Dyskusja o opłacalności elektryka sprowadzała się głównie do porównania cen benzyny i energii elektrycznej. Ale ten rachunek jest znacznie bardziej złożony. Jak wynika z najnowszej analizy Consumer Coverage, w 2026 roku koszt ładowania pojazdu elektrycznego był od 66 do 70 proc. niższy niż koszt tankowania porównywalnego samochodu spalinowego. Jednocześnie całkowite roczne wydatki właściciela auta elektrycznego oszacowano średnio na 12 863 dolarów, czyli 50 tys. zł. (dane dotyczą rynku Północnoamerykańskiego- przyp. red.).
Autorzy raportu podkreślają, że sama oszczędność na energii nie daje pełnego obrazu ekonomiki użytkowania pojazdu, bo przed zakupem należy uwzględnić także koszty serwisowania, ubezpieczenia, finansowania zakupu oraz późniejszej odsprzedaży samochodu.
Czego nie mają BEV-y?
Nie oznacza to jednak, że przewaga „elektryków” w codziennej eksploatacji jest mitem. Przeciwnie. Jak przypomina Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA), samochody bateryjne mogą oferować wyraźnie niższe koszty użytkowania niż modele benzynowe. Nie wymagają one bowiem wymiany oleju silnikowego, nie posiadają wielu elementów eksploatacyjnych charakterystycznych dla aut spalinowych, takich jak świece zapłonowe, filtry oleju, układu wydechowego i wielu innych elementów, których obecność podnosi koszty produkcji i późniejszego serwisu.
Według danych przywołanych przez Consumer Coverage koszty obsługi serwisowej samochodów elektrycznych są średnio o około 50 proc. niższe niż w przypadku aut spalinowych. W analizie wskazano również, że pojazdy elektryczne zapewniają około 860 dolarów (3,3 tys. zł) rocznych oszczędności związanych z kosztami użytkowania w porównaniu z samochodami benzynowymi.
Równocześnie amerykańscy eksperci zwracają uwagę, że niższe wydatki na ładowanie i serwis elektryka nie zawsze przekładają się na niższy całkowity koszt posiadania pojazdu. Consumer Coverage przywołuje analizę, z której wynika, że średniej wielkości elektryczne sedany mogą generować nawet o 29,1 proc. wyższe roczne koszty posiadania niż ich benzynowe odpowiedniki.

Inne koszty
Jednym z głównych powodów są wydatki związane z ubezpieczeniem elektryka. Według danych cytowanych przez Consumer Coverage naprawa samochodów elektrycznych kosztuje średnio o 30 proc. więcej niż naprawa modeli benzynowych lub wysokoprężnych, a sam proces naprawy trwa przeciętnie o 14 proc. dłużej. Na wysokość składek wpływają przede wszystkim kosztowne baterie, specjalistyczne części oraz bardziej skomplikowane procedury naprawcze.
Jak wskazuje amerykańskie National Association of Insurance Commissioners (NAIC), wyższe składki ubezpieczeniowe dla elektryka wynikają przede wszystkim z wartości pojazdu, kosztów specjalistycznych napraw oraz potencjalnych wydatków związanych z wymianą akumulatorów. Jednocześnie eksperci zaznaczają, że nie ma jednej uniwersalnej stawki dla wszystkich samochodów elektrycznych. Ostateczna wysokość składki zależy od modelu auta, historii kierowcy, miejsca zamieszkania, zakresu ochrony oraz wysokości udziału własnego.
Sprawdź, zanim kupisz
Dlatego Consumer Coverage rekomenduje uzyskanie indywidualnej wyceny ubezpieczenia jeszcze przed zakupem samochodu. Jak podkreślają autorzy raportu, „kierowcy powinni brać pod uwagę przebieg, sposób ładowania, typ pojazdu, koszty ubezpieczenia elektryka oraz lokalne ceny energii elektrycznej”, ponieważ dopiero zestawienie wszystkich tych elementów pozwala rzetelnie porównać całkowite koszty użytkowania auta.
Znaczenie kosztów energii może dodatkowo wzrosnąć w warunkach niestabilnych cen paliw. Reuters zwraca uwagę, że we wrześniu 2026 roku ceny benzyny w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 7,1 proc., przyczyniając się do wzrostu inflacji konsumenckiej. Cytowany przez agencję profesor ekonomii z Loyola Marymount University, Sung Won Sohn, ocenił, że „ludzie zwracają uwagę na żywność i energię. To właśnie te wydatki odczuwają każdego dnia”. Rosnące ceny paliw mogą sprawiać, że oszczędności wynikające z ładowania samochodu energią elektryczną będą dla części kierowców jeszcze bardziej odczuwalne.
W praktyce oznacza to, że odpowiedź na pytanie, czy „elektryk” jest tańszy od samochodu spalinowego, brzmi dziś: to zależy. Niższy koszt energii i serwisu przemawia na korzyść samochodów elektrycznych, ale wyższe składki ubezpieczeniowe, utrata wartości pojazdu czy koszty finansowania mogą znacząco zmienić końcowy wynik. Coraz częściej o opłacalności nie decyduje więc sam rodzaj napędu, lecz indywidualny sposób użytkowania auta i lokalne warunki ekonomiczne.
Oskar Włostowski
