W skrócie:
- W czerwcu eksport samochodów osobowych z Chin wzrósł o 80% r/r
- W całym półroczu wzrost osiągnął poziom ponad 70%
- Z Państwa Środka w tym czasie wysłano za granicę ponad 4,4 mln samochodów osobowych
- Rynek wewnętrzny jest w wyraźnym kryzysie. W czerwcu spadła na największym rynku świata o 26% rok do roku
Chińska motoryzacja na rozdrożu
Chińska motoryzacja znalazła się w bardzo ciekawym momencie. Z jednej strony lokalny rynek jest największy na świecie i wciąż generuje potężne wolumeny. Z drugiej – jest coraz bardziej nasycony, rozdarty wojną cenową i słabszym popytem konsumenckim. Dlatego dla wielu producentów eksport nie jest już dodatkiem do biznesu, tylko jednym z warunków dalszego wzrostu.
Według danych China Association of Automobile Manufacturers, cytowanych przez Associated Press, w czerwcu 2026 roku eksport samochodów osobowych z Chin wzrósł o 80% rok do roku. Za granicę trafiło 905 tys. aut, wobec 809 tys. sztuk w maju. W całej pierwszej połowie 2026 roku chińscy producenci wyeksportowali ponad 4,4 mln samochodów osobowych, czyli o 72% więcej niż rok wcześniej.

Ten wzrost ma napęd elektryczny. Popyt na samochody elektryczne i inne pojazdy NEV (głównie hybrydy plug-in) poza Chinami rośnie szybciej niż sprzedaż aut spalinowych, a chińskie firmy wykorzystują przewagę kosztową, skalę produkcji i coraz szerszą ofertę modeli. Nie chodzi już tylko o tanie miejskie auta. Eksport obejmuje SUV-y, crossovery, sedany, hybrydy plug-in i coraz częściej także modele z wyższych segmentów.
W kraju sprzedaż spada, za granicą rośnie
Kontrast między rynkiem wewnętrznym a eksportem jest bardzo wyraźny. Według AP w czerwcu sprzedaż samochodów osobowych w Chinach spadła o 26% rok do roku i wyniosła 1,5 mln sztuk. W pierwszym półroczu krajowa sprzedaż nadal była znacznie większa niż eksport i sięgnęła 8,3 mln aut, ale trend jest niekorzystny dla producentów, którzy przez lata mogli opierać rozwój głównie na popycie wewnętrznym.
Podobny obraz pokazują dane Reutersa oparte na statystykach rynku chińskiego. Według tej agencji czerwiec był dziewiątym miesiącem z rzędu spadku sprzedaży samochodów w Chinach. Sprzedaż krajowa samochodów osobowych obniżyła się o 23,4%, do 1,62 mln sztuk, a w całym pierwszym półroczu spadła o 20,4%, do 8,8 mln aut. Eksport w tym ujęciu wzrósł w czerwcu o 82,1%, do 882 tys. sztuk, a od stycznia do czerwca o 70,6%, do 4,28 mln samochodów. Różnice w liczbach wynikają z metodologii i zakresu statystyk, ale kierunek jest ten sam: Chiny sprzedają mniej u siebie i coraz więcej za granicą.

Powody spadku sprzedaży w Chinach są dość proste. Rynek jest przepełniony markami i modelami, a producenci rywalizują coraz ostrzejszymi rabatami. Do tego dochodzi słabsza kondycja gospodarstw domowych po długim kryzysie na rynku nieruchomości oraz ograniczenie części programów wsparcia dla kupujących samochody elektryczne. Efekt jest taki, że część klientów wstrzymuje decyzję, licząc na kolejne obniżki cen.
NEV-y głównym paliwem eksportu
Najważniejszy składnik tej zmiany to auta NEV, czyli w chińskiej klasyfikacji samochody elektryczne, hybrydy plug-in i część innych pojazdów zelektryfikowanych. Według danych CAAM opisanych przez CnEVPost w czerwcu 2026 roku sprzedaż NEV w Chinach wyniosła 1,643 mln sztuk, co oznaczało wzrost o 23,6% rok do roku. Takie pojazdy odpowiadały za rekordowe 58,5% całego chińskiego rynku nowych samochodów.
Jeszcze mocniej widać to w eksporcie. W czerwcu całkowity eksport samochodów z Chin po raz pierwszy przekroczył 1 mln sztuk, a eksport NEV wyniósł 523 tys. pojazdów. To oznacza, że auta zelektryfikowane odpowiadały za ponad połowę miesięcznego eksportu samochodów z Chin.

To ważna informacja dla Europy. Chińscy producenci nie próbują już tylko konkurować ceną. Coraz częściej przyjeżdżają z modelami, które oferują długi zasięg, bogate wyposażenie, szybkie ładowanie, duże ekrany, rozbudowane systemy wsparcia kierowcy i gwarancje, które mają przełamać nieufność wobec nowych marek. BYD, MG, Geely, Chery, Omoda, Jaecoo, Leapmotor czy Xpeng tworzą dziś coraz bardziej widoczną grupę rywali dla marek europejskich, japońskich i koreańskich.
Wojna cenowa wypycha producentów z Chin
Eksport jest dla chińskich firm atrakcyjny nie tylko dlatego, że pozwala zwiększać wolumen. Za granicą łatwiej też uzyskać lepszą marżę niż na rynku krajowym. W Chinach konkurencja jest tak silna, że producenci od miesięcy obniżają ceny, dopłacają do wyposażenia i skracają cykl życia modeli. To dobre dla części klientów, ale trudne dla rentowności firm.
Associated Press cytuje prognozę AlixPartners, według której sprzedaż lekkich pojazdów w Chinach może spaść w 2026 roku o 10%. Ta sama firma prognozuje, że chiński eksport samochodów może wzrosnąć w 2026 roku do 10 mln pojazdów, wobec 7 mln w 2025 roku.
Fabryki za granicą będą coraz ważniejsze
Chińskie firmy coraz częściej nie tylko eksportują samochody, ale też budują lub planują produkcję poza Chinami. BYD rozwija działalność na kolejnych rynkach i inwestuje w lokalne fabryki, Geely korzysta z szerokiego portfolio marek, a inni producenci szukają partnerów w Europie, Azji Południowo-Wschodniej, Ameryce Łacińskiej i na Bliskim Wschodzie.
To może być kolejny etap ekspansji. Eksport pozwala szybko wejść na rynek, ale lokalna produkcja pomaga omijać część barier celnych, skraca logistykę i daje argument polityczny: producent nie tylko sprzedaje auta, ale też tworzy miejsca pracy i inwestuje lokalnie. W Europie taki ruch może być kluczowy, zwłaszcza po wprowadzeniu dodatkowych ceł na elektryki z Chin.

Jeszcze kilka lat temu chińskie marki w Europie były ciekawostką. Dziś stają się ważnym elementem rynku i potrafią konkurować ceną, wyposażeniem i tempem wprowadzania nowych modeli. Eksport rosnący o 80% w miesiąc nie oznacza, że chińskie auta natychmiast zdominują świat. Oznacza jednak, że presja na tradycyjnych producentów będzie tylko rosła.
Piotr Sobczyk






