Luksus w segmencie SUV

Brytyjska ikona motoryzacji teraz na prąd. Range Rover Electric ma 550 KM i wielką baterię

Range Rover Electric będzie dostępny zarówno z krótkim, jak i długim rozstawem osi. Moc ładowania, to 350 kW.
Źródło zdjęcia: JLR

Elektryfikacja dotarła już do najbardziej luksusowych SUV-ów. Porsche sprzedaje Cayenne Electric, Mercedes ma elektryczną Klasę G, a Bentley za chwilę pokaże Torcala. Teraz do tej grupy dołącza Range Rover z pierwszą w swojej historii wersją całkowicie elektryczną.

W skrócie:

  • Range Rover debiutuje z pierwszą w swojej historii wersją całkowicie elektryczną
  • Ikona brytyjskiej motoryzacji imponuje nie tylko luksusowym wykończeniem
  • Parametry? 550 KM, moment obrotowy 850 Nm, bateria o pojemności 118,5 kWh i ładowanie z mocą do 350 kW
  • Oficjalny zasięg to ok. 600 kilometrów, w rzeczywistym użytkowaniu, to ok. 530 kilometrów
  • Polskich cen jeszcze nie ma. W Wielkiej Brytanii auto wyceniono na 154 tys. funtów, czyli ok. 780 tys. zł

Range Rover: elektryfikacja „dopadła” ikonę

Jeszcze kilka lat temu duży, ciężki i luksusowy SUV mógł wydawać się jednym z ostatnich samochodów, które porzucą silnik spalinowy. Rynek szybko się jednak zmienił. Elektryczne Porsche Cayenne jest już dostępne w Polsce i kosztuje od 446 000 zł, a topowa odmiana Turbo rozwija aż 1156 KM.

Mercedes oferuje elektryczną Klasę G, natomiast 23 września Bentley zaprezentuje Torcala – swój pierwszy seryjny samochód elektryczny i jednocześnie nowego SUV-a pozycjonowanego poniżej Bentaygi. Range Rover również jest już gotowy.

Pierwszy Range Rover bez silnika spalinowego

Range Rover Electric wykorzystuje dwa synchroniczne silniki z magnesami trwałymi, po jednym na każdej osi. Każdy rozwija 260 kW, natomiast maksymalna moc całego układu wynosi 550 KM, a moment obrotowy 850 Nm.
To nie jest przy tym osobny model zbudowany od podstaw wyłącznie jako elektryk. Samochód korzysta z elastycznej architektury zastosowanej również w pozostałych Range Roverach i będzie powstawał obok wersji spalinowych oraz hybryd plug-in w fabryce w Solihull.

Dzięki temu producent może oferować ten sam model z kilkoma rodzajami napędu, zamiast zastępować dotychczasowego Range Rovera nowym elektrykiem. Z zewnątrz trudno odróżnić wersję elektryczną od spalinowej.

118,5 kWh i prawie 600 km zasięgu

Duży samochód wymaga dużej baterii. Akumulator ma 118,5 kWh pojemności i składa się z 344 ogniw pryzmatycznych ułożonych w dwóch warstwach. Instalacja pracuje przy napięciu 800 V.
Maksymalny zasięg według WLTP wynosi 599 km. JLR podaje także własną wartość odnoszącą się do rzeczywistego użytkowania – około 535 km.

Podczas dłuższej podróży ważniejsza może być jednak szybkość uzupełniania energii. Range Rover Electric może ładować się prądem stałym z mocą do 350 kW. Według producenta przejście od 10 do 80% zajmuje około 22 minuty, a 10-minutowy postój może zwiększyć zasięg nawet o 220 km WLTP.

Pod tym względem nowy model trafia w podobne rejony co najmocniejsi konkurenci. Dla porównania elektryczne Cayenne korzysta z instalacji 800 V, a jego maksymalny zasięg – zależnie od wersji – przekracza 600 km WLTP.

Elektryk nadal ma radzić sobie poza asfaltem

Range Rover nie chciał przy tym stworzyć wyłącznie luksusowego auta do jazdy po mieście. Elektryczna odmiana zachowuje rozwiązania związane z jazdą terenową.

System zarządzania trakcją kontroluje pracę silników co 50 milisekund, a napęd może bardzo szybko zmieniać sposób przekazywania momentu między osiami. Samochód może ruszać na wzniesieniach o nachyleniu do 33 stopni i pokonywać podjazdy sięgające 45 stopni.

Ciekawostek technicznych jest zresztą więcej. Przed premierą prototypy przejechały ponad 1,5 mln km, a przy projekcie zgłoszono ponad 300 patentów – więcej niż przy jakimkolwiek wcześniejszym pojedynczym modelu marki. Każdy samochód ma też cyfrowy model baterii analizujący dane z ponad 900 punktów diagnostycznych, a system ThermAssist ma w odpowiednich warunkach zwiększać zasięg nawet o 40 km i ograniczać zużycie energii na ogrzewanie o 40%.

Duże zmiany zaszły też po stronie produkcji. Zakład w Solihull został przystosowany do równoległego montażu aut elektrycznych, hybrydowych i spalinowych. Nowe kompetencje związane z elektryfikacją zdobyło tam 9000 pracowników, a kolejnych 1500 przeszkolono w innych zakładach JLR w regionie West Midlands. Pierwszy etap modernizacji objął 40 tys. m² powierzchni i pochłonął ponad dwa miliony godzin prac. Powstało 13 linii do produkcji akumulatorów i elektrycznych zespołów napędowych, 9 km przenośników oraz 182 km przewodów zasilających i transmisyjnych.

Zamówienia już ruszyły

Range Rover Electric będzie dostępny zarówno z krótkim, jak i długim rozstawem osi. Gama obejmie wersje SE, HSE, Autobiography, SV, SV Ultra i SV Black. Na początek pojawi się również First Edition ograniczona do 2500 egzemplarzy na cały świat.

Polskich cen na razie nie podano. W Wielkiej Brytanii podstawowy Range Rover Electric kosztuje od 154 070 funtów, czyli około 780 tys. zł, a First Edition od 157 610 funtów, czyli około 797 tys. zł. Nie oznacza to oczywiście, że polski cennik będzie prostym przeliczeniem tych kwot.

Samochody, które jeszcze niedawno wydawały się naturalnym miejscem dla dużych silników V8, stają się więc kolejnym polem rywalizacji napędów elektrycznych. Choć w tym wypadku klienci póki co mają wybór. Wersja spalinowa zostaje w gamie. Czy elektryczna zdobędzie popularność? Niewykluczone – pamiętajmy, że napęd EV zapewnia niezwykłą ciszę w środku. To wyjątkowo ważny aspekt w klasie najbardziej luksusowych pojazdów.

Piotr Sobczyk

REKLAMA