MENU
Elektryfikacja napędzana bezpieczeństwem

Paliwo drożeje i Azja wybiera prąd. Laos zakazał importu spalinowych „osobówek”!

W praktyce zakaz importu aut spalinowych jest subsydium dla producentów tanich „elektryków”, czyli głównie Chin
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Laos jako pierwszy kraj na świecie z dnia na dzień zablokował import nowych aut spalinowych, zmuszając rynek do przejścia na elektryki. W cieniu konfliktu na Bliskim Wschodzie i rosnących cen ropy to nie tylko polityczny eksperyment, ale ważna lekcja dla innych państw uzależnionych od paliw.

W skrócie:

  • Laos jest pierwszym krajem, który z dnia na dzień zakazał importu osobowych aut spalinowych
  • Obok zakazu pojawiły się zachęty. EV-y poniżej 50 tys. USD są np. zwolnione z akcyzy
  • Regulacje nie dotyczą sprzętu ciężkiego wykorzystywanego np. w budownictwie czy importu ciężarówek
  • Azjatycki kraj jest całkowicie zależny od paliw kopalnych za to ma nadwyżki prądowe z funkcjonujących hydroelektrowni
  • W tle decyzji władz kraju rachunek ekonomiczny w związku ze stale rosnącymi cenami paliw na rynku

Laos musi postawić na elektryki

Laos zrobił coś, czego nie odważył się jeszcze żaden kraj – z dnia na dzień odciął rynek od nowych samochodów spalinowych. Od 1 czerwca 2026 r. import benzynowych i wysokoprężnych aut osobowych został zawieszony, a – jak podaje Electrek – „niemal każdy nowy samochód dopuszczony do importu musi być elektryczny”. To najbardziej radykalny mandat elektryfikacyjny na świecie, choć wcale nie wynika z ekologicznego entuzjazmu kierowców.

Rząd w Wientianie kieruje się czystą ekonomią. Laos niemal w całości opiera energetykę na hydroelektrowniach, a jednocześnie importuje „każdą kroplę paliwa, którą spalają jego samochody” – zauważają branżowe media. To paliwo trzeba kupować za waluty, których kraj permanentnie potrzebuje. Każdy „elektryk” oznacza więc jazdę na krajowej energii zamiast na drogim, importowanym dieslu – piszą tamtejsze media.

Dlatego obok zakazu pojawiły się zachęty. EV-y poniżej 50 tys. dolarów są zwolnione z akcyzy, obniżono opłaty rejestracyjne, a firmy transportowe muszą osiągnąć 10‑procentowy udział aut elektrycznych do końca roku. W kwietniu podpisano też porozumienie z 27 partnerami publicznymi i prywatnymi dotyczące budowy stacji ładowania, punktów wymiany baterii i platformy cyfrowej dla kierowców.

Chińska luka, chińskie rozwiązanie

W praktyce zakaz importu aut spalinowych jest subsydium dla producentów tanich „elektryków”, czyli głównie Chin. Według analiz chiński eksport EV-ów do ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej) osiągnął w czerwcu wartość 1,2 mld dolarów, a Laos odnotował rekordowe wolumeny. Swoją pozycję wzmacnia też VinFast, który rozwija w regionie platformę Xanh SM dla taksówek.

Oczywiście Laos jest ekstremalnym przypadkiem, ale kierunek jest wspólny dla całej Azji Południowo‑Wschodniej. Kambodża zniosła cła na EV, a region traktuje elektryfikację przede wszystkim jako narzędzie bezpieczeństwa energetycznego. „Kiedy twoja elektryczność jest krajową hydroenergią, a benzyna kupowana jest za deficytowe dolary, zakaz aut spalinowych przestaje być radykalny i zaczyna wyglądać jak arytmetyka” – podsumowuje portal.

Ceny ropy znów rosną – i znów zmieniają zachowania

W tle laotańskiej rewolucji trwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Po ataku na Iran ceny baryłki ponownie wspięły się w okolice 90 USD. Wzrost cen paliw błyskawicznie odbił się na zrachowaniach kierowców w Chinach, które Reuters opisuje jako „coraz mniej zależne od ropy”.

Według danych Ministerstwa Transportu już połowa chińskich taksówek jest elektryczna, a w największych miastach niemal 100 proc. W maju wykonano 3,05 mld przejazdów taksówkami i autami z wypożyczalni. To o 6 proc. więcej niż rok wcześniej, po rozpoczęciu wojny z Iranem. Co ważne, mimo wzrostu cen benzyny, taryfy spadły o 10-15 proc., bo na rynek weszła fala nowych kierowców korzystających z tanich EV‑ów.

Efekt? Reuters podaje, że w maju Chiny spaliły o 10 proc. mniej benzyny i 14 proc. mniej diesla niż rok wcześniej, mimo wzrostu ruchu drogowego. To właśnie dzięki elektryfikacji taksówek kraj mógł ograniczyć import ropy o 41 proc. w czerwcu r/r, nie sięgając po rezerwy strategiczne.

Region przyspiesza: wyniki sprzedaży EV w I półroczu

Na podstawie danych Statista widać, że Azja i Europa są dziś liderami elektryfikacji. W pierwszym półroczu 2026 r. Chiny utrzymały wysoki udział EV w sprzedaży nowych aut – 53 proc. (wzrost z 6 proc. w 2020 r.). Nepal – 68 proc. udziału, napędzany importem tanich chińskich modeli. Singapur – 63 proc. Dla porównania: Islandia – 62 proc a Norwegia – 97 proc. nowych aut to EV lub PHEV.

W regionie ASEAN sprzedaż „elektryków” rosła szczególnie dynamicznie po marcowym wzroście cen ropy. Laos i Kambodża odnotowały rekordowe wolumeny importu EV, a w całej Azji Południowo‑Wschodniej rządy zaczęły traktować elektryfikację jako tarczę antykryzysową.

Czy Laos wytrzyma własną rewolucję?

Największym wyzwaniem pozostaje infrastruktura. W kraju o niskich dochodach i słabo rozwiniętej sieci ładowania zakaz może działać tylko wtedy, gdy kierowcy będą mieli realną możliwość kupienia i ładowania EV. Rząd zdaje sobie z tego sprawę, dlatego wyłączenia dotyczą ciężarówek, maszyn budowlanych i transportu publicznego.

Ale eksperci podkreślają, że nie należy tego ruchu lekceważyć. Laos pokazuje, jak wygląda elektryfikacja napędzana bezpieczeństwem energetycznym, a nie polityką klimatyczną. To model, który może skopiować wiele państw importujących ropę, zwłaszcza jeśli baryłka znów zacznie kosztować 100 dolarów.

Oskar Włostowski

REKLAMA