W skrócie:
- ADAC sprawdził, które współczesne modele naprawdę radzą sobie w miejskiej dżungli
- Wniosek wydaje się oczywisty – im mniejsze auto, tym większy spokój kierowcy
- Liderem zestawienia automobilklubu zostało Renault Twingo E-Tech Electric
- Na podium zmieściła się jeszcze Honda e i Smart Forfour EQ
- Na drugim biegunie zestawiono auta duże. Ford Ranger w mieście się raczej nie sprawdzi
Kompaktowy rozmiar to nie wada
ADAC wybrał najlepsze auta do miasta. Nie było to łatwe zadanie, gdyż samochody rosną! To fakt, który od lat potwierdzają dane rynkowe. Większe nadwozia oznaczają więcej przestrzeni, wyższy komfort i poczucie bezpieczeństwa. Problem w tym, że miasta nie rosną w tym samym tempie. Ulice pozostają wąskie, ograniczone miejsca parkingowe – przeważnie ciasne, a liczba użytkowników dróg systematycznie wzrasta. W takich realiach kompaktowy rozmiar przestaje być wadą, a staje się przewagą.
ADAC wybrał najlepsze auta
Najnowsza analiza przygotowana przez ADAC (oparta na wynikach około 500 samochodów przetestowanych w ostatnich pięciu latach) pokazuje, które modele najlepiej odnajdują się w miejskiej dżungli. Co istotne, pod uwagę nie brano mocy silnika ani osiągów na autostradzie.
Pierwsza „dziesiątka” najlepszych aut miejskich w zestawieniu ADAC:

Liczyły się długość i szerokość nadwozia, liczba drzwi, widoczność, łatwość manewrowania, realny promień skrętu oraz zużycie energii i emisja CO₂ w ruchu miejskim. Dane pochodzą z wewnętrznej procedury badawczej ADAC Autotest – czytamy w komunikacie prasowym.
Krótkie nadwozie to mały promień skrętu!
Liderem zestawienia zostało Renault Twingo E-Tech Electric z oceną 1,9 w kategorii „Stadttauglichkeit”, czyli przydatności w mieście. Francuski maluch na prąd mierzy zaledwie 3615 mm długości i może pochwalić się imponującym promieniem skrętu wynoszącym 8,6 metra.

To wynik, który jeszcze kilka lat temu był domeną najmniejszych aut segmentu A. Owszem, zasięg na poziomie około 150 kilometrów nie czyni z niego króla tras międzymiastowych, ale w warunkach miejskich – jak podkreślają autorzy raportu – nie ma to większego znaczenia, gdzie liczy się zwrotność i łatwość w parkowaniu/
Tuż za nim uplasował się inny „elektryk„ czyli Honda e (ocena 2,0). Mały Japończyk, dziś dostępny już wyłącznie na rynku wtórnym, oferował około 180 kilometrów realnego zasięgu i wyróżniał się rozwiązaniami takimi jak cyfrowe lusterka boczne. W kontekście miasta ważniejsza była jednak jego zwrotność i promień skrętu wynoszący 9,2 metra oraz kompaktowe 3894 mm długości.

Podium zamyka Smart Forfour EQ (2,2). Przy długości 3495 mm i promieniu skrętu 8,7 metra czteromiejscowy – a jakże na prad – Smart pokazuje, że nawet niewielkie różnice w wymiarach mogą przełożyć się na odczuwalną łatwość parkowania.

W ścisłej czołówce znalazły się także m.in. Fiat 500e, Fiat Panda czy Seat Mii electric – wszystkie z długością wyraźnie poniżej czterech metrów. W przypadku wielu z tych modeli dodatkowym atutem jest konstrukcja z napędem na tylne koła, pozwalająca na większy kąt skrętu przednich kół, a tym samym mniejszy promień zawracania.
Kompakt już nie zawsze „dobry”
Analiza ADAC pokazuje też, jak cienka bywa granica między autem „idealnym do miasta” a jedynie „akceptowalnym”. Modele segmentu B, takie jak Škoda Fabia czy Seat Ibiza, przekraczają już cztery metry długości i oferują promień skrętu na poziomie około 10,4 metra. W praktyce oznacza to większy komfort w trasie, ale w ciasnych uliczkach różnica względem aut segmentu A staje się wyraźna. W ocenach ADAC przekłada się to na noty „zadowalające” zamiast „dobrych”.

Co istotne, eksperci podkreślają znaczenie widoczności i systemów wspomagających parkowanie. Sama długość nadwozia nie wystarczy, jeśli kierowca ma ograniczoną widoczność do tyłu lub słabo wyczuwa narożniki auta. W miejskim ruchu, pełnym rowerzystów i pieszych, dobra widoczność wokół pojazdu staje się kluczowa – przekonują eksperci z ADAC.
Wielkie auta to wielkie problemy
Na drugim biegunie rankingu znalazły się przede wszystkim pick-upy i duże limuzyny. Ford Ranger Raptor oraz Volkswagen Amarok otrzymały identyczną, najgorszą w zestawieniu ocenę, czyli 5,1 punktu. Przy długości przekraczającej 5,3 metra i ograniczonym kącie skrętu (często wynikającym z konstrukcji napędu 4×4) manewrowanie nimi w europejskich centrach miast staje się wyzwaniem.

Niewiele lepiej wypadło BMW serii 7 z oceną 5,0. Aktualna generacja tej limuzyny oferowana jest wyłącznie w wersji z wydłużonym rozstawem osi i mierzy około 5,39 metra długości. Na autostradzie to wzór komfortu, ale w ciasnym śródmieściu – jak zauważa ADAC – potrafi przyprawić o nerwy nawet doświadczonych kierowców.
Mniej małych aut, ale wyższe ceny
Wnioski płynące z raportu wykraczają poza sam ranking. ADAC zwraca uwagę na systematyczny spadek liczby modeli w segmencie najmniejszych aut. Jednocześnie ceny rosną, co sprawia, że przystępne, proste konstrukcyjnie samochody miejskie stają się rzadkością. Symboliczny jest przykład modelu Smart Fortwo, który – choć w ostatnim teście w 2018 roku uzyskał bardzo dobrą ocenę 2,0 za przydatność w mieście – nie znalazł się w najnowszym zestawieniu z powodu zakończenia produkcji.
Auto szyte na miarę
Toteż eksperci z ADAC rekomendują, by przed zakupem jasno określić przeznaczenie auta i podczas jazdy próbnej sprawdzić nie tylko dynamikę, ale też realny promień skrętu oraz łatwość manewrowania. W mieście dobrze dobrany samochód może oznaczać nie tylko oszczędność paliwa czy energii, lecz przede wszystkim czasu i nerwów.
Bo choć rynek premiuje dziś SUV-y i duże nadwozia, to w miejskiej codzienności wciąż wygrywa skromność wymiarów. W zatłoczonym centrum mniej naprawdę znaczy więcej.
Oskar Włostowski
