Znikający efekt świeżości

542 premiery w pięć miesięcy! Chińskie marki zaczynają mieć problem z narzuconym tempem

Dla kupującego taki wyścig oznacza przede wszystkim więcej samochodów i coraz ostrzejszą konkurencję cenową
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Chiński rynek motoryzacyjny doszedł do punktu, w którym nowość potrafi przestać być nowością po kilku miesiącach. Od stycznia do maja 2026 r. naliczono tam aż 542 premiery, aktualizacje samochodów, nowe generacje, zmiany napędowe, czy zaledwie kosmetyczne poprawki. Coraz więcej efektów tego wyścigu widzimy również w polskich salonach.

W skrócie:

  • Chińczycy narzucili szalone tempo premier aut
  • Od stycznia do maja naliczono aż 542 przypadków wliczając w to aktualizacje – podał wiceprezes BYD
  • To 108 miesięcznie i średnio 3,6 każdego dnia!
  • Efekt? Już po kilku miesiącach modele tracą efekt świeżości

Premiery intensywne jak deszcz

Trzy lub cztery nowe samochody każdego dnia. Brzmi jak statystyka z dużych międzynarodowych targów, ale w Chinach takie tempo utrzymywało się przez kilka miesięcy. He Zhiqi, wiceprezes BYD, podał, że od stycznia do maja 2026 r. na tamtejszym rynku naliczono 542 premiery. To 108 miesięcznie i średnio 3,6 każdego dnia.

Liczbę trzeba jednak dobrze rozumieć. Nie oznacza ona, że chiński przemysł w pięć miesięcy stworzył od podstaw 542 zupełnie różne samochody. Statystyka obejmuje zarówno całkowicie nowe konstrukcje i nowe generacje, jak i coroczne modernizacje, zmiany konfiguracji, nowe odmiany napędowe czy nawet bardziej kosmetyczne aktualizacje. Według jednego z zestawień mniej niż 20% tej puli stanowiły naprawdę nowe lub gruntownie zmienione konstrukcje.

Nowy samochód jest nowy przez trzy miesiące

Nawet po takim zastrzeżeniu skala pozostaje ogromna. He Zhiqi zwraca uwagę, że opracowanie całkowicie nowego samochodu może kosztować ponad 1 mld juanów (ponad 550 mln zł) i trwać ponad dwa lata, podczas gdy zainteresowanie po premierze często nie utrzymuje się nawet przez trzy miesiące. Kolejna fala nowości bardzo szybko spycha wcześniejszy model z pierwszych stron serwisów i ekranów klientów.

Najlepszym symbolem sytuacji stał się 16 lipca, nazwany przez chińskie media motoryzacyjne „Crazy Thursday”. Jednego dnia odbyło się osiem dużych wydarzeń producentów. Pokazano lub wprowadzono m.in. odświeżone Li Auto L6, Xpeng MONA L03, IM LS9, Wulinga Starlight L czy nowości Leapmotor. Obok premier samochodów odbywały się również prezentacje nowych technologii. Nie jest to wyłącznie pokaz siły chińskiego przemysłu. To również efekt bardzo ostrej walki o tego samego klienta.

Sam rynek przestał rosnąć tak jak wcześniej

Problem polega na tym, że podaż nowych samochodów rośnie szybciej niż popyt. Chiński rynek, który przez lata przyzwyczaił producentów do ogromnego wzrostu, mocno wyhamował. W lipcu 2026 r. sprzedaż detaliczna samochodów osobowych w Chinach spadła o ponad 20% rok do roku, a spadki trwały już dziesiąty miesiąc z rzędu. Jednocześnie eksport samochodów z Chin bardzo szybko rośnie.

To ważna część odpowiedzi na pytanie, dlaczego chińskie marki tak mocno interesują się Europą. Jeżeli na rodzimym rynku coraz trudniej zdobyć dodatkowego klienta, producenci muszą szukać sprzedaży poza Chinami. Rywalizacja, która wcześniej rozgrywała się głównie między Szanghajem, Pekinem czy Shenzhen, coraz częściej przenosi się więc również do europejskich salonów. Widać to wyjątkowo dobrze w Polsce.

Jeszcze niedawno tych marek tutaj nie było

Na początku 2026 r. do sprzedaży w Polsce wszedł Exlantix, należący do koncernu Chery. Marka zaczęła od dwóch elektrycznych samochodów: limuzyny ES za 329 900 zł i dużego SUV-a ET za 349 900 zł. Oba mają napęd na cztery koła, moc 480 KM i instalację 800 V.

Wiosną doszedł kolejny duży gracz. Changan rozpoczął oficjalną sprzedaż w Polsce wraz z marką Deepal. Oferta objęła benzynowe SUV-y CS55 Plus i CS75 Plus oraz elektryczne Deepal S05 i S07. Dzisiaj CS55 Plus kosztuje katalogowo 129 900 zł, natomiast elektryczny Deepal S05 startuje od 169 900 zł.

Na tym nie koniec. W sierpniu do Polski weszła Denza, czyli należąca do BYD marka celująca znacznie wyżej cenowo. Aktualna oferta obejmuje elektryczne kombi Z9GT od 526 320 zł, luksusowego vana D9 od 394 700 zł oraz terenowo stylizowanego SUV-a BAO 5 z hybrydą plug-in o mocy 544 KM, wycenionego od 359 040 zł.

Te, które już są w Polsce, też nie zwalniają

Jeszcze lepiej tempo zmian widać jednak nie po liczbie nowych znaczków na salonach, lecz po tym, jak szybko rozrastają się poszczególne gamy. Omoda i Jaecoo zaczynały w Polsce od kilku SUV-ów, a dzisiaj oferują już m.in. Omodę 5, E5, Omodę 7 Super Hybrid i Omodę 9 Super Hybrid oraz Jaecoo 5, 7 i 8 w kilku odmianach napędowych. Sama Omoda 7 Super Hybrid kosztuje od 169 900 zł, natomiast Jaecoo 8 Super Hybrid od 219 900 zł.

542 premiery w pięć miesięcy! Chińskie marki zaczynają mieć problem z narzuconym tempem - Chinskie premiery 3

Podobną drogą idzie BYD. W polskiej ofercie można obecnie znaleźć miejskiego Dolphina Surf, Atto 2, Atto 2 DM-i, Seala, Sealiona 5 i 7, Seal U DM-i, Seal 5 DM-i czy Seal 6 DM-i wraz z wersją Touring. Kolejną nowością jest Dolphin G DM-i, który też jest już na rynku.

To dobrze pokazuje różnicę między chińskimi producentami a tradycyjnym europejskim cyklem modelowym. W przypadku wielu uznanych marek jedna generacja samochodu pozostaje na rynku przez sześć, siedem lub nawet osiem lat, z jednym większym liftingiem w połowie życia. Chińczycy potrafią w tym czasie nie tylko przeprowadzić kilka aktualizacji, ale również zbudować całą nową rodzinę modeli.

Polacy już te samochody kupują

Nie byłoby takiego napływu nowości, gdyby auta z Chin pozostawały rynkową ciekawostką. W lipcu 2026 r. w Polsce zarejestrowano 8719 nowych chińskich samochodów osobowych, czyli o 110,7% więcej niż rok wcześniej. Ich udział w całym rynku osiągnął rekordowe 15,5%. Jeszcze w czerwcu było to 14,9%, a po pierwszych pięciu miesiącach roku 12,2%.

542 premiery w pięć miesięcy! Chińskie marki zaczynają mieć problem z narzuconym tempem - Uzywane elektryki MG zs elektryk otomoto 1
Źródło: otomoto

MG ZS znalazło się już nawet w czołówce samochodów wybieranych przez klientów indywidualnych. Od stycznia do lipca zarejestrowali oni 3125 egzemplarzy tego modelu, o 48,6% więcej niż rok wcześniej. Z kolei Omoda zanotowała w tym okresie największy procentowy wzrost spośród marek znajdujących się w pierwszej piętnastce polskiego rynku – 111,17%.

542 premiery w pięć miesięcy! Chińskie marki zaczynają mieć problem z narzuconym tempem - Chinskie premiery 2

Szybki rozwój oferty przestaje więc być wyłącznie chińskim zjawiskiem. Coraz częściej polski klient, który wraca do salonu po kilku miesiącach, może znaleźć obok znanego już modelu nową wersję napędową, większego brata albo wręcz kolejną markę tego samego koncernu.

Większy wybór ma też drugą stronę

Dla kupującego taki wyścig oznacza przede wszystkim więcej samochodów i coraz ostrzejszą konkurencję cenową. Producenci muszą szybko poprawiać wyposażenie, zasięg, multimedia czy osiągi, bo konkurent może odpowiedzieć nowym modelem niemal natychmiast.

Ale jest też druga strona. Jeżeli samochód już po kilku miesiącach dostaje następcę, zmieniony akumulator albo znacznie bogatszą wersję w podobnej cenie, szybciej może się starzeć i tracić na wartości – co wpływa np. na oferty najmu długoterminowego. Do tego dochodzi pytanie, ile z dzisiejszych chińskich marek utrzyma w Europie sieć sprzedaży i serwisu przez następne kilkanaście lat. Chińska ekspansja nie zwalnia, ale ma też swoje problemy.

Piotr Sobczyk

REKLAMA