W skrócie:
- Program NaszEauto dobiegł końca
- Złożono ponad 41 tysięcy wniosków o łącznej wartości przekraczającej 1,3 mld zł
- To więcej, niż przewidywała dostępna alokacja, czyli 1,18 mld zł
- Do tej pory zatwierdzono ponad 18 tys. zgłoszeń na kwotę 573 mln zł
- 334,5 mln zł trafiło do ponad 10,5 tys. beneficjentów
NaszEauto: Podsumowanie projektu
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) oficjalnie podsumował zakończony 30 kwietnia nabór wniosków w programie NaszEauto. Skala zainteresowania przeszła najśmielsze oczekiwania, bowiem złożono ponad 41 tysięcy wniosków o łącznej wartości przekraczającej 1,3 mld zł. Wartość wnioskowanego dofinansowania przekroczyła dostępną alokację wynoszącą 1,18 mld zł, osiągając poziom 110,4 proc. budżetu programu.
Wnioski przyjmowano od 3 lutego 2025 r., a od 27 stycznia 2026 r. – już tylko warunkowo, bo środki zaczęły topnieć szybciej, niż zakładano. Ostatecznie pula wyczerpała się jeszcze przed formalnym zakończeniem naboru, co potwierdzały wcześniejsze publikacje Elektromobilni.pl oraz komunikaty Funduszu. Mimo to proces oceny wniosków przyspieszył, ponieważ do tej pory zatwierdzono ponad 18 tys. zgłoszeń na kwotę 573 mln zł, a 334,5 mln zł trafiło już do ponad 10,5 tys. beneficjentów.
Dopłaty do zakupu, leasingu i wynajmu
Program NaszEauto był jednym z najważniejszych narzędzi wsparcia elektromobilności w Polsce. Obejmował dopłaty do zakupu, leasingu lub wynajmu długoterminowego nowych pojazdów elektrycznych kategorii M1, M2 i N1. Jego celem było ograniczenie emisji zanieczyszczeń poprzez zmniejszenie zużycia paliw emisyjnych w transporcie.
Po aktualizacji z 2025 r. rozszerzono katalog beneficjentów o organizacje pozarządowe, parki narodowe oraz instytucje edukacyjne i medyczne, a także wprowadzono dopłaty do pojazdów dostawczych N1 (do 70 tys. zł) i busów M2 (do 600 tys. zł).
Przypomnijmy, że do wsparcia kwalifikowały się pojazdy kategorii N1 (samochody dostawcze do 3,5 t) – dopłata do 70 tys. zł, oraz M2 (małe busy do 5 t) – dopłata do 600 tys. zł.
Dla samochodów osobowych (kategoria M1) kwota maksymalnego wsparcia wyglądała następująco: 30 tys. zł dopłaty bazowej oraz dodatkowe 10 tys. zł (premia za zezłomowanie pojazdu). Osoby z kartą dużej rodziny mogły otrzymać 35 tys. zł (wcześniej 30 tys. zł) oraz 5 tys. zł za zezłomowanie samochodu spalinowego.

Choć jeszcze w marcu br., pojawiały się sygnały, że rząd rozważa zwiększenie budżetu programu o 100–300 mln zł, ostatecznie nic z tego nie wyszło. Sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Krzysztof Bolesta potwierdził, że Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej odmówiło przesunięcia środków z KPO.
Tym samym definitywnie zamknięto dyskusję o przedłużeniu dopłat. W owym czasie minister klimatu Paulina Hennig-Kloska sugerowała w rozmowie z WP.pl, że taki scenariusz jest analizowany – dziś wiadomo, że nie zostanie zrealizowany.
Nie będzie kontynuacji
Brak dodatkowego finansowania oznacza, że NaszEauto pozostanie programem zamkniętym, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami resortu klimatu. Już w 2025 r. wspomniany Krzysztof Bolesta podkreślał, że będzie to ostatni program dopłat do zakupu samochodów elektrycznych, choć zastrzegał, że sytuacja rynkowa będzie monitorowana.
Rynek EV w Polsce stanął więc przed testem odporności, bo przez ostatnie lata dopłaty stanowiły istotny impuls dla sprzedaży e-aut, a ich brak może zmienić dynamikę segmentu, zwłaszcza w czasie nasilającej się wojny cenowej w Europie i rosnącej presji regulacyjnej. Pytanie, jak teraz będzie wyglądał zeroemisyjny rynek nowych pojazdów, ale bez wsparcia publicznego?
Oskar Włostowski






