W skrócie:
- Po naszych drogach na koniec lutego jeździło łącznie w tym czasie ponad 252 tys. samochodów z napędem elektrycznym (BEV i PHEV)
- Osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) zarejestrowanych w tym czasie było niemal 140 tys. aut
- Na koniec lutego funkcjonowało u nas 12 431 ogólnodostępnych punktów ładowania
- 47% z nich stanowiły punkty szybkiego ładowania DC – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSNM
Floty aut rosną
Pod koniec lutego 2026 r. po polskich drogach jeździło 252 338 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych, osobowych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 127 590 szt., a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 124 748 szt. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 12 336 szt.

Stale rośnie flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec lutego składała się z 28 328 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 1 321 174 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów zeroemisyjnych w Polsce wzrósł do 1 981 szt. (z czego pojazdy całkowicie elektryczne stanowiły 1 846 szt., zaś wodorowe 135 szt.).
Niemal połowa DC
Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec lutego 2026 r. w Polsce funkcjonowało 12 431 ogólnodostępnych punktów ładowania pojazdów elektrycznych. 47% z nich (5 890 szt.) stanowiły szybkie punkty ładowania prądem stałym (DC), a 53% – wolne punkty prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW*. W przypadku 21% punktów DC możliwe jest również alternatywne skorzystanie z ładowania AC.
„NaszEauto” z większym budżetem
– W styczniu i lutym zarejestrowano prawie dwukrotnie więcej nowych, osobowych samochodów elektrycznych niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na pewno cieszą zapowiedzi administracji centralnej, z których wynika, że program „NaszEauto” może zostać zasilony dodatkowymi środkami. Nie spodziewamy się znacznego zwiększenia budżetu (zapowiedziano kwotę rzędu 100-200 mln zł), jednak to i tak dobra decyzja i pozytywny prognostyk dla polskiego sektora e-mobility – powiedział Jan Wiśniewski, Dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM

Czas gra istotną rolę
– Kluczowe jest jednak możliwie szybkie, oficjalne ujawnienie informacji, czy kiedy i do jakiej wysokości obecna alokacja zostanie podwyższona. W przeciwnym wypadku istnieje ryzyko znacznego spowolnienia rynku w oczekiwaniu na potwierdzenie kontynuacji dopłat. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia po wyczerpaniu się budżetu programu „Mój elektryk” –– podkreślił Wiśniewski.
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego również liczy na zasilenie subsydialnego programu.
– Jeśli zapadnie taka decyzja i spełnią się zapowiedzi o przekazaniu kilkuset milionów złotych na kontynuację programu, w kolejnych miesiącach wyniki rejestracji zeroemisyjnych samochodów osobowych mogą być na bardzo wysokim poziomie. Warto zauważyć, że liczba rejestracji samochodów PHEV wzrasta równie dynamicznie jak samochodów elektrycznych – mimo braku jakichkolwiek programów zachęt. Świadczy to, że klienci doceniają rozwiązanie pozwalające ładować samochody z gniazdka i jeździć zeroemisyjnie na krótszych dystansach przy zachowaniu komfortu tankowania na stacjach benzynowych w przypadku dłuższych tras. Warto podkreślić dynamiczny wzrost rejestracji samochodów dostawczych oraz elektrycznych autobusów miejskich, których od początku roku zarejestrowano ponad 200 sztuk – dodał Jakub Faryś, Prezes PZPM.
Zaktualizowana metodologia punktów ładowania
*Od stycznia 2026 r. w „Liczniku Elektromobilności” zaktualizowano metodologię klasyfikowania punktów ładowania AC i DC w stacjach posiadających więcej niż jeden punkt ładowania. Poprzednio, stacje wyposażone w dwa złącza DC oraz jedno złącze AC, ale umożliwiające równoległe ładowanie wyłącznie dwóch samochodów elektrycznych były raportowane jako posiadające jeden punkt AC i jeden punkt DC. Od 2026 r. przyjęto zasadę nadrzędności punktu o wyższej mocy.
W konsekwencji, stacje o ww. konfiguracji złączy na potrzeby „Licznika Elektromobilności” są postrzegane jako posiadające wyłącznie dwa punkty DC. Oznacza to zmianę struktury raportowanych punktów AC i DC. Zastosowanie nowej metodologii w „Liczniku Elektromobilności” poskutkowało wzrostem udziału punktów DC i spadkiem udziału punktów AC, co jednak dokładniej odzwierciedla najczęstszą praktykę korzystania z infrastruktury ładowania (tj. zdecydowanie częstsze wykorzystywanie punktów DC).






