W skrócie:
- ORLEN może zwiększać wykorzystanie olejów roślinnych i zużytych olejów spożywczych przy produkcji paliw w Płocku
- Otrzymany certyfikat pozwala zaliczać powstające biokomponenty do realizacji unijnych celów dotyczących odnawialnej energii w transporcie
- Sprawdzane jest m.in. pochodzenie surowca i cały łańcuch jego przetwarzania
- Warto pamiętać, że nie każdy produkt określany jako biopaliwo może automatycznie zostać zaliczony do wymaganych przez UE udziałów energii odnawialnej
ORLEN wykorzystuje odnawialne surowce
To wszystko może i brzmi mocno technicznie, ale sens najnowszej informacji z Płocka jest stosunkowo prosty. ORLEN chce część surowca naftowego wykorzystywanego przy produkcji paliw zastępować surowcami odnawialnymi, takimi jak olej rzepakowy czy zużyty olej posmażalniczy. Teraz koncern dostał dokument potwierdzający, że może robić to zgodnie z europejskimi zasadami i uwzględniać powstałe biokomponenty przy realizacji celów dotyczących odnawialnej energii w transporcie.
Chodzi o certyfikat KZR INiG, wydawany w ramach systemu uznawanego przez Komisję Europejską. Sprawdzane jest m.in. pochodzenie surowca i cały łańcuch jego przetwarzania. To istotne, bo nie każdy produkt określany jako biopaliwo może automatycznie zostać zaliczony do wymaganych przez UE udziałów energii odnawialnej.
Ropa i olej roślinny trafiają do tej samej instalacji
ORLEN wykorzystuje technologię współuwodornienia. Zamiast budować osobną instalację wyłącznie dla biosurowców, niewielka ich część jest dodawana do tradycyjnego wsadu rafineryjnego i przetwarzana razem z nim.
Obecnie biosurowce mogą stanowić do 3,5% wsadu. Przy tej skali płocka rafineria jest w stanie przerabiać około 100 tys. ton materiału odnawialnego rocznie. W lipcu przeprowadzono jednak próby ze zwiększeniem jego udziału do 5%. Testy zakończyły się powodzeniem i po przeprowadzeniu potrzebnych modernizacji roczne możliwości mają wzrosnąć do około 150 tys. ton.
W grę wchodzą przede wszystkim oleje roślinne, w tym rzepakowy, oraz UCO, czyli zużyte oleje kuchenne i posmażalnicze. ORLEN chce rozszerzać listę surowców także o oleje otrzymywane m.in. z lnianki siewnej i gorczycy.
Dla kierowcy nie oznacza to pojawienia się na stacji nowego rodzaju benzyny czy oleju napędowego z osobnym pistoletem. Biokomponent staje się częścią gotowego paliwa, podobnie jak już dziś bioetanol jest składnikiem benzyny, a estry mogą być dodawane do oleju napędowego.
Biopaliwa będą potrzebne w coraz większych ilościach
Za inwestycjami stoi nie tylko chęć zmniejszenia zużycia ropy. Unia Europejska mocno podnosi wymagania dotyczące ograniczania emisji z transportu.
Dyrektywa RED III daje państwom członkowskim dwa główne sposoby realizacji celu na 2030 r.: osiągnięcie 29% udziału energii odnawialnej w końcowym zużyciu energii w transporcie albo zmniejszenie emisyjności tego sektora o 14,5%.
Obejmuje to nie tylko biopaliwa, ale również energię elektryczną z OZE, wodór i inne paliwa odnawialne.
Przygotowywane w Polsce przepisy wdrażające RED III zakładają dojście do 29% udziału OZE w transporcie w 2030 r. Projekt zwiększa również znaczenie biopaliw zaawansowanych i paliw produkowanych z surowców, które nie muszą konkurować bezpośrednio z produkcją żywności.

To tłumaczy, dlaczego ORLEN rozwija kilka różnych technologii jednocześnie, zamiast ograniczać się do tradycyjnych biokomponentów dodawanych do paliwa.
W Płocku działa już duża instalacja HVO
Znacznie większym przedsięwzięciem jest uruchomiona w maju 2026 r. instalacja HVO w Płocku. Kosztowała ponad 800 mln zł i może produkować około 300 tys. ton biopaliw rocznie.
HVO, czyli uwodorniony olej roślinny, różni się od klasycznego biodiesla FAME. W procesie wykorzystuje się m.in. oleje roślinne i odpadowe tłuszcze, które poddawane są obróbce z użyciem wodoru. Powstający produkt może być wykorzystywany jako składnik paliw, a odpowiednio przygotowane HVO może również funkcjonować jako samodzielne paliwo do przystosowanych silników Diesla.
Nowa instalacja ma też znaczenie dla lotnictwa. ORLEN przygotowuje w Płocku infrastrukturę do magazynowania i transportu HEFA, czyli biokomponentu wykorzystywanego do produkcji zrównoważonego paliwa lotniczego SAF. W planach są m.in. dwa zbiorniki po 5000 m sześc. oraz połączenia z instalacjami komponowania paliwa lotniczego i bocznicą kolejową. Zakończenie tych prac przewidziano na pierwszy kwartał 2028 r.
Biopaliwo ma powstawać także ze słomy
Drugi duży kierunek rozwijany jest w Jedliczu. ORLEN Południe buduje tam kompleks do produkcji bioetanolu drugiej generacji. Różnica w stosunku do tradycyjnego bioetanolu jest istotna: zamiast wykorzystywać surowiec przeznaczony przede wszystkim do produkcji żywności, instalacja ma przerabiać materiał lignocelulozowy, przede wszystkim słomę zbóż.
Według wcześniejszych założeń do zakładu ma trafiać około 150 tys. ton słomy rocznie, z której można wyprodukować około 25 tys. ton bioetanolu. Produkt będzie mógł następnie trafiać do benzyny jako biokomponent.
W Trzebini ORLEN Południe prowadzi z kolei produkcję biokomponentów z olejów posmażalniczych i tłuszczów zwierzęcych. Działająca tam instalacja została zaprojektowana na produkcję 30 tys. ton estrów drugiej generacji rocznie.
ORLEN szuka surowców również na polskich polach
Problemem nie jest jednak wyłącznie zbudowanie instalacji. Trzeba jeszcze zapewnić wystarczającą ilość surowca, najlepiej takiego, który można pozyskać lokalnie i którego wykorzystanie spełnia wymagania dotyczące zrównoważonego rozwoju.
Dlatego ORLEN rozpoczął w 2026 r. współpracę z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu nad uprawą lnianki siewnej. Roślina może rosnąć na słabszych glebach, lepiej radzi sobie w trudniejszych warunkach i potencjalnie może dostarczać oleju do produkcji zaawansowanych biopaliw. Badania mają odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy można wykorzystać ją na większą skalę bez wypierania podstawowych upraw żywnościowych.
To element szerszej strategii. ORLEN deklaruje rozwój HVO, współuwodornienia, biopaliw z olejów odpadowych, bioetanolu lignocelulozowego oraz biometanu. Do 2030 r. nowe przedsięwzięcia mają zwiększyć produkcję biopaliw grupy o około 500 tys. ton rocznie.
Certyfikat dla płockiej rafinerii jest więc elementem znacznie większego programu. Dla ORLENU najważniejsze jest teraz równoległe zwiększanie mocy produkcyjnych i zapewnienie dostępu do odpowiednich biosurowców.
Dla rynku paliw oznacza to natomiast, że udział komponentów odnawialnych będzie stopniowo rósł także w tradycyjnych paliwach używanych przez samochody spalinowe.
Piotr Sobczyk







