W skrócie:
- Rząd uruchamia nowy program wsparcia dla prosumentów. To wypełnienie luki po „Mój Prąd 6.0”
- Osoby inwestujące w fotowoltaikę i magazyny energii mogą liczyć na refundację
- Jak dużą? nawet 28 tys. zł za instalacje wykonane w ostatnich dwóch latach
- Budżet? 335 mln zł z KPO
- Wnioski można już składać
Fotowoltaika bez przerwy w systemie net-billing
Rusza program wsparcia dla prosumentów, ogłoszony przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Co więcej rusza on w kluczowym momencie dla rynku fotowoltaiki, bo po zakończeniu szóstej edycji „Mojego Prądu” powstała luka, która – jak podkreśla resort – mogła doprowadzić do wyhamowania inwestycji w mikroinstalacje i magazyny energii. Tę przerwę ma wypełnić przejściowy mechanizm finansowany z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, o łącznym budżecie 335 mln zł – czytamy na stronie gov.pl.
Program jest skierowany do prosumentów rozliczających się w systemie net‑billing i obejmuje inwestycje zakończone między 1 sierpnia 2024 r. a 31 października 2025 r. To ważna zmiana względem wcześniejszych edycji wsparcia, bowiem środki będą wypłacane wyłącznie w formule refundacyjnej, a więc za instalacje już wykonane. Jak wynika z informacji opublikowanych na stronie przydomowemagazyny.gov.pl, wnioski można składać od 30 marca do 24 kwietnia 2026 r., wyłącznie elektronicznie, przez Generator Wniosków o Dofinansowanie.
Na co można otrzymać środki?
Dofinansowanie obejmuje trzy elementy, tj.: instalacje fotowoltaiczne o mocy od 2 do 20 kW, magazyny energii o pojemności co najmniej 2 kWh oraz magazyny ciepła o pojemności minimum 20 dm³. Maksymalna kwota wsparcia to 28 tys. zł, z czego 7 tys. zł przypada na instalację PV, 16 tys. zł na magazyn energii, a 5 tys. zł na magazyn ciepła.

Zgodnie z zasadami programu do jednej mikroinstalacji można zgłosić tylko jeden magazyn energii i jeden magazyn ciepła. Co ważne, wsparcie nie obejmuje systemów off‑grid, co oznacza, że instalacja musi być podłączona do sieci elektroenergetycznej – czytamy na stronie gov.pl.
Elastyczny system
Resort klimatu podkreśla, że rozwój przydomowych magazynów energii jest jednym z kluczowych elementów poprawy elastyczności krajowego systemu elektroenergetycznego. W dokumentach programu wskazano, że większa liczba magazynów oznacza mniejsze obciążenie sieci w godzinach szczytowych, niższe koszty stabilizacji oraz bardziej przewidywalne ceny energii dla odbiorców. To również sposób na zwiększenie autokonsumpcji, co w systemie net‑billingu ma bezpośrednie przełożenie na opłacalność inwestycji – argumentuje resort.
Jednorazowy pomost
Program wpisuje się w cele inwestycji G.1.2.4 KPO, dotyczącej poprawy odporności systemu elektroenergetycznego i redukcji emisji CO₂. Jak czytamy, środki na przydomowe magazyny mają pomóc w osiągnięciu wskaźników środowiskowych, w tym zwiększenia mocy zainstalowanej OZE oraz poprawy efektywności energetycznej gospodarstw domowych. Jednocześnie to narzędzie stabilizujące rynek instalacyjny, bo branża PV od miesięcy sygnalizowała ryzyko przestojów po zakończeniu „Mojego Prądu 6.0”.
W praktyce program może stać się pomostem między dotychczasowymi mechanizmami wsparcia a docelowym systemem finansowanym z Funduszu Modernizacyjnego. Ministerstwo wcale nie ukrywa, że to rozwiązanie jednorazowe, ale konieczne, by utrzymać dynamikę inwestycji i nie dopuścić do spadku liczby montowanych magazynów energii.
CSIRE i powerbanki na kołach
Magazyny to jedno, bo problemem może być ich wykorzystywanie. Jak pisze portal Gram w Zielone, polski rynek energii wszedł w epokę ujemnych cen, ale setki tysięcy domowych magazynów wciąż działają według logiki sprzed kilku lat. Efekt to codzienne straty i to nie przez brak infrastruktury, lecz przez brak inteligentnego oprogramowania.
Portal donosi, że w 2025 r. spread cen energii przekroczył 350 euro/MWh, a liczba godzin z ujemnymi cenami sięgnęła ponad 400. To już stały element rynku, na którym hurtowe ceny potrafią zmieniać się o setki złotych w ciągu doby. Tymczasem Polska ma rekordową moc w fotowoltaice i ogromną liczbę domowych magazynów energii, ale większość z nich działa według prostych, sztywnych harmonogramów.
Co więcej, w systemie net‑billingu ceny zmieniają się co 15 minut, lecz domowe instalacje nie potrafią na te zmiany reagować. W praktyce, gdy energia jest darmowa lub wręcz „z dopłatą”, magazyny stoją bezczynnie, choć mogłyby zarabiać. Sprzęt wyprzedził software i dziś to właśnie brak inteligentnego sterowania staje się największą barierą dla efektywnego wykorzystania magazynów energii.
Sytuację ma zmienić CSIRE, tj. system, który od 2026 r. zapewni dostęp do danych pomiarowych niemal w czasie rzeczywistym i umożliwi ich udostępnianie zewnętrznym podmiotom. To fundamentalna zmiana, bo po raz pierwszy dane rynkowe i konsumenckie będą dostępne w jednym standardzie – przekonują eksperci.
Oskar Włostowski






