Gnojowica zasili ładowarki

Elektryki coraz częściej na OZE. 42,6% „zielonego” prądu pochodzi z wiatru

Połowa energii zużywanej na publicznych stacjach ładowania w Polsce pochodzi z odnawialnych źródeł. Na zdjęciu Gracjan Grela, prezes Hekla Energy i Grigoriy Grigoriev, szef Powerdot w Polsce
Źródło zdjęcia: Powerdot

Energia, którą ładują się samochody elektryczne na wielu publicznych stacjach w Polsce, pochodzi z przeróżnych źródeł – czasem nietypowych. W 2025 roku mocno wzrósł udział wiatru, a w 2026 roku na pierwsze miejsce może wysunąć się biogaz, produkowany m.in. z gnojowicy i resztek jedzenia. Dane pokazują, że miks OZE wykorzystywany przez operatorów ładowarek zmienia się szybciej niż krajowa struktura produkcji zielonej energii.

W skrócie:

  • Energia potrzebna do naładowania EV na publicznych stacjach w Polsce, pochodzi z różnych źródeł
  • W 2025 roku mocno wzrósł udział wiatru
  • W 2026 roku na pierwsze miejsce może wysunąć się biogaz, produkowany m.in. z gnojowicy i resztek jedzenia – twierdzi Hekla Energy
  • Firma dostarcza energię m.in. dla Powerdot
  • W 2025 roku (styczeń-listopad) w produkcji energii z OZE w Polsce dominował wiatr z udziałem 42,6%

Elektryki na OZE

Elektryki ładowane na publicznych stacjach coraz częściej faktycznie korzystają z energii odnawialnej, a nie – jak wciąż bywa powtarzane przez elektrosceptyków – „z węgla z gniazdka”. Informacje na ten temat podała sieć Powerdot – która w zdecydowanej większości korzysta z własnych przyłączy energetycznych.

Jej dostawcą energii jest Hekla Energy, obsługująca 1,7 GW mocy wytwórczych w źródłach odnawialnych. Spółka współpracuje nie tylko z Powerdotem, ale również z innymi operatorami i odpowiada za dostawy energii do co trzeciej publicznej stacji ładowania w Polsce. Oznacza to, że struktura energetyczna tej firmy ma istotne przełożenie na to, czym w praktyce „napędzane” są samochody elektryczne w kraju.

Z przytaczanego dokumentu „Struktura paliw” wynika, że w 2025 roku energia dostarczana przez Heklę pochodziła w 59,9% z fotowoltaiki, w 36,3% z wiatru, w 3,6% z biogazu i w 0,2% z elektrowni wodnych. To wyraźna zmiana względem 2024 roku, gdy fotowoltaika odpowiadała za 93,4% miksu, wiatr za 4,4%, biogaz za 1,9%, a hydroenergetyka praktycznie nie występowała w strukturze.

Jeszcze w 2023 roku udział PV wynosił 80,3%, wiatru 12,8%, biogazu 5,8%, a wody 1,1% Oznacza to, że w ciągu roku udział energii wiatrowej wzrósł z niespełna 5% do ponad 36%, podczas gdy komponent słoneczny spadł z poziomu przekraczającego 90% do niespełna 60%.

Jak wyjaśnia prezes Hekla Energy Gracjan Grela, efekt ten to rezultat zawarcia umów z dużymi, niezależnymi wytwórcami energii wiatrowej oraz czterokrotnego zwiększenia w ostatnich dwóch latach wolumenu zielonego prądu kupowanego od producentów OZE.

Biogaz jako rosnąca siła

Na tym jednak zmiany się nie kończą. W 2025 roku spółka podpisała szereg kontraktów z biogazowniami rolniczymi i składowiskowymi, co ma znacząco zwiększyć udział biogazu w 2026 roku i w kolejnych latach. Zapowiedzi mówią o poziomie około 40% energii dostarczanej odbiorcom końcowym.

Jeżeli te prognozy się potwierdzą, biogaz stanie się największym pojedynczym źródłem w miksie Hekli. W praktyce oznacza to, że część energii zużywanej przez ładowarki będzie pochodziła z instalacji wykorzystujących gnojowicę, obornik, kiszonkę kukurydzy, odpady rolnicze czy resztki jedzenia.

W odróżnieniu od wiatru i słońca, produkcja energii z biogazu nie zależy bezpośrednio od pogody ani pory dnia, co sprawia, że takie instalacje pełnią funkcję stabilizującą w systemie energetycznym.

W całościowym ujęciu: wiatr na czele

Na tle całego kraju wspomniana struktura jest jednak nietypowa. Z danych Agencji Rynku Energii za okres styczeń-listopad 2025 roku wynika, że w produkcji energii z OZE w Polsce dominował wiatr z udziałem 42,6%, a tuż za nim plasowała się fotowoltaika z wynikiem 39,4%.

Biomasa odpowiadała za 8,3%, instalacje spalające biogaz i biomasę za 3,8%, sam biogaz za 3,0%, elektrownie wodne za 2,8%, a inne źródła za 0,2%.

O ile więc w krajowym miksie OZE wiatr pozostaje numerem jeden, o tyle w przypadku energii kontraktowanej przez Heklę w 2025 roku dominowała jeszcze fotowoltaika, z dynamicznie rosnącą rolą wiatru i – według zapowiedzi – szybko rosnącym znaczeniem biogazu.

Połowa energii z OZE

W efekcie zmienia się obraz elektromobilności. Jeśli uwzględnić deklaracje operatorów, można szacować, że już około połowa energii zużywanej na publicznych stacjach ładowania w Polsce pochodzi z odnawialnych źródeł. W przypadku części sieci, w tym firmy Powerdot, mówimy o energii certyfikowanej i w pełni zakontraktowanej z OZE.

Elektryki coraz częściej na OZE. 42,6% „zielonego” prądu pochodzi z wiatru - ladowarka powisle
Fot. elektromobilni.pl

To oznacza, że coraz częściej samochody elektryczne są nie tylko bezemisyjne lokalnie, ale również zasilane prądem, którego wytworzenie nie wiąże się z emisją CO₂ w klasycznych elektrowniach węglowych. A w kolejnych latach coraz większą część tej energii może stanowić biogaz powstający z odpadów rolniczych i spożywczych.

Czas na obalenie kolejnego mitu związanego z autami elektrycznymi: że są ekologiczne tylko, gdy jeżdżą, a nie jeśli chodzi o energię używaną do ich ładowania. Jak widać, to dynamicznie się zmienia.

Oprac. Piotr Sobczyk

Źródło: Powerdot

REKLAMA