Jeszcze kilka lat temu informacje o kłopotach finansowych poszczególnych producentów części samochodowych były traktowane jako odosobnione przypadki. Dziś coraz częściej tworzą one szerszy obraz problemów całej branży.
Według ekspertów wiedeńskiej firmy Prewave, specjalizującej się w analizie łańcuchów dostaw, w ostatnich tygodniach liczba sygnałów ostrzegawczych wyraźnie wzrosła. W Niemczech o przetrwanie walczą między innymi Bohai oraz Schlote Group, zagrożonych jest ponad tysiąc miejsc pracy, a po niemal 90 latach działalności upadłość ogłosił producent wiązek elektrycznych Erich Jaeger. Jednocześnie również producenci samochodów zaczynają szukać oszczędności. Renault zapowiedział redukcję nawet 2400 stanowisk inżynierskich. To jednak jedynie najbardziej widoczne symptomy znacznie głębszego problemu.
Alarmujące dane z całego sektora
Analiza Prewave opiera się na ponad milionie sygnałów ostrzegawczych dotyczących łańcuchów dostaw oraz danych obejmujących blisko 8000 przedsiębiorstw funkcjonujących na różnych poziomach europejskiego sektora motoryzacyjnego. Wnioski są jednoznaczne – rok 2026 może okazać się jednym z najtrudniejszych okresów dla europejskich dostawców od wielu lat.
Spośród 44 analizowanych dostawców pierwszego poziomu, czyli firm bezpośrednio współpracujących z producentami samochodów, aż 22 znalazło się w grupie wysokiego lub krytycznego ryzyka finansowego. Kolejne 23% przedsiębiorstw zakwalifikowano do grupy podwyższonego ryzyka. Oznacza to, że stabilna sytuacja finansowa dotyczy już zaledwie około jednej czwartej badanych firm.
To szczególnie niepokojące, ponieważ właśnie dostawcy Tier 1 odpowiadają za produkcję wielu kluczowych komponentów trafiających bezpośrednio do fabryk samochodów.

Prawdziwy problem kryje się głębiej
Zdaniem analityków jeszcze większe zagrożenie znajduje się jednak kilka poziomów niżej. Największe problemy dotyczą dostawców Tier 2, Tier 3 i kolejnych poziomów łańcucha dostaw, czyli firm produkujących komponenty i półprodukty wykorzystywane przez większych producentów części.
Od 2021 roku Prewave odnotował ponad 46 tys. sygnałów wskazujących na problemy finansowe lub ryzyko niewypłacalności wśród dostawców Tier 2. Co istotne, takie sygnały pojawiają się często wiele miesięcy przed formalnym ogłoszeniem upadłości.
Równolegle gwałtownie wzrosła liczba zamykanych zakładów produkcyjnych. Podczas gdy w 2021 roku odnotowano 930 takich przypadków, w latach 2024 i 2025 liczba zamknięć przekroczyła 7500 rocznie. W tym samym czasie liczba restrukturyzacji wzrosła z 1522 do 5698 przypadków.
To pokazuje, że kryzys nie jest już ograniczony do pojedynczych przedsiębiorstw, ale obejmuje znaczną część europejskiego zaplecza produkcyjnego.
Elektromobilność zmienia zasady gry
Problemy dostawców nie są przypadkowe. Europejski przemysł motoryzacyjny znajduje się obecnie w samym środku największej transformacji od czasu upowszechnienia silnika spalinowego.
Przejście na napędy elektryczne oznacza fundamentalną zmianę struktury produkcji. Samochód elektryczny wymaga znacznie mniejszej liczby elementów mechanicznych niż pojazd spalinowy. Maleje zapotrzebowanie na komponenty układów wydechowych, części silników spalinowych, skrzyń biegów czy wielu elementów osprzętu.
Dla części dostawców oznacza to konieczność kosztownej przebudowy modelu biznesowego. Firmy, które przez dekady specjalizowały się w produkcji podzespołów do silników spalinowych, muszą inwestować w nowe technologie lub szukać zupełnie nowych obszarów działalności.
Jednocześnie transformacja nie przebiega w tempie, którego oczekiwano jeszcze kilka lat temu. Sprzedaż samochodów elektrycznych rośnie, ale rynek pozostaje bardzo wymagający, a producenci samochodów wywierają coraz większą presję na obniżanie kosztów.

Rosnąca presja ze strony Chin
Problemy europejskich dostawców zbiegają się z gwałtownym wzrostem konkurencji ze strony producentów z Chin. Chińskie firmy coraz częściej nie ograniczają się wyłącznie do eksportu gotowych samochodów. Wchodzą również do europejskich łańcuchów dostaw, oferując komponenty w cenach trudnych do osiągnięcia przez lokalnych producentów.
Dodatkowo chińscy producenci kontrolują znaczną część globalnego rynku baterii trakcyjnych, ogniw litowo-jonowych oraz surowców wykorzystywanych w elektromobilności. W efekcie europejscy dostawcy znajdują się pod presją zarówno ze strony producentów samochodów, jak i coraz silniejszej konkurencji międzynarodowej.
Europa może tracić technologię i kompetencje
Według autorów raportu skutki obecnego kryzysu mogą wykraczać daleko poza same problemy finansowe przedsiębiorstw.
Prewave zwraca uwagę, że firmy znajdujące się w trudnej sytuacji stają się naturalnymi celami przejęć. Coraz częściej zainteresowanie takimi przedsiębiorstwami wykazują inwestorzy spoza Europy, przede wszystkim z USA, Chin oraz Indii.
Wraz ze zmianą właściciela mogą migrować nie tylko aktywa produkcyjne, ale również technologie, patenty, kompetencje inżynierskie oraz decyzje dotyczące przyszłych inwestycji. Z perspektywy całego sektora oznacza to ryzyko stopniowego osłabiania europejskiej bazy przemysłowej, która przez dekady stanowiła jeden z filarów globalnej motoryzacji.
Producenci samochodów mogą nie dostrzegać zagrożenia
Najciekawszym wnioskiem raportu jest jednak skala niedostrzeganego ryzyka.
Zdaniem Prewave wielu producentów samochodów skupia się przede wszystkim na bezpośrednich dostawcach. Tymczasem problemy powstają kilka poziomów niżej, w firmach, które nie zawsze są objęte szczegółowym monitoringiem. Analiza pokazuje, że choć na poziomie bezpośrednich dostawców zagrożenia często nie są jeszcze widoczne, nawet 64% producentów samochodów może być pośrednio powiązanych z przedsiębiorstwami znajdującymi się w trudnej sytuacji finansowej na poziomie dostawców Tier 5. Już na poziomie Tier 4 wskaźnik ten wynosi 41 proc.
To oznacza, że potencjalne problemy mogą ujawnić się dopiero wtedy, gdy będą już wpływać na produkcję, koszty lub dostępność części.
Rok 2026 może być punktem zwrotnym
Europejska motoryzacja od kilku lat znajduje się pod presją rosnących kosztów energii, słabszego popytu, transformacji związanej z elektromobilnością i coraz silniejszej konkurencji z Azji. Najnowsza analiza pokazuje jednak, że równie poważnym problemem może być kondycja samych dostawców.
Jeżeli obecny trend się utrzyma, rok 2026 może okazać się momentem, w którym kryzys przestanie dotyczyć pojedynczych firm i zacznie wpływać na funkcjonowanie całych łańcuchów dostaw. Dla producentów samochodów oznaczałoby to kolejne wyzwanie w okresie, który już teraz należy do najbardziej wymagających w historii europejskiej branży motoryzacyjnej.
Piotr Sobczyk






