych Ewidencji Infrastruktury Paliw Alternatywnych po obu stronach trasy znajdują się rozbudowane stacje ORLEN-u. Każda ma punkty CCS 400 kW i 600 kW oraz stanowisko o mocy 1,2 MW. Stacje zostały wpisane do rejestru Urzędu Dozoru Technicznego 8 października 2026 roku, więc to najnowsza z dużych lokalizacji w sieci.

Gruczno jako sygnał zmiany

ORLEN już wcześniej uruchomił duży hub na MOP Gruczno Zachód. Tam dla samochodów osobowych pojawiły się stanowiska umożliwiające ładowanie z mocą do 500-600 kW, a osobną część przygotowano dla ciężkiego transportu.

Jeszcze niedawno ładowarka 150 kW przy trasie była uznawana w Polsce za szybką. Później coraz częściej pojawiały się punkty 200 i 350-400 kW. Teraz w największych hubach górna granica dla CCS przesuwa się do 600 kW, a obok zaczynają działać stanowiska liczone już nie w setkach kilowatów, lecz w megawatach.

ORLEN buduje większe huby zamiast pojedynczych słupków

Zmienia się też sam sposób budowania infrastruktury. Zamiast jednej ładowarki z dwoma złączami coraz częściej powstają lokalizacje, w których kilka samochodów może uzupełniać energię jednocześnie. ORLEN Charge ma już ponad 1400 punktów ładowania w Polsce. Firma zapowiada, że do końca 2027 roku uruchomi jeszcze kilkadziesiąt nowych hubów oraz ponad sto samodzielnych stacji.

ORLEN uruchamia kolejne huby 600 kW. Są też megawatowe ładowarki - IMG 2266

To istotniejsze niż sama pogoń za rekordową mocą. Przy ruchliwej trasie kierowcy bardziej od 600 kW na jednym przewodzie potrzebują kilku lub kilkunastu stanowisk, żeby po przyjeździe nie czekać w kolejce. Nowe lokalizacje w Stobiecku Szlacheckim i Sobieszczanach-Kolonii to potwierdzenie podążania właśnie w tym kierunku. Mają obsługiwać jednocześnie wiele samochodów osobowych, a przy okazji są przygotowywane pod pojawiające się dopiero elektryczne ciężarówki. Jeszcze kilka lat temu 1,2 MW przy polskiej trasie brzmiałoby jak eksperyment. Teraz takie punkty zaczynają trafiać na normalną mapę ładowarek.

Piotr Sobczyk

REKLAMA