W skrócie:
- Standardy bezpieczeństwa wymuszają na producentach działania
- Potwierdzeniem największa akcja przywoławcza w historii chińskiej motoryzacji obejmująca 4 mln aut
- Prawie 3 mln z „puli”, to modele Tesli, ale chińskie modele też się „załapały”
- Powód? Awaryjne otwieranie drzwi i kłopot z tym systemem związany
- Problem dotyczy również rynku europejskiego i europejskich producentów. I nie chodzi tylko o drzwi
Miliony aut do poprawki
Bodaj największa akcja przywoławcza w historii chińskiej motoryzacji to dowód na to, jak gwałtownie zmienia się krajobraz bezpieczeństwa w elektromobilności. Państwowa Administracja Regulacji Rynku (SAMR) ogłosiła, że Tesla oraz osiem innych producentów muszą skontrolować łącznie około 4,3 mln samochodów z powodu ryzyka związanego z awaryjnymi mechanizmami otwierania drzwi.
Jak podaje serwis CarTechnology, problem dotyczy sytuacji, w których po poważnym wypadku i utracie zasilania mechaniczne (i awaryjne – przyp. red.) klamki mogą być trudne do odnalezienia lub obsługi zarówno przez pasażerów, jak i ratowników.

Skala działań jest bezprecedensowa. Tesla odpowiada za największą część kampanii – około 2,98 mln egzemplarzy modeli Model 3, Model Y, Model S i Model X, produkowanych zarówno w Chinach, jak i importowanych. Według komunikatu SAMR, „mechaniczne awaryjne zwolnienia mogą być trudne do zidentyfikowania po poważnej kolizji”, co może opóźnić ewakuację lub utrudnić dostęp służbom ratunkowym.
Tesla zapowiedziała, że w ramach działań serwisowych wprowadzi wyraźne oznaczenia awaryjnych mechanizmów oraz wdroży aktualizację OTA, która po kolizji automatycznie opuści szyby, dając dodatkową możliwość wydostania się z pojazdu. To rozwiązanie, jak podkreślają chińscy regulatorzy, ma znaczenie w samochodach, w których tradycyjne klamki zastąpiono układami elektronicznymi lub wysuwanymi panelami – pisze serwis Bloomberg.
Lokalni producenci też muszą sprawdzić auta
Podobne działania muszą podjąć inni producenci. Xiaomi wezwie do serwisów około 390 tys. egzemplarzy sedana SU7 z rocznika 2024, aktualizując „logikę” awaryjnego odblokowania drzwi i sterowania szybami oraz dodając oznaczenia ostrzegawcze. Leapmotor skontroluje 371 tys. aut C11 i C01, a Xpeng – 264 tys. modeli G6, P7+ i X9. Zeekr obejmie akcją 92,6 tys. egzemplarzy modeli 007 i X. W przypadku Chery, Dongfenga, Arcfoxa i FAW działania obejmują m.in. poprawę oznaczeń, wymianę osłon mechanicznych zwolnień oraz dodanie etykiet ostrzegawczych – wylicza Car News China.

Choć większość działań wydaje się prosta – często sprowadza się do aktualizacji oprogramowania lub dodania oznaczeń – ich znaczenie jest fundamentalne. Chiny przygotowują się do wprowadzenia nowych regulacji dotyczących systemów otwierania drzwi (pisaliśmy o tym na początku roku na Elektromobilni.pl). Od 2027 roku kraj stanie się pierwszym rynkiem, który szeroko ograniczy stosowanie chowanych lub wysuwanych klamek w obecnej formie.
To rozwiązania, które spopularyzowała Tesla, a za nią wielu chińskich producentów. Problem jest prosty: jeśli po wypadku samochód traci zasilanie, elektroniczna klamka może przestać działać. Mechaniczne awaryjne zwolnienie ma być zabezpieczeniem, ale w praktyce bywa trudne do odnalezienia w stresie, ciemności czy zadymieniu – oceniają eksperci ds. bezpieczeństwa pojazdów.
Problem, który dostrzegają inni
Co istotne, dyskusja o bezpieczeństwie klamek nie dotyczy wyłącznie Chin. Amerykańska NHTSA potwierdziła, że analizuje ryzyko związane z elektronicznymi mechanizmami otwierania drzwi i rozważa nowe wymogi bezpieczeństwa. Jak podaje CarTechnology, regulator zaznaczył jednak, że producenci nie zgłosili planów wdrożenia podobnej akcji przywoławczej w USA. Temat powraca po serii wypadków, w których ratownicy mieli trudności z otwarciem drzwi w uszkodzonych pojazdach elektrycznych.
Znaczenie chińskiej akcji jest tym większe, że tamtejszy rynek EV jest dziś największy na świecie. Według danych ElectricVehicle Sales, w lipcu samochody typu NEV odpowiadały za 60,4 proc. sprzedaży nowych aut w Chinach – to 1,56 mln egzemplarzy. Kraj staje się również globalnym centrum eksportu: w lipcu wysłano za granicę 553 tys. pojazdów elektrycznych, o 145,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Ponad połowa chińskiego eksportu samochodów to dziś EV. Wraz z ekspansją chińskich marek w Europie, Azji Południowo-Wschodniej czy Australii, lokalne regulacje dotyczące bezpieczeństwa mogą zacząć wpływać na globalne standardy projektowania pojazdów – analizuje Electric Cars Report.

Warto zauważyć, że to nie jedyna duża akcja Tesli w Chinach. Osobno ogłoszono kampanię obejmującą 2,74 mln egzemplarzy Modelu 3 i Modelu Y, dotyczącą systemu monitorowania kierowcy. Regulator uznał, że dotychczasowy system, oparty częściowo na wykrywaniu momentu obrotowego na kierownicy, nie spełnia lokalnych wymogów. Tesla zapowiedziała aktualizację OTA, która włączy do monitorowania kamerę wewnętrzną. Łącznie, jak podaje ElectricVehicle Sales, działania serwisowe Tesli i innych producentów ogłoszone w ostatnich tygodniach obejmują ponad siedem milionów pojazdów.
Europa też reaguje – ostatnie akcje serwisowe
W Europie również nie brakuje nowych kampanii przywoławczych, choć ich skala jest mniejsza niż w Chinach. W ostatnich miesiącach Audi poinformowało o konieczności skontrolowania niemal 20 tys. egzemplarzy modeli e‑tron z powodu ryzyka odłączenia pedału hamulca od wzmacniacza, co – jak podaje InsideEVs – „może uniemożliwić działanie hamulców zasadniczych”.
Mercedes wezwał do serwisów ponad 3,5 tys. egzemplarzy elektrycznej klasy G (G580 z EQ Technology) z powodu poluzowanych śrub mocujących koła. Lucid ogłosił dwie akcje: pierwszą dotyczącą modelu Air Pure, w którym „wewnętrzne komponenty inwertera mogą ulec uszkodzeniu, prowadząc do przerw sygnału i utraty mocy”, oraz drugą obejmującą tysiące egzemplarzy SUV-a Gravity z powodu wadliwych tylnych pasów bezpieczeństwa. Jeep z kolei skontroluje ponad 11 tys. egzemplarzy elektrycznego Wagoneera S z powodu problemów z siłownikiem klapy bagażnika.

Także w Azji i Australii również pojawiają się nowe „wezwania”. Toyota ogłosiła w Japonii akcję obejmującą 4,8 tys. egzemplarzy bZ4X, RZ i Solterry, a w Australii – 1,1 tys. bZ4X i cztery egzemplarze RZ. To echo wcześniejszych działań w USA, gdzie Toyota musiała skontrolować ponad 94 tys. elektrycznych SUV‑ów z powodu problemów z układem ogrzewania.
Wnioski
Wszystkie te działania pokazują, że globalny rynek EV dojrzewa, a producenci – niezależnie od kraju – muszą reagować na nowe wyzwania związane z bezpieczeństwem, oprogramowaniem i konstrukcją pojazdów. Wraz z rosnącą liczbą aut elektrycznych na drogach rośnie też odpowiedzialność za ich niezawodność, a regulatorzy coraz częściej patrzą na branżę nie przez pryzmat innowacji, lecz ryzyka.
Oskar Włostowski







