Materiał sponsorowany
ORLEN: Gigantyczne fundamenty i wiatraki
Do niedawna morskie farmy wiatrowe były w Polsce bardziej koncepcją niż realnym projektem infrastrukturalnym. Dziś, patrząc na tempo prac przy Baltic Power, trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy świadkami przełomu, nie tylko technologicznego, ale i gospodarczego.
Grupa ORLEN poinformowała o zakończeniu instalacji wszystkich elementów przejściowych (tzw. transition pieces), które łączą fundamenty turbin z ich właściwą konstrukcją. To kluczowy moment, bo oznacza domknięcie jednego z najtrudniejszych etapów prac offshore. Co istotne, stało się to zaledwie miesiąc po wbiciu w dno Bałtyku ostatniego z 78 monopali – gigantycznych fundamentów pod turbiny i morskie stacje elektroenergetyczne.

Każdy z elementów przejściowych to stalowy kolos, który mierzy około 20 metrów długości i a jego ciężar to nawet 350 ton. Nie są to jednak jedynie „łączniki”. To zaawansowane konstrukcje wyposażone w systemy umożliwiające serwisowanie turbin: od pomostów dla załóg technicznych, przez żurawie transportowe, po instalacje elektryczne zasilające całe układy. Co ważne z perspektywy krajowej gospodarki, komponenty powstawały m.in. w Żarach, Niemodlinie i Łęknicy, przy wykorzystaniu stali pochodzącej głównie z polskich hut – chwali się koncern.
Realizacja nabiera wiatru w żagle
Budowa na morzu wcale jednak nie zwalnia tempa. Jak podaje ORLEN, na placu budowy pracuje codziennie około 20 jednostek, a w całej kampanii instalacyjnej uczestniczyło już ponad 80 statków i około 4500 osób. Trwa montaż turbin oraz układanie kabli – zarówno eksportowych, jak i tych łączących poszczególne instalacje. Równolegle prowadzone są przygotowania do testów i odbiorów – już teraz zainstalowano ponad 30 turbin i obie morskie stacje elektroenergetyczne.

Z kolei według informacji przekazanych przez Polską Agencję Prasową, projekt uzyskał także istotne wsparcie instytucjonalne. Urząd Dozoru Technicznego wydał ponad 500 decyzji dopuszczających urządzenia do eksploatacji. Inspektorzy nadzorują kluczowe elementy infrastruktury, tj. od żurawi po zbiorniki ciśnieniowe, a pod dozorem UDT znajduje się obecnie ponad 23 tysiące urządzeń związanych z energetyką wiatrową. Jak podkreślił prezes UDT Paweł Smoliński, sprawność tych systemów ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa i efektywności całego sektora.
Kto za tym stoi?
Baltic Power to wspólne przedsięwzięcie ORLEN i kanadyjskiego Northland Power. Farma powstaje około 23 km od wybrzeża, na wysokości Choczewa i Łeby, zajmując obszar 130 km². Po zakończeniu budowy jej moc osiągnie około 1,2 GW, co przełoży się na produkcję do 4 TWh energii rocznie – czyli około 3 proc. obecnego zapotrzebowania Polski na prąd.

To jednak dopiero początek większej układanki. Jak wynika z danych ORLEN Neptun, koncern zabezpieczył już kolejne lokalizacje na Bałtyku o łącznej mocy około 5,2 GW. Nowe projekty – m.in. na Ławicy Odrzańskiej – mają w przyszłości zasilać nawet 8,5 miliona gospodarstw domowych. Najbardziej zaawansowany z nich, Baltic East, planowany jest do uruchomienia około 2032 roku.
Z perspektywy obserwatora rynku, także motoryzacyjnego, trudno nie dostrzec szerszego kontekstu. Rozwój offshore wind oznacza bowiem nie tylko transformację energetyczną, ale i realne wsparcie dla elektryfikacji transportu. Stabilne źródła zielonej energii są kluczowe dla dalszego rozwoju elektromobilności, której tempo w Polsce wciąż pozostaje uzależnione m.in. od miksu energetycznego.
Oprac. OW
Fot. ORLEN






